W świecie zawodowej koszykówki, gdzie granica między prywatnymi przekonaniami a wizerunkiem ligi jest niezwykle cienka, historia Jadena Iveya jawi się jako jedno z najbardziej zagadkowych i niepokojących wydarzeń ostatnich lat. Już po zaledwie czterech meczach Chicago Bulls podjęli drastyczną decyzję o rozwiązaniu kontraktu, powołując się na „zachowanie szkodliwe dla zespołu”. To, co zaczęło się jako spór o stan zdrowia zawodnika, gwałtownie przerodziło się w medialną burzę, w której głęboka wiara religijna miesza się z oskarżeniami o hipokryzję, wykluczeniem społecznym oraz dramatycznym wyznaniem dotyczącym zdrowia psychicznego.
Zapalnikiem, który doprowadził do tyleż nagłej co niespodziewanej decyzji podjętej przez Chicago Bulls, były publiczne wypowiedzi Jadena Iveya dotyczące jego kontuzjowanego kolana oraz serii religijnych tyrad na mediach społecznościowych, o czym pisaliśmy już w tym miejscu. W międzyczasie pojawiły się jednak nowe szczegóły.
Przykład? Podczas gdy sztab medyczny z Wietrznego Miasta nakazał rehabilitację operowanego kolana, zawodnik twierdził, iż jest w pełni sił dzięki boskiej interwencji. Jak relacjonował Joel Lorenzi z „The Athletic”, były gracz Detroit Pistons wprost zadeklarował gotowość do gry, mówiąc: – Powiedziałem, iż jestem gotowy. Jezus uzdrowił moje kolano.
Jego pewność siebie nie kończyła się na aspektach fizycznych. 24-latek zaczął otwarcie krytykować decyzje klubu, podkreślając, iż końcówka sezonu pozbawiona jest już sportowego ciężaru. Jak argumentował: – Bóg uleczył moje kolano i wyraźnie dałem do zrozumienia, iż jestem gotowy i chętny do gry, a oni i tak przegrywają… Nie dostaną się do fazy play-off. Więc co za różnica?
Takie podejście, połączone z agresywnym kwestionowaniem moralności dziennikarzy (których potrafił wprost pytać o to, czy „zostali zbawieni” i czy „uprawiali seks przedmałżeński”) oraz potępieniem ligowych inicjatyw, takich jak „Pride Month”, stworzyło w szatni atmosferę, której zarząd Bulls nie był w stanie dłużej akceptować. Stąd decyzja o rozstaniu z Jadenem.
Jaden Ivey says he attempted to take his own life multiple times pic.twitter.com/AjcbqnWysG
— ugclipz (@ugclipz) April 1, 2026Pod fasadą religijnego zapału kryje się jednak znacznie mroczniejsza historia. W poruszającym wywiadzie dla „PinPoint Podcast”, Ivey przerwał milczenie na temat swoich zmagań z depresją, które nasiliły się po poważnym złamaniu nogi w 2025 roku, gdy grał jeszcze w barwach Pistons. Zawodnik przyznał, iż proces rehabilitacji doprowadził go na skraj wytrzymałości.
– Wiele razy o mało nie popełniłem samobójstwa i nie wstydzę się o tym mówić. Nie wstydzę się, ponieważ Bóg był miłosierny, iż mnie tu zostawił – wyznał, dodając drastyczne szczegóły. Opowiedział na przykład o sytuacji, w której już trzymał w dłoni tabletki oksykodonu (silny opioidowy lek przeciwbólowy – przyp. aut.), zanim interweniowała jego żona, Caitlyn.
Paradoksalnie, to właśnie najbliżsi, którzy kiedyś go ratowali, dziś wydają się od niego odwracać. Ivey publicznie skarżył się na brak kontaktu z żoną oraz niezrozumienie ze strony rodziny, która, ze względu na jego obecne zachowanie, ma nazywać go „wariatem” czy „psychopatą”.
– Oto dlaczego mojej żony tu nie ma, ona choćby już do mnie nie pisze. Ci, którzy są wokół mnie, członkowie mojej rodziny, zdradzają mnie z powodu tego, co mówię. Czyli prawdy. Zdradzają mnie. Mówią, iż odchodzę od zmysłów, mówią, iż oszalałem – żalił się zawodnik podczas transmisji na żywo.
Ivey wyraźnie dał jednak do zrozumienia, iż nie przyjmuje roli ofiary bez walki, kierując ostrą krytykę w stronę samej NBA. Zdążył już wbić szpilkę w Stephena Curry’ego, ale zdaje się, iż to tylko wierzchołek góry lodowej. Jako dowód na rzekomą hipokryzję ligi Jaden przywołał incydent z udziałem gwiazdy Minnesota Timberwolves, Anthony’ego Edwardsa, który w 2022 roku został jedynie ukarany grzywną za homofobiczne komentarze, podczas gdy on sam stracił pracę. Zdaniem byłego już gracza Bulls, kluczem do przetrwania w lidze nie jest etyka, ale status gwiazdy i generowane zyski.
– Został ukarany grzywną. Nie wyrzucili go z ligi. Nie został zwolniony, prawda? Ale to dlatego, iż jest najlepszym graczem w swoim zespole, prawda? Potrzebują go, prawda? On zarabia dla nich pieniądze, prawda? W tym wszystkim chodzi o pieniądze. Dlatego on wciąż gra – grzmiał 24-latek.
Jaden Ivey questions NBA hypocrisy, saying Anthony Edwards’ 2023 use of “queer” as a slur resulted only in a fine because he was the best player on the Minnesota Timberwolves, while he was released by the Chicago Bulls for speaking the truth
“How is it that he said something… pic.twitter.com/hYPvHBAbnE
Mimo iż sam zainteresowany wciąż ma otrzymać pełne wynagrodzenie w wysokości około 10 milionów dolarów w ramach trwającego kontraktu, jego sportowa przyszłość w NBA stoi pod dużym znakiem zapytania. Eksperci wskazują, iż jego statystyki – średnio zaledwie 8,5 punktu na mecz przy słabej skuteczności – mogą nie wystarczyć, by jakakolwiek drużyna zaryzykowała zatrudnienie gracza niosącego ze sobą tak duży bagaż kontrowersji poza boiskiem. Ivey zadeklarował jednak, iż jest gotowy grać gdziekolwiek, choćby w lidze afrykańskiej lub poza granicami USA, o ile będzie to zgodne z jego duchową misją.
– Tak długo, jak wypełniam wolę Bożą, trwam w Jezusie Chrystusie, to jest to, co się liczy. To będzie miało znaczenie, gdy stanę przed Bogiem – podsumował swoją wypowiedź. Na ten moment świat koszykówki z niepokojem obserwuje, czy jest to początek nowego rozdziału w jego życiu, czy też smutny koniec kariery talentu, który zagubił się w labiryncie własnych przekonań.

9 godzin temu












