Los Angeles Clippers po raz kolejny zakończyli swój sezon zdecydowanie wcześniej niż wskazywałyby na to ich oryginalne plany. Zespół nie znajduje się w tej chwili w najlepszym położeniu i choć wydaje się, iż Kawhi Leonard nigdzie się nie wybiera, to wypowiedź jednego z włodarzy nie rozwiała wątpliwości w pełni.
Kilka miesięcy temu nikt nie miał już wątpliwości, iż Los Angeles Clippers nie będą w tym sezonie walczyli o mistrzowski tytuł. choćby gdy w ich składzie znajdował się jeszcze James Harden, a gra – zgodnie z odważnymi zapowiedziami trenera Tyronna Lue – zaczęła się wreszcie układać, ekipę z Miasta Aniołów traktowano raczej jako interesujące uzupełnienie czołówki.
Po wymianach wspomnianego Hardena i Ivicy Zubaca wydawało się, iż kierownictwo klubu może skłaniać się w kierunku odmłodzenia kadry. Cały czas głównym punktem zespołu pozostaje jednak 34-letni Kawhi Leonard, którego umowa z klubem, warta notabene aż 50,3 miliona dolarów, będzie obowiązywać już tylko do końca kolejnego sezonu.
Już teraz wiemy, iż choć włodarze nie planują aktywnego poszukiwania transferu dla swojej gwiazdy, to jej przyszłość wcale nie jest przesądzona. Prezes ds. operacji koszykarskich Lawrence Frank daje jasno do zrozumienia, iż strony muszą znaleźć wspólny język w kwestii budowy zespołu i najbliższych planów.
— Naszym planem jest wygrywanie z Kawhiem. we właściwym momencie usiądziemy z nim przy jednym stoliku, bardzo podobnie do tego, jak zrobiliśmy to w 2024 roku i zaprezentujemy mu nasz plan. o ile nasze cele będą się pokrywać, to chcielibyśmy wygrywać z Kawhiem — skomentował Frank.
Według doniesień zza oceanu Golden State Warriors kontaktowali się z Clippers przed trade deadline w sprawie dostępności Leonarda. To oznaczałoby jednak pełną przebudowę, z kolei Frank opisuje obecną pozycję organizacji jako „rywalizującą”. Wskazuje na 15 sezonów z rzędu z dodatnim bilansem zwycięstw, wchodzące talenty, zasoby w naborach oraz miejsce na liście płac.
Pobyt Leonarda w Los Angeles trudno rozpatrywać w kategoriach sukcesu. Był on z pewnością potrzebny Steve’owi Ballmerowi, kiedy ten otwierał Intuit Dome i musiał przyciągnąć tłumy na trybuny, które raczej nie byłyby wypełnione w podobnym stopniu, o ile LAC nie mieliby żadnych ambicji choćby na walkę o play-offy.
Clippers ostatnią serię play-offów wygrali jednak w 2021 roku, a przez pięć kolejny lat tylko trzy razy podeszli w ogóle do pierwszej rundy, przegrywając każdą z nich. Kawhi młodszy już nie będzie i choć otaczają go teraz Darius Garland, Kris Dunn czy Bennedict Mathurin, to trudno wróżyć im sukcesy na podstawie tego, co mają w tej chwili w rotacji.
Ich tegoroczny wybór pierwszej rundy Draftu trafił do Oklahoma City Thunder. Warto z tej okazji przytoczyć historię z 2011 roku. W trakcie trwania sezonu Cleveland Cavaliers wysłali do LAC Mo Williamsa oraz Jamario Moona w zamian za Barona Davisa oraz wybór pierwszej rundy.
Clippers ukończyli wówczas sezon zasadniczy z dopiero 8. najgorszym bilansem w całej lidze. Ich szanse, a raczej to Cleveland, na pierwszy pick wynosiły wówczas zaledwie 2,8%. Ostatecznie jednak los uśmiechnął się do Cavs, którzy zdecydowali się na wybór Kyrie’ego Irvinga. Reszta to już historia. Przypomnijmy tylko, iż dzięki Pickowi LAC Thunder mają tylko 1,5% szans na „jedynkę”, ale za to 7,2% na Top 4.
Wróćmy jednak do Kawhia. Według doniesień The Athletic tylko Darius Garland i trener Tyronn Lue mogą być pewni tego, iż w okresie 2026/27 będą częścią zespołu. Nie ma to jednak nic wspólnego z ciągnącym się dochodzeniem NBA w sprawie „Aspiration-gate” i rzekomych płatności „pod stołem”.

1 tydzień temu












![Funkcjonariusze służby więziennej rywalizowali o puchar dyrektora [FOTO]](https://swidnica24.pl/wp-content/uploads/2026/05/zawody-basen-Zarow-1.jpg)


