NBA: Historyczny wyczyn w cieniu kryzysu. Rockets na skraju przepaści

2 dni temu

W nocy z wtorku na środę hala Crypto.com Arena stała się świadkiem historycznego wydarzenia, które jednak dla głównego bohatera miało wyjątkowo cierpki smak. Kevin Durant, powracający do składu Houston Rockets po kontuzji kolana, oficjalnie przekroczył barierę 5000 punktów zdobytych w fazie play-off, stając się zaledwie siódmym zawodnikiem w dziejach NBA, który dokonał tej sztuki. Indywidualny popis legendy nie wystarczył jednak, by powstrzymać Los Angeles Lakers, którzy mimo braku swoich kluczowych ogniw, wygrali 101:94 i podwyższyli prowadzenie w serii (2-0).

Powrót Kevina Duranta do gry po kontuzji prawego kolana był wyczekiwany z ogromnym napięciem, zwłaszcza po porażce Houston Rockets w pierwszym spotkaniu. Trzeba przyznać, iż początek był obiecujący. Popularny „Slim Reaper” od pierwszych minut sprawiał wrażenie zawodnika w pełni sił, uciszając kalifornijską publiczność swoimi firmowymi rzutami z wyskoku. W dodatku, na 3 minuty i 14 sekund przed końcem drugiej kwarty, doświadczony skrzydłowy zapisał na swoje konto ważne osiągnięcie, kiedy to wykończył akcję „and-one”, zdobywając swój 5000. punkt w karierze posezonowej.

With this bucket, Kevin Durant has hit 5,000 career playoff points

He is just the 7th player to do so in NBA History! pic.twitter.com/HqHBpy8LnL

— ClutchPoints (@ClutchPoints) April 22, 2026

Tym samym KD dołączył do absolutnego panteonu koszykówki. Na liście wszech czasów przed nim znajdują się jedynie takie legendy jak LeBron James, Michael Jordan, Kareem Abdul-Jabbar, Kobe Bryant, Shaquille O’Neal oraz Tim Duncan. Zresztą w ogóle do przerwy ligowy weteran prezentował się niemal bezbłędnie, notując 20 punktów przy skuteczności 6/7 rzutów z gry. Wydawało się, iż podopieczni Ime Udoki są na najlepszej drodze do wyrównania stanu rywalizacji, jednak druga połowa obnażyła wszystkie słabości zespołu z Teksasu.

Obraz gry uległ drastycznej zmianie. Defensywa Los Angeles Lakers, kierowana z ławki przez trenera JJ’a Redicka, zaczęła agresywnie podwajać Duranta przy niemal każdym kontakcie z piłką. Strategia ta przyniosła piorunujące efekty – lider Rockets w całej drugiej połowie zdołał dopisać do swojego konta zaledwie trzy punkty. Co gorsza, 37-latek zaczął seryjnie popełniać błędy, kończąc spotkanie z dziewięcioma stratami, co jest wyrównaniem jego niechlubnego rekordu życiowego w play-offach.

Porażka ta jest tym bardziej bolesna, iż Jeziorowcy wystąpili bez Luki Doncicia i Austina Reavesa. Rockets, którzy mieli wykorzystać te osłabienia, wracają do Houston w fatalnych nastrojach. Dla zespołu, który liczył na przełamanie, obecna sytuacja staje się krytyczna – historia pokazuje, iż powrót ze stanu 0-2 jest niezwykle trudnym zadaniem.

Sam zainteresowany zresztą nie ma ostatnio dobrej passy w fazie play-off. Choć w przeszłości wielokrotnie triumfował, jego ostatnie przygody w tej części sezonu z Brooklyn Nets i Phoenix Suns nie obfitowały w sukcesy, a obecna seria z Lakers zdaje się kontynuować tę niepokojącą tendencję. Dość powiedzieć, iż Kevin przegrał w play-offach już siedem meczów z rzędu, a by znaleźć ostatnie zwycięstwo, trzeba się cofnąć do… 7. maja 2023 roku, gdy w barwach ekipy z Arizony wygrał z Denver Nuggets 129:124.

Podczas pomeczowej konferencji prasowej Kevin Durant nie ukrywał rozczarowania własną postawą, choć jednocześnie przedstawił zaskakującą analizę przebiegu spotkania. Zawodnik zwrócił uwagę na to, iż mimo porażki, Rockets przeważali w wielu elementach statystycznych, takich jak zbiórki w ataku czy punkty z „pomalowanego”.

Nie zagrałem dobrego meczu. adekwatnie od pierwszego posiadania zaczęli mnie podwajać. Muszę lepiej chronić piłkę i nie stawiać kolegów z drużyny w trudnych sytuacjach – przyznał otwarcie KD, odnosząc się do problemów, jakie miał z defensywą rywali.

Mimo kiepskiej skuteczności całego zespołu, który trafił zaledwie 24% rzutów zza łuku, lider Houston upierał się przy swojej teorii: – Myślę, iż – jak już mówiłem – zdominowaliśmy mecz niemal w każdym innym aspekcie. Ale oni byli od nas wyraźnie skuteczniejsi w rzutach. To takie proste. Daje im to pewność siebie, bo wiedzą, iż nasze próby są niecelne.

Pytany o to, jak zamierza odpowiedzieć na agresywną obronę Lakers w kolejnym meczu, Durant zapowiedział zmianę nastawienia: – Po prostu muszę być bardziej agresywny i szukać okazji do zdobycia punktów, bez względu na to, skąd nadchodzi podwojenie. Było wiele sytuacji, w których czułem, iż mogłem próbować rzutu nad obrońcami. Musimy grać z większą pewnością siebie.

Rywalizacja przenosi się teraz do Toyota Center w Houston, gdzie w najbliższy piątek odbędzie się mecz numer trzy. Dla Rockets i ich lidera będzie to spotkanie o życie – kolejna porażka może oznaczać przedwczesny koniec marzeń o tytule, których nie osłodzi choćby najbardziej spektakularny rekord punktowy.

Wspieraj PROBASKET

  • Sprawdź najlepsze promocje NIKE i AIR JORDAN w Lounge by Zalando
  • W oficjalnym sklepie NIKE znajdziesz najnowsze produkty NIKE i JORDAN oraz dobre promocje.
  • Oficjalny sklep marki adidas też ma dużo do zaoferowania.
  • Oglądasz NBA? Skorzystaj z aktualnej oferty - kup dostęp do NBA League Pass.
  • Lubisz buty marki New Balance? W ich oficjalnym sklepie znajdziesz coś dla siebie.
  • Idź do oryginalnego materiału