W piątkowy wieczór świat koszykówki wstrzymał oddech, gdy w hali H-E-B Center w Cedar Park w Teksasie pojawiła się postać, która przez niemal trzy dekady definiowała standardy NBA. Gregg Popovich, ikona San Antonio Spurs i najbardziej utytułowany trener w historii ligi, dokonał rzadkiego publicznego wystąpienia, aby wesprzeć zespół Austin Spurs w rozgrywkach G League. Choć widok legendarnego szkoleniowca poruszającego się o lasce wywołał wśród fanów falę nostalgii i smutku, to towarzysząca jego wejściu owacja na stojąco była dobitnym dowodem na niesłabnący szacunek, jakim 76-latek cieszy się w środowisku.
Moment, w którym Gregg Popovich pojawił się na meczu Austin Spurs z Capital City Go-Go był pełen symboliki. Legendarny szkoleniowiec, który raptem kilka miesięcy temu z powodów zdrowotnych oficjalnie pożegnał się z ławką trenerską, poruszał się ostrożnie, korzystając z pomocy asystentów oraz laski. Na nagraniach, które błyskawicznie obiegły media społecznościowe, widać było fanów wstających z miejsc, by oklaskiwać człowieka, który poprowadził San Antonio Spurs do pięciu tytułów mistrzowskich.
Także w reakcjach kibiców w mediach społecznościowych dominowało wzruszenie zmieszane z troską. W sposób ewidentnie pełen emocji zareagowała również Sophie Cunningham, gwiazda grającej w WNBA drużyny Indiana Fever, która pod odpowiednim postem na Instagramie Bleacher Report wrzuciła wiele mówiący
.
Nie jest żadną tajemnicą, iż ostatnich kilkanaście miesięcy było dla Popovicha czasem trudnej walki o powrót do sprawności. W listopadzie 2024 roku trener doznał łagodnego udaru mózgu, co zmusiło go do opuszczenia pozostałej części sezonu. Kolejny niepokojący incydent miał miejsce w kwietniu 2025 roku, kiedy to 76-latek zasłabł w jednej z restauracji w San Antonio i musiał zostać przewieziony do szpitala. Co prawda lekarze określili zdarzenie jako niezagrażające życiu, jednak stało się jasne, iż stan zdrowia legendarnego szkoleniowca wymaga radykalnych zmian.
W maju 2025 roku popularny Pop oficjalnie pożegnał się z rolą pierwszego trenera Spurs, przekazując stery jednemu ze swoich asystentów i uczniów, Mitchowi Johnsonowi. Nie oznaczało to jednak całkowitego rozstania z organizacją – legenda płynnie przeszła do roli prezesa ds. operacji koszykarskich.
– Moja miłość i pasja do gry nigdy nie osłabły, jednak czuję, iż to adekwatny moment, by ustąpić ze stanowiska głównego trenera. Jestem ogromnie wdzięczny zawodnikom, trenerom, całemu personelowi i kibicom, którzy dali mi zaszczyt bycia trenerem Spurs – stwierdził wówczas, przy okazji określając samego siebie mianem „El Jefe” („Szefa”).
A to choćby nie była jego pierwsza wypowiedź po przebytym udarze. Wcześniej, w grudniu 2024 roku, Popovich zwrócił się do lokalnej społeczności z podziękowaniami za wsparcie, mówiąc: – Ostatnie sześć tygodni było dla mnie i mojej rodziny zupełnie nieoczekiwanym doświadczeniem. Chociaż nie jestem w stanie odpisać każdemu z Was z osobna, proszę przyjąć zapewnienie o naszej ogromnej, dozgonnej wdzięczności
Nie da się ukryć, iż Gregg Popovich pozostawia po sobie dorobek, który trudno będzie komukolwiek pobić. W ciągu 29 sezonów na stanowisku głównego trenera zgromadził 1422 zwycięstwa w okresie regularnym, co czyni go najbardziej utytułowanym w historii NBA. Pod jego wodzą Spurs stali się wzorem stabilności i profesjonalizmu, aż pięciokrotnie sięgając po trofeum Larry’ego O’Briena.
Mimo iż dziś 76-latek nie zasiada już osobiście na ławce rezerwowych, jego duch wciąż unosi się nad zespołem, który pod wodzą Victora Wembanyamy radzi sobie znakomicie. Podopieczni trenera Johnsona zajmują w tej chwili drugie miejsce w Konferencji Zachodniej z imponującym bilansem 31-14.
Widok Trenera Popa w hali Austin Spurs, mimo widocznych oznak upływającego czasu i przebytych chorób, mógł przypomnieć o fundamentach, na których zbudowana jest ta organizacja. Być może jego ciało odmawia już posłuszeństwa, ale pasja do koszykówki bezapelacyjnie wciąż pozostaje silna, a każde jego publiczne pojawienie się jest świętem dla całej społeczności NBA.

1 dzień temu














