Miał być debiut w NBA i pierwszy krok w kierunku spełnienia największego sportowego marzenia. Zamiast tego jeszcze przed rozpoczęciem obozu przygotowawczego Henri Veesaar usłyszał diagnozę, która przekreśli jego cały pierwszy sezon. 22-letni estoński środkowy wybrany tego lata w drafcie przez Atlanta Hawks doznał poważnej kontuzji kolana i nie zagra w okresie 2026-2027. To ogromny cios dla rozwoju utalentowanego koszykarza. Tym bardziej iż w Atlancie podobna historia wydarzyła się już bardzo niedawno.
Dodaj PROBASKET do preferowanych źródeł w wyszukiwarce Google!
Do urazu doszło 15 września podczas indywidualnego treningu zawodnika. Badanie rezonansem magnetycznym przeprowadzone w Emory Sports Medicine Complex potwierdziło najgorszy scenariusz – zerwanie więzadła krzyżowego przedniego (ACL) w prawym kolanie. Klub wydał w tej sprawie oficjalny komunikat medyczny:
An @emoryhealthcare injury update:
During a workout on Sept. 15, Henri Veesaar sustained a right knee injury. Following an MRI and evaluation at the Emory Sports Medicine Complex, he was diagnosed with a torn right ACL.
Veesaar will undergo surgery with Dr. Kyle Hammond at the… pic.twitter.com/fxVePjEiNF
– Podczas treningu 15 września środkowy Henri Veesaar doznał urazu prawego kolana. Po wykonaniu badania rezonansem magnetycznym i przeprowadzeniu oceny w Emory Sports Medicine Complex zdiagnozowano u niego zerwanie więzadła krzyżowego przedniego (ACL) w prawym kolanie. Veesaar przejdzie operację w październiku, którą przeprowadzi dr Kyle Hammond w Emory Sports Medicine Complex. Oczekuje się, iż zawodnik opuści cały sezon 2026-2027.
Dla mierzącego 213 centymetrów Estończyka to wyjątkowo trudny początek obiecująco zapowiadającej się kariery. Henri Veesaar został wybrany w tegorocznym drafcie z 52. numerem, a Atlanta Hawks wcześniej dokonali wymiany, by pozyskać prawa do tego wyboru. Młody podkoszowy podpisał z klubem czteroletni kontrakt o wartości 9,3 miliona dolarów, z czego pierwsze dwa lata są w pełni gwarantowane.
Zawodnik, który wcześniej występował na uczelni Arizona, a w zeszłym sezonie błyszczał w barwach North Carolina Tar Heels, notując średnio 17 punktów i 8,7 zbiórki oraz trafiając 42,6% rzutów za trzy, miał zostać dopiero trzecim Estończykiem w historii NBA – po Martinie Müürseppie oraz Henrim Drellu. Choć przed draftem jego historię zdrowotną oceniano bardzo pozytywnie, kontuzja pokrzyżowała plany stopniowego wprowadzania go do ligi poprzez grę w filialnym zespole G League, College Park Skyhawks.
Zresztą historia niemal zatoczyła koło. Tuż przed rozpoczęciem minionego sezonu niemal identyczny scenariusz spotkał Lamonta Butlera – utalentowanego obrońcę z uczelni Kentucky. 24-latek, który dołączył do zespołu jako niewybrany w drafcie zawodnik, doznał zerwania więzadła ACL oraz łąkotki podczas obozu przygotowawczego Skyhawks, przez co stracił cały debiutancki sezon.
Oba przypadki łączy przede wszystkim utrata niezwykle ważnego momentu na rozpoczęcie kariery w zawodowej lidze, choć sytuacja obu zawodników była zupełnie inna. Butler musiał walczyć o swoją szansę jako wolny agent na umowie przeznaczonej dla G League, podczas gdy Veesaar trafił do Hawks z 52. numerem draftu i podpisał gwarantowany kontrakt.
Historia Butlera niesie jednak również promyk nadziei. Po rocznej, mozolnej rehabilitacji rozgrywający wraca do zdrowia przed sezonem 2026-2027 i ponownie znajdzie się w składzie Skyhawks, gdzie będzie miał szansę wywalczyć kontrakt typu two-way. Jego przypadek pokazuje więc, iż choćby tak poważna kontuzja nie musi przekreślać szans na powrót do NBA.
Tymczasem uraz Veesaara dodatkowo skomplikował i tak trudną sytuację Hawks pod koszem. Zespół już wcześniej musiał pogodzić się z absencją Mouhameda Gueye, który w lipcu złamał stopę i przeszedł operację. W obliczu kurczącej się głębi pod koszem – w odwodzie pozostali adekwatnie tylko Onyeka Okongwu i Jock Landale – władze klubu zareagowały błyskawicznie.
Wkrótce po ogłoszeniu informacji o kontuzji Estończyka Atlanta sfinalizowała wymianę z Charlotte Hornets, pozyskując doświadczonego skrzydłowego Doriana Finney-Smitha. W drugą stronę powędrowali Buddy Hield, Ryan Nembhard oraz rekompensata finansowa.
Choć 33-letni Finney-Smith nie jest klasycznym środkowym, jego defensywna wszechstronność oraz możliwość gry na pozycji silnego skrzydłowego i w niższych ustawieniach mają pomóc trenerowi Quinowi Snyderowi poradzić sobie z problemami kadrowymi. Dla klubu oznacza to natychmiastową korektę planów, natomiast dla Henriego Veesaara – początek najtrudniejszego sprawdzianu w dotychczasowej karierze.
Dodaj PROBASKET do preferowanych źródeł w wyszukiwarce Google!
Sprawdź też kanał PROBASKET naWhatsAppie! Dołącz do obserwowania go, aby nie przegapić najnowszych informacji ze świata NBA. A może wolisz korzystać z Google News? Znajdziesz nas też tam. Zapraszamy!

1 godzina temu














