Dla Los Angeles Clippers sezon 2025-26 dobiegł bolesnego końca po porażce 121:126 z Golden State Warriors w turnieju play-in. Choć wynik oficjalnie zamknął marzenia drużyny o tytule, to wydarzenia tuż po końcowej syrenie przyciągnęły jeszcze większą uwagę mediów. W centrum uwagi znalazł się lider zespołu, Kawhi Leonard, który musiał zmierzyć się nie tylko z goryczą porażki i wybitną defensywą rywali, ale także z pytaniami o toczące się śledztwo dotyczące finansowych nieprawidłowości oraz o swoją niepewną przyszłość w barwach klubu z Miasta Aniołów.
Mecz z Golden State Warriors był dla Kawhia Leonarda wyjątkowo trudnym doświadczeniem, głównie za sprawą Draymonda Greena, który w czwartej kwarcie całkowicie wyłączył go z akcji. Gwiazdor Los Angeles Clippers przez większość finałowej odsłony nie był w stanie oddać rzutu z gry, trafiając do kosza dopiero w ostatnich sekundach, gdy losy spotkania były już praktycznie rozstrzygnięte. Po meczu doświadczony skrzydłowy nie szczędził słów uznania dla swojego rywala, doceniając jego kunszt defensywny.
– Mieli świetny plan na mecz… Draymond Green to obrońca godny miejsca w Galerii Sław. Trudno było w ogóle oddać rzut – przyznał, cytowany przez Joeya Linna.
Zgodnie z zapowiedziami Steve’a Kerra, Warriors znaleźli sposób na ograniczenie poczynań lidera rywali, podwajając go i ograniczając mu przestrzeń przy każdej próbie ataku. Choć Kawhi zakończył mecz z solidnym dorobkiem 21 punktów, to jego niemoc w kluczowych momentach stała się symbolem niewykorzystanej szansy Clippers, którzy w ostatniej kwarcie roztrwonili dwucyfrowe prowadzenie.
Koniec sezonu nie oznacza jednak, iż wszyscy związani z organizacją mogą „spać spokojnie”. Poza kwestiami sportowymi nad ekipą z Miasta Aniołów wisi widmo poważnych sankcji związanych z trwającym śledztwem w sprawie firmy Aspiration. NBA bada, czy właściciel klubu, Steve Ballmer, wykorzystał warty 28 milionów dolarów kontrakt sponsorski z tą w tej chwili bankrutującą firmą, aby potajemnie wynagrodzić Leonarda poza limitem wynagrodzeń (salary cap).
Zarzuty obejmują m.in. przyznanie zawodnikowi udziałów w firmie o wartości 20 milionów dolarów, mimo iż nigdy nie wystąpił on w żadnej kampanii promocyjnej marki. Dwukrotny mistrz NBA, zapytany o tę sprawę przez Ramonę Shelburne z ESPN, zachował jednak swój charakterystyczny, niemal lodowaty spokój.
– Szczerze mówiąc, nigdy się nad tym jakoś szczególnie nie zastanawiałem — może poza sytuacjami, gdy padają pytania związane z tą sprawą. O to musicie zapytać ludzi z NBA, nie mnie. To nie ja prowadzę dochodzenie – stanowczo stwierdził Kawhi, dodając także, iż nie obawia się finału sprawy. – Myślę, iż zostaniemy oczyszczeni z zarzutów. Nie przejmuję się tym.
Niezależnie od decyzji ligowych oficjeli, porażka z Warriors otwiera nowy, trudny rozdział dla Clippers, którzy stają przed pytaniem o dalszy kształt drużyny. Dla przykładu – Leonard wkracza w ostatni rok swojego kontraktu, który w okresie 2026/27 ma mu przynieść 50,3 miliona dolarów. Choć jest on uprawniony do przedłużenia umowy, coraz głośniej mówi się o możliwej przebudowie składu, w której bezpieczni wydają się jedynie trener, Ty Lue, oraz Darius Garland. Gdy padło pytanie o jego przyszłość i chęć pozostania w zespole, sam zainteresowany unikał jednoznacznych deklaracji.
– Pozwólcie mi jeszcze trochę popłakać nad tą porażką. Wrócimy do tematu we właściwym czasie – uciął wszelkie spekulacje 34-latek.
W kuluarach już teraz krążą plotki o zainteresowaniu jego usługami ze strony takich ekip jak Miami Heat czy wspomniani Golden State Warriors, którzy rzekomo podjęli próbę transferu Leonarda już podczas ostatniego trade deadline. Decyzja o tym, czy Clippers postawią na starzejącą się gwiazdę w długofalowej perspektywie, czy też zdecydują się na radykalny reset, będzie kluczowym tematem nadchodzącego lata w NBA.

2 tygodni temu













