NBA: LeBron i Davis okrutnie wkręcili Draymonda Greena!

12 godzin temu

Draymond Green jest znany jako jeden z najbardziej nieustępliwych zawodników oraz człowiek, który – jak sam mawia – „nie posiada hamulców”. Jednak choćby czterokrotny mistrz NBA i dwukrotny złoty medalista olimpijski nie był przygotowany na to, co zgotowali mu jego najbliżsi przyjaciele i współpracownicy. W ramach nowego programu typu „ukryta kamera” zatytułowanego „Foul Play”, prowadzonego przez Anthony’ego Davisa, gwiazdor Golden State Warriors stał się ofiarą misternie zaplanowanej prowokacji, która niemal zakończyła się rękoczynami.

Cała intryga została zaplanowana przez LeBrona Jamesa, który nie ukrywał, iż jego kolega po fachu jest idealnym celem ze względu na swoje ogromne ego i chorobliwą ambicję. Jak zauważył legendarny koszykarz jeszcze przed rozpoczęciem całej akcji: – To ktoś, kto nie wierzy, iż może przegrać — w czymkolwiek. Zawsze celuje w pierwsze miejsce. Tymczasem Draymond jeszcze niedawno na polu golfowym opowiadał bzdury i zachowywał się jak Tiger Woods, przysięgam.

Aby uwiarygodnić pułapkę, wciągnięto w nią superagenta, Richa Paula, oraz grupę aktorów wcielających się w role dyrektorów finansowych i prawników fikcyjnej korporacji. Draymond Green był przekonany, iż uczestniczy w poważnym spotkaniu dotyczącym dużej okazji inwestycyjnej. Przedstawiono mu wizję „wychodzenia poza schematy”, a cały model miał opierać się na zarabianiu na spadkach wartości centrów handlowych w 2020 roku i powrocie do segmentu luksusowego dwa lata później.

– Zgodnie z prawem nie da się stwierdzić, iż ryzyko jest zerowe, ale w praktyce właśnie takie jest. Nasze struktury sprawiają jednak, iż pozostaje ono minimalne – z udawaną powagą stwierdził jeden z podstawionych prawników, chcąc wzbudzić zaufanie.

Kluczowym elementem, który miał uśpić czujność Draya, był „ekscentryczny wizjoner”, niejaki Luis Fernandez, rzekomy twórca franczyzy jasnowidzów działających w galeriach handlowych. Aby przekonać Greena do jego nadprzyrodzonych zdolności, „medium” zaczęło wyjawiać fakty, o których mogli wiedzieć tylko najbliżsi zawodnika – na przykład o wspólnej podróży do Chin z Marcusem Denmanem – a następnie uderzył w najbardziej prywatne tony, mówiąc: – Gratulacje… Będziesz miał syna.

– Skąd wiesz, iż to będzie chłopiec? Byłem dziś u lekarza i już to wiem — dlatego tak się ubrałem. Przepraszam za strój, nie miałem czasu się przebrać, bo wizyta się przedłużyła – mógł jedynie wykrztusić zszokowany gwiazdor Golden State Warriors.

Kiedy zaufanie zostało zbudowane, było już niemal pewne, iż przynęta została połknięta wraz z haczykiem, żyłką i spławikiem. Problem w tym, iż gdy Fernandez niespodziewanie zakwestionował status finansowy koszykarza, atmosfera w pokoju ewidentnie zgęstniała.

– Widzę tu jeden problem. Twierdziliście, iż współpracujecie tylko z inwestorami z absolutnej elity — z tego jednego procenta z jednego procenta. On się do niej nie zalicza. Szczerze wątpię, żeby było go na to stać – stwierdził aktor. Sytuację podgrzał jeszcze Rich Paul, przekazując żądanie: – Chodzi o 100 milionów dolarów w gotówce — i to jeszcze dziś.

Dla Greena, znanego z obrony swego honoru na boisku i poza nim, to było zbyt wiele. Kiedy rzekomi biznesmeni zaczęli na niego krzyczeć, zawodnik wstał, gotowy do konfrontacji.

– Po pierwsze, powinniście zamknąć ryje. Jestem dorosłym facetem. Muszę stąd wyjść, bo inaczej wam wp****olę – rzucił wyraźnie rozwścieczony Dray. Kiedy jeden z aktorów stwierdził, iż nie poradzi sobie z nimi wszystkimi, odpowiedź była natychmiastowa: – Zaraz roz***ię ci ten pieprzony nos. Zadarliście z niewłaściwym człowiekiem.

Zanim sytuacja całkowicie wymknęła się spod kontroli, do pokoju wbiegli LeBron i Anthony Davis, wybuchając śmiechem i uświadamiając Greenowi, iż padł ofiarą żartu. Gwiazdor Warriors, choć wciąż wyraźnie pobudzony, przyjął to z ulgą. – Zostałem zaatakowany! – krzyczał już w żartobliwym tonie, wspominając moment, w którym rzekomi inwestorzy domagali się od niego niebotycznej kwoty 100 milionów dolarów w gotówce.

– Ludzie zwykle nie dostrzegają tej jego strony. Zwykle widzą go dopiero w pierwszej kwarcie siódmego meczu, kiedy dostaje technika. Tym razem jednak trafiła kosa na kamień – podsumował cały prank LBJ, przyznając przy tym, iż kluczem było uderzenie w czuły punkt kolegi. Ostatecznie Draymond Green, mimo początkowej furii, opuścił budynek z uśmiechem, choć bogatszy o jedną bolesną lekcję: choćby w świecie wielkich inwestycji warto najpierw sprawdzić, czy za kamerą nie stoi Anthony Davis.

Wspieraj PROBASKET

  • Sprawdź najlepsze promocje NIKE i AIR JORDAN w Lounge by Zalando
  • W oficjalnym sklepie NIKE znajdziesz najnowsze produkty NIKE i JORDAN oraz dobre promocje.
  • Oficjalny sklep marki adidas też ma dużo do zaoferowania.
  • Oglądasz NBA? Skorzystaj z aktualnej oferty - kup dostęp do NBA League Pass.
  • Lubisz buty marki New Balance? W ich oficjalnym sklepie znajdziesz coś dla siebie.
  • Idź do oryginalnego materiału