NBA: Był o krok od transferu do Lakers. Wciąż ma do nich pretensje?

9 godzin temu

W lutym 2025 roku Los Angeles Lakers dokonali wymiany, w ramach której pozyskali z Charlotte Hornets środkowego, Marka Williamsa. 24-latek był postrzegany jako idealny wysoki zawodnik do gry w parze z niedawno pozyskanym Luką Donciciem. Tymczasem po serii testów medycznych, we wciąż nie do końca jasnych okolicznościach, ekipa z Miasta Aniołów zdecydowała się wycofać z transferu i, chociaż minął już blisko rok, jej niedoszły zawodnik wciąż chyba nie do końca się z tym pogodził.

Mark Williams ostatecznie i tak zmienił klub, przechodząc z Charlotte Hornets do Phoenix Suns, ale mimo rozpoczęcia kariery od nowa w innym otoczeniu nie zapomniał, jak potraktowali go Los Angeles Lakers. W tym tygodniu środkowy pojawił się w podcaście „The Old Man and the Three”, w którym bez gryzienia się w język opowiedział o transferowej sadze z jego udziałem, która ostatecznie spełzła na niczym.

– Powiedzieli mi [o niezaliczonych badaniach i cofnięciu transferu]. Pomyślałem sobie, iż to niemożliwe. Przecież tego samego wieczoru, gdy dostałem telefon z informacją o wymianie, grałem z Milwaukee Bucks. Byłem na parkiecie. A oni na to: „Tak, to już przesądzone. Nie ma odwrotu”. Spytałem: „Jak to? Nie da się zmienić tej decyzji? Co wy gadacie?” Usłyszałem: „Nie, sprawa zamknięta” – wspominał 24-latek, a dalsza część jego wypowiedzi wprost ociekała frustracją.

Wkurzyłem się. Byłem już podjarany… a potem mogłem tylko myśleć: „Co jest, do cholery?” Szczerze, teraz mogą się walić. Cieszyłem się na ten transfer. Myślałem, iż naprawdę będę mógł im pomóc, zwłaszcza przed fazą play-off. A potem, jak odpadli, wrzuciłem tweeta z uśmiechniętą buźką. Kibicowałem ich rywalom, nie będę ściemniał – kontynuował.

Trudno się dziwić takiej reakcji. Mark był już jedną nogą w Mieście Aniołów, a wyszło jak wyszło. Co jednak było powodem wycofania się z wymiany? Krótko po dopięciu wszystkich szczegółów na jaw wyszły informacje o złym stanie zdrowia urodzonego w Norfolk zawodnika. Po wykonaniu badań lekarskich, które pozostawiały wiele do życzenia, Lakers zdecydowali się na anulowanie całej transakcji. Williams trafił z powrotem do Hornets, a do Los Angeles wrócili Dalton Knecht i Cam Reddish, którzy wcześniej też byli uwzględnieni w transferze. Przynajmniej taka jest oficjalna wersja, z którą nie zgadza się obóz samego zawodnika.

– Po konsultacjach z wieloma czołowymi lekarzami w kraju panuje jednoznaczne przekonanie, iż Lakers niesłusznie nie zaliczyli Markowi Williamsowi testów medycznych. Mark był w pełni gotowy do gry i powinien otrzymać możliwość występów w tym zespole – takie oświadczenie niedługo po ogłoszeniu rezygnacji wydał agent koszykarza, Jeff Schwartz z Excel Sports Management.

Na pierwszy rzut oka trudno się z nim nie zgodzić. Jego klient wrócił do Charlotte i tam dokończył sezon, rozgrywając 44 spotkania. Zakończył ówczesne z rozgrywki, notując średnio 15,3 punktu, 10,2 zbiórki i 2,5 asysty przy skuteczności z gry wynoszącej 60,4%. Ale może jest coś, co nie zostało podane do publicznej wiadomości? Chyba tylko tak można starać się wytłumaczyć decyzję Lakers.

Tych samych Lakers, którzy w tamtym sezonie grali bez znaczącej opcji podkoszowej (bo za taką trudno uznać sprowadzonego z wolnego transferu Alexa Lena), dopiero w offseason decydując się na pozykanie Deandre Aytona. Brak klasowego – lub choćby solidnego – centra znacząco odbił się na wynikach zespołu z LA, osłabiając ich możliwości pod koszem i w obronie. To z kolei zaowocowało odpadnięciem z fazy play-off już w pierwszej rundzie, po przegranej serii z Minnesota Timberwolves, ku radości Williamsa.

Czy jednak z ówczesnym graczem Hornets w składzie Lakers radziliby sobie zdecydowanie lepiej? Tego nie wiemy, ale nie można takiego scenariusza wykluczyć. Sam zainteresowany zresztą w końcu dopiął swego i zmienił otoczenie, latem przenosząc się do Arizony. W trykocie Suns rozegrał – jak dotąd – 28 spotkań, notując w międzyczasie 12,8 punktu, 8,3 zbiórki i 1,2 przechwytu. Zwykle jest podstawowym zawodnikiem drużyny, choćby jeżeli teraz czeka go krótki odpoczynek spowodowany zawieszeniem po bójce z Jose Alvarado z New Orleans Pelicans. W każdym razie nie widać, żeby coś mu dolegało.

Mark łączy imponujące warunki fizyczne – wzrost i zasięg ramion – z cennym zestawem umiejętności: skutecznym wykańczaniem akcji, ochroną obręczy, twardą walką o zbiórki oraz dobrym przeglądem pola. Gra z ogromną energią i wnosi niemierzalne cechy, które pasują do tożsamości naszego zespołu. Jego pozyskanie wzmacnia nas na pozycji centra i cieszymy się, iż możemy powitać Marka w Phoenix – komplementował swego czasu nowy nabytek generalny menedżer klubu, Brian Gregory.

Ostatecznie więc – niczym w bajkach Disneya – wszystko dobrze się skończyło i 24-letni środkowy chyba znalazł swoje nowe miejsce na ziemi. Mimo to jasne jest, iż wciąż nosi w sobie pewne emocje związane z tym, jak został potraktowany w Los Angeles. Ale czy można się dziwić?

Wspieraj PROBASKET

  • Sprawdź najlepsze promocje NIKE i AIR JORDAN w Lounge by Zalando
  • W oficjalnym sklepie NIKE znajdziesz najnowsze produkty NIKE i JORDAN oraz dobre promocje.
  • Oficjalny sklep marki adidas też ma dużo do zaoferowania.
  • Oglądasz NBA? Skorzystaj z aktualnej oferty - kup dostęp do NBA League Pass.
  • Lubisz buty marki New Balance? W ich oficjalnym sklepie znajdziesz coś dla siebie.
  • Idź do oryginalnego materiału