Jeszcze niedawno był 55. numerem draftu i spędzał miesiące w G-League, ucząc się systemu gry Golden State. Dziś Warriors wiążą z nim swoją przyszłość, o czym świadczy oferta nowej, trzyletniej umowy. W nagrodę za dobrą postawę na boisku Gui Santos podpisał kontrakt wart 15 milionów dolarów z opcją zawodnika na sezon 2028-29, a jego historia to jeden z najciekawszych rozwojowych projektów ostatnich miesięcy w NBA.
Decyzja o związaniu się z Gui Santosem na dłużej nie była dziełem przypadku, ale bezpośrednią odpowiedzią na jego postawę w tym sezonie, gdy do maksimum wykorzystał nadarzającą się okazję. W samym tylko lutym, pod nieobecność kontuzjowanego Jimmy’ego Butlera, młody skrzydłowy stał się fundamentem ofensywy zespołu, notując średnio 15,2 punktu, 5,9 zbiórki oraz 4,2 asysty na mecz. Jego efektywność rzutowa na poziomie 53,1% z gry oraz 39% z dystansu pozwoliła mu na zdobycie dwucyfrowej liczby punktów w aż 11 z ostatnich 12 spotkań.
– W tym roku Gui zrobił ogromny postęp. Rozwinął się w zawodnika, który nie tylko kończy akcje, ale też je kreuje. Coraz pewniej operuje z piłką i skutecznie gra tyłem do kosza. Gdy rywale podkręcają presję, potrafi wejść w rolę rozgrywającego i przejąć kontrolę nad tempem gry. To wszechstronny gracz o dużej wartości dla zespołu – chwalił swojego młodego podopiecznego trener Golden State Warriors, Steve Kerr, podkreślając przy tym jego ewolucję z typowego „zadaniowca” we wszechstronnego kreatora gry.
Pochodzący z koszykarskiej rodziny (w basket grali oboje jego rodzice) skrzydłowy przyznał, iż dodatkowa swoboda na boisku dodaje mu skrzydeł. Jak powiedział podczas jednej z konferencji: – Uwielbiam to, ponieważ kiedy jesteś na parkiecie NBA i masz nieco więcej wolności w znajdowaniu kolegów z drużyny czy wchodzeniu pod kosz, daje ci to o wiele więcej euforii z gry.
Warto jednak zauważyć, żeukces Santosa jest efektem nie tyle talentu, co przede wszystkim niezwykłej cierpliwości. Wybrany z odległym, 55. numerem w drafcie w 2022 roku Brazylijczyk musiał przejść długą drogę przez występy w G League w barwach Santa Cruz Warriors, by udowodnić swoją wartość. Kluczem do sukcesu okazała się pokora i gotowość do nauki systemu gry opartego na współpracy z gwiazdami.
– To była kwestia cierpliwości. W Brazylii byłem rozgrywającym, miałem piłkę w rękach i kontrolowałem tempo gry. Tutaj musiałem nauczyć się czegoś zupełnie innego. Rok w G-League był dla mnie lekcją dopasowania się do systemu, bo marzyłem o jednym — o grze w NBA i dla Warriors. Zapytałem trenera Kerra, jaka jest droga. Powiedział: „Dawaj z siebie wszystko w obronie, atakuj tablice i po prostu szukaj Stepha.” – przyznał koszykarz z Kraju Kawy.
Nie trwało długo, zanim postawa młodego gracza zyskała uznanie w oczach weteranów drużyny. Draymond Green, filar defensywy Golden State, entuzjastycznie zareagował na wiadomość o nowym kontrakcie swojego kolegi,
„Vamos Santos!!!” („Do boju Santos!!!”). Takie wsparcie ze strony liderów, w tym przywołanego już Stephena Curry’ego, buduje pewność siebie, która jest niezbędna w decydujących momentach meczów.
From Brazil to the Bay, now here to stay
The Warriors have signed Gui Santos to a multi-year contract extension. pic.twitter.com/2Q9TnRDCty
Podpisanie nowej umowy przed terminem, w którym Gui stałby się zastrzeżonym wolnym agentem, jest oceniane jako majstersztyk finansowy ze strony Warriors. Eksperci wskazują, iż przy obecnej formie rynkowa wartość Brazylijczyka mogłaby wzrosnąć do poziomu 6-9 milionów dolarów za sezon. Zabezpieczenie go za średnio 5 milionów dolarów rocznie pozwala klubowi zachować pewną elastyczność finansową przy jednoczesnym utrzymaniu kluczowego elementu rotacji.
Obecnie podopieczni trenera Kerra zajmują ósmą pozycję w Konferencji Zachodniej z bilansem 31-28. W obliczu trudnej rywalizacji o uniknięcie turnieju play-in, posiadanie tak wszechstronnego i pewnego siebie zawodnika może okazać się decydujące w nadchodzących miesiącach. Jeszcze niedawno jego zadaniem było po prostu „szukać Stepha”. Dziś wygląda na to, iż GSW znaleźli w nim zawodnika na lata. Historia Gui Santosa pokazuje, iż w NBA talent otwiera drzwi, ale to cierpliwość i zrozumienie swojej roli pozwalają przez nie przejść.

8 godzin temu




