San Antonio Spurs nie ulegli presji i pomimo tego, iż po dwóch meczach w Teksasie byli skazywani na pożarcie, skutecznie rywalowi odpowiedzieli i w czwartym meczu dostaną szansę, by odzyskać przewagę własnego parkietu. Trener Mitch Johnson w trakcie spotkania z dziennikarzami podkreślał, iż w gruncie rzeczy zdecydowały detale.
Mitch Johnson wprowadził kilka prostych korekt, które pomogły San Antonio Spurs wrócić na adekwatne tory i wygrać z New York Knicks w meczu numer trzy Finałów NBA. Przed tym spotkaniem San Antonio przegrywało w serii 0–2. Oba pierwsze mecze u siebie oddali Nowemu Jorkowi i musieli się odbić na trudnym terenie rywala.
Zrobili pierwszy krok w tym kierunku, sensacyjnie pokonując Knicks w Madison Square Garden i doprowadzając do co najmniej piątego meczu, który ponownie odbędzie się w San Antonio. Po spotkaniu Johnson odniósł się do zwycięstwa, wyjaśniając, jakie zmiany pomogły drużynie zagrać lepiej.
– Myślę, iż zrobiliśmy postęp, jeżeli chodzi o ruch piłki, grę zespołową, stawianie zasłon… Mieliśmy nastawienie na atak, ale jednocześnie działaliśmy jako kolektyw — powiedział Johnson. – Realizacja założeń taktycznych, ustawianie się we adekwatnych miejscach, wczesna komunikacja, dobre zmiany w obronie… i po prostu cierpliwe rozgrywanie kolejnych posiadań – dodał.
Mitch Johnson credits the Spurs' strong fourth quarter to "the simple things:"
"Game plan execution, starting in the right spots, early communication, good switching… and then just working through the possessions" pic.twitter.com/IeF2mRiNvu
Sześciu zawodników San Antonio zdobyło dwucyfrową liczbę punktów. Victor Wembanyama był liderem z imponującą linijką statystyk: 32 punkty, osiem zbiórek, sześć asyst, trzy bloki i dwa przechwyty. Trafił 11 z 18 rzutów z gry (w tym 2/4 za trzy) oraz 8/9 z linii rzutów wolnych. Stephon Castle dołożył 23 punkty i pięć asyst, Dylan Harper miał 13 punktów i dziewięć zbiórek, a De’Aaron Fox i Julian Champagnie zdobyli po 12 punktów. Z kolei Devin Vassell dorzucił 11 punktów i cztery zbiórki.
Spurs zmniejszyli straty w serii do 1–2, zaskakując Knicks w meczu numer trzy i przedłużając rywalizację co najmniej o jedno kolejne spotkanie. Spurs zagrali dojrzałą koszykówkę, czego w gruncie rzeczy po tak młodym zespole nie powinniśmy oczekiwać. Jak na dłoni widać jednak bardzo gwałtownie postępujący rozwój tego zespołu. Spurs spróbują wyrównać stan serii na 2–2, gdy zmierzą się z Knicks w meczu numer 4.
Czy wiesz, że PROBASKET ma swój kanał na WhatsAppie? Kliknij tutaj i dołącz do obserwowania go, by nie przegapić najnowszych informacji ze świata NBA! A może wolisz korzystać z Google News? Znajdziesz nas też tam, zapraszamy!

2 dni temu















