To była wielka noc LeBrona Jamesa. W końcówce spotkania wydawało się, iż Los Angeles Lakers nie mają prawa wygrać tego meczu, a jednak udało im się doprowadzić do dogrywki po fantastycznej trójce 41-latka. Ten rzut umocnił go na prowadzeniu w klasyfikacji trafień w kluczowych momentach play-offów, gdzie bije na głowę m.in. Kobego Bryanta.
Jeden z argumentów, który krytycy LeBrona Jamesa lubią przytaczać by umniejszyć jego osiągnięciom jest brak tzw. instynktu zabójcy, a także rzekoma niemoc i nieskuteczność w najważniejszych momentach spotkań, w tym przede wszystkim play-offów. Miniona noc raz jeszcze przypomniała nam jednak, jak daleka od prawdy jest owa opinia.
James rozegrał wyśmienite zawody w trzecim meczu serii przeciwko Houston Rockets, zdobywając 29 punktów, 13 zbiórek, sześć asyst i trzy przechwyty, choć popełnił przy tym też osiem strat. Jednakże w końcowym, bądź co bądź najważniejszym fragmencie gry nie tylko wybił piłkę z rąk Reeda Shepparda, a po chwili sam doprowadził do remisu trafieniem zza łuku.
LEBRON JAMES TIES THE GAME AT 101
13.1 SECONDS TO GO ON PRIME. pic.twitter.com/V5LqcXlt7I
Według informacji opublikowanych przez NBA od sezonu 1996/97, kiedy monitorowane są statystyki play-by-play, nie było zawodnika, który miałby na swoim koncie więcej punktów w „clutch” niż właśnie James. W sytuacjach definiowanych w ten sposób, czyli w pięciu ostatnich minutach czwartej kwarty lub dogrywki przy różnicy punktowej równej lub mniejszej niż pieć punktów, ma on na swoim koncie aż 151 trafień.
Drugi w tej klasyfikacji znajduje się Kobe Bryant, ale różnica pomiędzy nimi jest zdecydowanie większa niż mogłoby się wydawać. Black Mamba zaliczył bowiem „tylko” 104 takie trafienia. Nie ulega wątpliwości, iż stwarzał on ogromne zagrożenie w końcówkach i każdy miał świadomość, iż nie można spuścić go z oczu ani na chwilę. Liczby mówią jednak same za siebie.
Since 1996–97, no player has made more clutch-time field goals in the postseason than LeBron James (151).
The closest? Kobe Bryant (104).
Tonight… The King added another memorable moment to his resume https://t.co/1nFMhvLtXu
pic.twitter.com/61ZDDQDRGm
Trzeba jednak pamiętać, iż LeBron jest również zdecydowanym liderem pod względem liczby występów w play-offach, bo na swoim koncie ma aż 295 takich spotkania. Na drugim miejscu jest Derek Fisher (259), z kolei Bryant plasuje się dopiero na 7. Pozycji (220). Można więc powiedzieć, iż James miał aż o 74 okazje więcej, by poprawić swój rezultat.
Jeżeli weźmiemy jednak średnią trafień „clutch” na mecz, to statystyki również przemawiają za LeBronem. James zaliczał bowiem taki celny rzut co 1,95 meczu, z kolei Bryant średnio co 2,12 meczu, co wciąż jest niezwykle imponującym wynikiem. Z uwagi na ograniczenie od sezonu 1996/97, nie możemy porównać tych liczb z Michaelem Jordanem.
Możemy natomiast rzucić okiem na bazę danych Basketball Reference z sezonów zasadniczych i spojrzeć na zwycięskie rzuty na równi z końcową syreną. Tych Michael Jordan ma w swojej karierze dziewięć. Kobe Bryant i LeBron James? Po osiem, tak jak Joe Johnson.
Styl gry, sposób wypowiedzi czy prezencja publiczna LeBrona rzeczywiście mogą sugerować, iż jego charakteru nie można porównywać z tym Jordana czy Bryanta. Jednocześnie nie można jednak powiedzieć, iż w kluczowych momentach James nie staje na wysokości zadania, bo nie raz w pojedynkę ciągnął swój zespół do kolejnych etapów, co doskonale pamiętamy m.in. z 2012 roku przeciwko Boston Celtics czy 2018 roku z Indiana Pacers czy Toronto Raptors.

6 dni temu












![Funkcjonariusze służby więziennej rywalizowali o puchar dyrektora [FOTO]](https://swidnica24.pl/wp-content/uploads/2026/05/zawody-basen-Zarow-1.jpg)


