Victor Wembanyama był zjawiskowy w trakcie siedmiomeczowej serii z Oklahomą City Thunder. Miał gorsze momenty, ale po każdym się podnosił i stanowił o sile swojej drużyny po obu stronach parkietu. W swoim trzecim sezonie na parkietach NBA, stanie przed szansą podniesienia trofeum Larry’ego O’Briena. Po wyeliminowaniu Thunder opowiedział o swojej motywacji.
San Antonio Spurs właśnie zapisali się w historii, zapewniając sobie pierwszy awans do Finałów NBA od 2014 roku. Choć na zwycięstwo złożyło się wiele czynników, głównym motorem napędowym był Victor Wembanyama, który notował średnio 27,3 punktu, 10,9 zbiórki, 3,1 asysty, 2,7 bloku i 1,4 przechwytu na mecz w tej serii. Za swoje występy Victor został wybrany MVP finałów Konferencji Zachodniej.
Rozegrał znakomitą serię, a jego najlepszy występ miał miejsce w meczu numer jeden, kiedy zdobył 41 punktów, 24 zbiórki, trzy asysty, jeden przechwyt i trzy bloki, trafiając 56% rzutów z gry i 50% za trzy. W dzisiejszym, zamykającym serię zwycięstwie zdobył 22 punkty, siedem zbiórek, dwie asysty, jeden przechwyt i jeden blok, trafiając 46,7% rzutów z gry. – Zwycięstwo i nagroda wiele dla mnie znaczą, ale chcemy jeszcze czterech zwycięstw — powiedział Victor. – Jeszcze nie skończyliśmy!
Spurs wykonali dziś ogromny krok, ale nie będą długo świętować. Do pierwszego meczu finałów NBA pozostały zaledwie trzy dni. – Mistrzostwo to marzenie z dzieciństwa, a mieć na to realną szansę, namacalną szansę, to niemal jak sens — powiedział Victor na konferencji prasowej po meczu. – Dzień, w którym to wygramy, mówiąc za siebie, będzie spełnieniem marzeń. Chcę wygrać tak bardzo. To tak, jakby od tego zależało moje życie. Bycie z tymi chłopakami, przeżywanie tego wszystkiego razem z nimi jest niesamowite. Chcę czuć to jeszcze wiele, wiele razy w swoim życiu – dodał.
Wkład takich zawodników jak De’Aaron Fox, Stephon Castle i Devin Vassell, którzy są młodzi i wciąż rozwijają swoje umiejętności również robi dla SAS ogromne znacznie. Wyglądają jak doświadczona, ograna drużyna, a przecież są dopiero na początku tej drogi. Czy to wystarczy, by dokończyć dzieło już w tym roku — to się okaże, ale nie ma wątpliwości, iż będą mieć jeszcze wiele okazji w przyszłości.
Sposób, w jaki 22-letni Wembanyama prowadzi tę drużynę również jest godny podziwu. Już ugruntował swoją pozycję jako wielka gwiazda NBA, ale jego historia dopiero się zaczyna. Na koniec kariery możemy spokojnie mówić o nim jako o jednym z najlepszych wysokich zawodników w historii. Zanim jednak pojawi się ta narracja, Wemby będzie chciał zrealizować kolejne marzenie…
Czy wiesz, że PROBASKET ma swój kanał na WhatsAppie? Kliknij tutaj i dołącz do obserwowania go, by nie przegapić najnowszych informacji ze świata NBA! A może wolisz korzystać z Google News? Znajdziesz nas też tam, zapraszamy!

8 godzin temu









