Trener Boston Celtics jest ekscentrykiem. Jego osobowość jest unikalna i m.in. to, czyni go tak dobrym szkoleniowcem. W ostatnim czasie mówił o tym, iż nagroda dla trenera roku nie ma najmniejszego sezonu. On sam źle przyjmuje słowa uznania i wszelkie zasługi przekierowuje przede wszystkim na pracę całego zespołu. Odniósł się do tego w trakcie spotkania z dziennikarzami.
Joe Mazzulla wygrał niemal trzy czwarte meczów sezonu zasadniczego, które prowadził jako trener Boston Celtics. Pracował przy tym z bardzo utalentowanym składem i sztabem szkoleniowym i nie ma problemu z tym, by kierować pochwały za sukces drużyny właśnie w ich stronę. Gdy kilka tygodni temu zapytano go o szanse na nagrodę Trenera Roku NBA, Mazzulla nazwał to wyróżnienie „głupim” i wyraził nadzieję, iż nikt więcej nie będzie go o to pytał.
W sobotę znów poruszono ten temat. Tym razem zapytano go, dlaczego ma takie podejście. – Myślę, iż jako koszykarz na poziomie NCAA Division I dorastasz z poczuciem, iż wszystko kręci się wokół ciebie — powiedział Mazzulla. – Musiałem, żeby stać się lepszym mężem, ojcem i trenerem, pozbyć się tego poczucia uprzywilejowania. […] Jako student-sportowiec często wydaje ci się, iż wszystko dotyczy ciebie, a tak nie jest. Musiałem to zaakceptować. W sporcie, świecie i życiu jest coś znacznie większego ode mnie i to jest najważniejsze – dodał.
Celtics wygrali w tym sezonie 56 meczów, zapewniając sobie 2. miejsce w konferencji drugi rok z rzędu. Udało się to osiągnąć mimo długiej nieobecności Jaysona Tatuma, który wracał do zdrowia po zerwaniu ścięgna Achillesa. Celtics dokonali tego relatywnie młodym składem — Derrick White jest jedynym zawodnikiem z czołowej ósemki rotacji powyżej 30. roku życia. Tatum, Jaylen Brown, Payton Pritchard i Sam Hauser mają po 28 lub 29 lat.
Duży wpływ miało też rozwijanie młodych graczy — Neemias Queta wyrósł na pełnoprawnego środkowego pierwszej piątki, a swoje minuty i wkład mieli także Baylor Scheierman, Hugo Gonzalez czy Jordan Walsh. Te postępy sprawiły, iż Mazzulla jest poważnym kandydatem do nagrody Trenera Roku. W gronie rywali znajduje się m.in. JB Bickerstaff z Detroit Pistons, który wyprowadził zespół z najgorszego bilansu w lidze dwa lata temu aż na pierwsze miejsce w Konferencji Wschodniej.
Jak podkreślił Mazzulla, za zmianą jego podejścia do nagród i przypisywania zasług stoi głębszy proces. – To bardziej złożona kwestia — powiedział. – Na koniec dnia każdy z nas w jakimś stopniu walczy z własną dumą i uczy się, jak sobie z tym radzić… wszyscy po prostu chcemy być lepsi – zakończył.
Czy wiesz, że PROBASKET ma swój kanał na WhatsAppie? Kliknij tutaj i dołącz do obserwowania go, by nie przegapić najnowszych informacji ze świata NBA! A może wolisz korzystać z Google News? Znajdziesz nas też tam, zapraszamy!

18 godzin temu