Długo kazał czekać na wybór swojego kolejnego zespołu LeBron James. Ostatecznie postawił na Philadelphia 76ers, gdzie połączy siły m.in. z Joelem Embiidem. Decyzja skrzydłowego wywołała duże zaskoczenie nie tylko wśród kibiców, ale także wśród byłych kolegów Jamesa z Los Angeles Lakers. Myśleli oni, iż LBJ wyląduje w Golden State Warriors.
Na ostatniej prostej kariery LeBron James spróbuje zdobyć mistrzostwo dla Philadelphia 76ers, dopisując w ten sposób nie tylko piękny rozdział swojej kariery, ale i przywracając euforia klubowi, który czeka na sukces już długi czas. Pomóc mu w tym mają Joel Embiid, Jaylen Brown, VJ Edgecombe i Tyrese Maxey. Czy tak się stanie? Trzeba będzie poczekać.
Do ostatniej chwili nie było pewne, gdzie wyląduje Jamesa. Wśród zainteresowanych byli Cleveland Cavaliers, Miami Heat i Golden State Warriors. Zawodnik uznał jednak, iż największe szanse na sukces będzie miał właśnie w Mieście braterskiej miłości. Dziennikarz serwisu The Athletic Dan Woike informuje, iż byli koledzy z Los Angeles Lakers byli zaskoczeni jego decyzją. Myśleli, iż skrzydłowy zdecyduje się na pozostanie w Kalifornii i grę dla Warriors.
Woike zwrócił uwagę, iż wybór Warriors byłby zrozumiały m.in. dlatego, iż James i jego rodzina przez ostatnie osiem lat znaleźli dom na zachodnim wybrzeżu USA i zostanie tam, byłoby dla nich wygodniejsze. Nie bez znaczenia w przypadku dywagacji o grze dla Warriors byłby fakt, iż grałby w większości z zawodnikami w podobnym wieku, z którymi mógłby powspominać dawne lata wspólnej rywalizacji — zauwżył dziennikarz The Athletic.
Ostatecznie jednak, choćby w przypadku przyjścia Jamesa, trudno byłoby sobie wyobrazić Warriors jako realnego kandydata do walki o tytuł. A LBJ wyraźnie dał do zrozumienia, iż wciąż jest to dla niego priorytet. W samej Konferencji Zachodniej byłyby przynajmniej dwie drużyny znacznie mocniejsze. Znacznie łatwiej wyobrazić sobie bijących się o najwyższe laury Sixers.
Jak poinformował Shams Charania z ESPN, sam James nie brał na poważnie przenosin do Filadelfii, dopóki nie pojawił się tam Brown, którego Sixers ściągnęli tego lata z Boston Celtics. Fakt ten sprawia, iż ruch Bostonu pozostało trudniejszy do wytłumaczenia. Raz, iż oddali rywalowi swojego najlepszego gracza zeszłego sezonu, a dwa, iż dzięki temu trafił tam jeszcze James.
Czy wiesz, że PROBASKET ma swój kanał na WhatsAppie? Kliknij tutaj i dołącz do obserwowania go, by nie przegapić najnowszych informacji ze świata NBA! A może wolisz korzystać z Google News? Znajdziesz nas też tam, zapraszamy!

1 tydzień temu














