Zaledwie miesiąc po przerwaniu trwającej 53 lata posuchy i zdobyciu mistrzostwa NBA, zespół New York Knicks powrócił do legendarnej Madison Square Garden, by świętować sukces w wyjątkowych okolicznościach. Tym razem jednak ring zastąpił parkiet, a koszykarskie zmagania ustąpiły miejsca profesjonalnemu wrestlingowi podczas gali WWE Saturday Night’s Main Event, która zawitała do tej areny po raz pierwszy od 2007 roku. Głównymi aktorami spektaklu byli Jalen Brunson, Karl-Anthony Towns oraz ich ligowy rywal, Tyrese Haliburton.
Wieczór rozpoczął się od niespodziewanego wsparcia, jakiego Karl-Anthony Towns udzielił wrestlingowej gwieździe, Danhausenowi. Podczas walki odbywającej się na zasadach bez dyskwalifikacji przeciwko JD McDonaghowi (i towarzyszącemu mu Dominikowi Mysterio), popularny KAT wkroczył do ringu, by wyrównać szanse swojego sojusznika. Środkowy New York Knicks zaprezentował imponujące przygotowanie fizyczne, wykonując na obu przeciwnikach rzuty typu „chokeslam”, co otworzyło jego koledze drogę do zwycięstwa.
Być może – mówiąc pół żartem, pół serio – chciał się tym „odwdzięczyć” za pomoc w zdobyciu mistrzostwa. Danhausen w ringu odgrywa postać nieco mroczną, tajemniczą i obdarzoną nadprzyrodzonymi mocami, co pokazuje, „rzucając klątwy” na swoich ringowych rywali. Jednym z głównych tematów lata w WWE była plotka, jakoby to on odpowiadał za wygraną Knicks, „zdejmując z nich klątwę”, za co otrzymał choćby oficjalne podziękowania i dedykowaną koszulkę (która zresztą była jednym z przedmiotów użytych w czasie walki).
Niezależnie od tego, czy wierzymy w „moce” Danhausena, występ KAT-a został entuzjastycznie przyjęty przez nowojorską publiczność, a sam zawodnik po walce wymownie celebrował sukces, pokazując pięć palców, co odnosiło się do zwycięstwa jego zespołu w Finałach NBA. Media podkreśliły, iż Towns poruszał się między linami z niezwykłą swobodą, a jego akcje przywodziły na myśl legendy ringu, takie jak The Undertaker. Pojawiły się choćby sugestie, iż po zakończeniu kariery w NBA, koszykarz mógłby z powodzeniem odnaleźć się w świecie wrestlingu, co przed nim czynili Dennis Rodman, Karl Malone czy Shaquille O’Neal.
Najważniejszy moment gali należał jednak do Jalena Brunsona, MVP Finałów NBA, który pojawił się w ringu u boku posiadacza pasa mistrza świata wagi ciężkiej WWE, Romana Reignsa. 41-latek, uznawany za jednego z ulubionych wrestlerów gwiazdora NBA, powitał go z najwyższymi honorami. W trakcie uroczystego segmentu wygłosił choćby przemówienie, w którym uznał lidera Knicks za „Króla Nowego Jorku”.
– To miejsce, w którym wielkość uznaje wielkość – zadeklarował Reigns, zwracając się do tysięcy wiwatujących fanów. Chwilę później mistrz WWE wręczył Brunsonowi specjalnie zaprojektowany pas mistrzowski w barwach Knicks – niebieskiej i pomarańczowej. Roman podkreślił jeszcze wagę osiągnięć koszykarza, mówiąc: – Nie tylko na to zasługuje, ten człowiek na to zapracował.
Ceremonię zakończyło wspólne wezwanie publiczności do „uznania” obu mistrzów, a przynajmniej tak się przez chwilę wydawało. Podniosła atmosfera została gwałtownie przerwana, gdy w hali wybrzmiała muzyka Setha Rollinsa, przyszłego rywala Reignsa na gali SummerSlam, jednak ku zaskoczeniu zebranych, zamiast wrestlera na rampie pojawił się… Tyrese Haliburton. Lider Indiana Pacers, którego zespół w poprzednich sezonach eliminował Knicks z play-offów, wkroczył na arenę ze stalowym krzesłem, budząc wściekłość nowojorskich fanów.
Ci, którzy oglądają wrestling dłużej niż pięć minut, z pewnością od razu wiedzieli, iż pojawienie się Haliburtona służyło wyłącznie jako odwrócenie uwagi, co pozwoliło Rollinsowi zaatakować Reignsa od tyłu. W krytycznym momencie Brunson stanął jednak w obronie swojego partnera, blokując Sethowi drogę do wykonania kończącego ciosu. Dzięki interwencji koszykarza mistrz zdołał odzyskać przewagę i ostatecznie przepędzić napastników z ringu.
Warto odnotować, iż nie była to pierwsza konfrontacja tych dwóch gwiazd NBA w ringu WWE. Już w czerwcu 2024 roku Brunson i Haliburton brali udział w podobnym spięciu, co czyni ich obecną rywalizację stałym elementem budującym mosty między światem sportu a rozrywki. Galę zakończył widok pierwszego z nich, celebrującego u boku Romana Reignsa, który w geście triumfu uniósł puchar Larry’ego O’Briena.

1 dzień temu














