Nadal nie wiadomo, gdzie Kawhi Leonard rozpocznie kolejny sezon NBA. W gruncie rzeczy wybrał już swój kierunek i chciałby ponownie pomóc Toronto Raptors. Jednak toczące się w sprawie jego kontraktu z Los Angeles Clippers śledztwo sprawia, iż pojawiły się komplikacje, które zdaniem Dillona Brooksa – uniemożliwią Leonardowi grę w Kanadzie.
Toronto Raptors tego lata wykonali duży ruch, pozyskując Kawhiego Leonarda. Teraz jednak, w związku ze śledztwem NBA dotyczącym obchodzenia przepisów salary cap, pojawiły się wątpliwości, czy transfer w ogóle dojdzie do skutku. Nikt nie zna jeszcze oficjalnej decyzji ligi, ale doświadczony zawodnik NBA Dillon Brooks wyraził ostatnio przekonanie, iż transakcja zostanie po prostu anulowana.
Dillon Brooks tells Neon that the Kawhi Leonard trade to the Toronto Raptors WON’T happen pic.twitter.com/geYxxALIJE
— FearBuck (@FearedBuck) July 31, 2026Leonard w poprzednim sezonie notował średnio 27,9 punktu, 6,4 zbiórki, 3,6 asysty i 1,9 przechwytu na mecz, trafiając 50,5% rzutów z gry. W najlepszej formie Kawhi jest elitarnym skrzydłowym po obu stronach parkietu, który wnosi do każdego ustawienia doświadczenie mistrzowskie oraz ogromną wszechstronność. Tego lata Los Angeles Clippers, zmierzający w kierunku przebudowy, nie planowali przedłużenia kontraktu z Leonardem. Ostatecznie doszli więc do porozumienia w sprawie jego powrotu do Raptors. W drugą stronę mieli powędrować Brandon Ingram, Gradey Dick oraz kilka przyszłych wyborów w drafcie.
Problem w tym, iż zarówno Leonard, jak i Clippers wciąż są objęci trwającym śledztwem NBA dotyczącym potencjalnego obchodzenia salary cap, którego konsekwencje mogą być bardzo poważne. Skandal dotyczy potencjalnego zakulisowego porozumienia pomiędzy Leonardem a Clippers, w ramach którego fikcyjna firma zajmująca się sadzeniem drzew miała służyć jako przykrywka do obejścia limitu wynagrodzeń. Ustalono, iż Kawhi miał otrzymać od tej firmy kontrakt sponsorski o wartości 28 milionów dolarów, mimo iż nie musiał w zamian wykonywać żadnych świadczeń. Ostatecznie powiązania firmy miały zostać pośrednio prześledzone aż do właściciela zespołu, Steve’a Ballmera.
Clippers utrzymują, iż nie mają nic wspólnego ze skandalem, ale dopóki NBA nie zakończy śledztwa, nie sposób jednoznacznie określić zakresu ich odpowiedzialności. Postępowanie wciąż trwa. W przypadku stwierdzenia naruszeń Clippers mogą grozić między innymi kary finansowe, utrata wyborów w drafcie oraz potencjalne zawieszenia. jeżeli Raptors zdecydują się teraz na transfer Leonarda, przejmą również całe związane z nim ryzyko. Jednym z najgorszych scenariuszy byłoby unieważnienie kontraktu zawodnika. Zawodnicy musieliby wrócić do swoich dotychczasowych drużyn, a oczekiwania wobec nich zmieniłyby się z dnia na dzień, co stworzyłoby bardzo niezręczną sytuację w szatni.
Czy wiesz, że PROBASKET ma swój kanał na WhatsAppie? Kliknij tutaj i dołącz do obserwowania go, by nie przegapić najnowszych informacji ze świata NBA! A może wolisz korzystać z Google News? Znajdziesz nas też tam, zapraszamy!

5 dni temu














