Trzy operacje kolan, dzieciństwo spędzone w rodzinach zastępczych i placówkach opiekuńczych oraz niepewność, czy kiedykolwiek wróci do sportu. Natalia Szczęsna ma za sobą doświadczenia, które mogły przekreślić jej marzenia o lekkoatletycznej karierze. Dziś jest mistrzynią Polski U23 w biegu na 100 m przez płotki. W realizacji sportowych celów pomaga jej Fundacja „Wybiegaj w Przyszłość”.
Gdy patrzy się na starty Natalii, na jej spokój na bieżni, trudno uwierzyć, z jak wieloma przeciwnościami losu musiała zmierzyć się poza stadionem. Jej historia to gotowy scenariusz na film, pełen bólu, determinacji, ale przede wszystkim niezwykłej wewnętrznej siły, która imponuje bardziej niż niejeden rekord życiowy.
Od szkolnych zajęć do wielkiej pasji
Wszystko zaczęło się na przełomie trzeciej i czwartej klasy szkoły podstawowej. Trenerka Karolina Kołodziejczyk pojawiła się na zajęciach szkolnych i dostrzegła w Natalii sportowy talent. Choć na początku próbowała niemal wszystkiego: koszykówki, siatkówki, a choćby hokeja, to lekkoatletyka stała się jej prawdziwą pasją.
Przez pewien czas mocno skupiała się na siatkówce. Trenerzy kręcili jednak głowami, twierdząc, iż jest za niska, ale ona nie brała tego do siebie. Ze względu na swój nieustępliwy charakter zawsze robiła po swojemu. Ostatecznie z boisk siatkarskich trafiła na bieżnię i płotki, ponieważ zrozumiała, iż lepiej czuje się w sportach indywidualnych.
Choć droga nie była usłana różami, w 2022 roku w Rzeszowie przyszedł pierwszy medalowy przełom w kategorii U20 w postaci srebra halowych mistrzostw kraju na 60 metrów przez płotki.
Operacja za operacją
Lekkoatletyka to nie tylko chwile chwały, ale również poważne kontuzje. Natalia ma za sobą aż trzy operacje kolan, wszystkie związane z pękniętymi łąkotkami. Pierwsza odbyła się w 2019 roku w Radomiu, kolejne niemal rok po roku. Przy trzecim zabiegu lekarze odkryli dodatkowo uszkodzoną torebkę stawową, która jak wspomina Szczęsna „rozrywała się lekarzom w rękach”.
– Mateusz Dawidziuk, który mnie operował w Warszawie, bał się, iż nie wrócę już do sportu, choćby tego rekreacyjnego. Powiedział mi o tym dopiero po wszystkim, żeby mnie wcześniej nie martwić – wspomina Natalia.
Czas rekonwalescencji ciągnął się niemiłosiernie. Przez pierwsze tygodnie po trzeciej operacji nie mogła zgiąć kolana choćby w minimalnym zakresie ze względu na rygorystyczne zalecenia lekarza oraz obawę przed ponownym uszkodzeniem torebki stawowej.
W głowie pojawiały się pytania: czy to już koniec? Czy jej kariera będzie tak wyglądać? Czy przez kontuzje nie będzie w stanie pokazać całego swojego potencjału?
Nie wyobrażała sobie jednak życia bez sportu, szczególnie bez lekkoatletyki. Dzięki wewnętrznej motywacji wróciła do pełnej sprawności i zaczęła osiągać znakomite wyniki.
Przełom, który otworzył drzwi do wielkiego sportu
Prawdziwym punktem zwrotnym w jej karierze okazał się rok 2024 i mistrzostwa Polski w Bydgoszczy. To tam zanotowała ogromny progres, a rekord życiowy na 100 m ppł poprawiła aż o 0,45 sekundy. Po raz pierwszy przełamała barierę 13 sekund (12.98) i sięgnęła po brązowy medal. Był to pierwszy w jej karierze seniorski krążek.
fot. Łukasz Szeląg
Ten moment udowodnił jej samej, iż w polskiej lekkoatletyce może zamieszać na poważnie. W ostatnich dwóch latach nie miała sobie równych na mistrzostwach kraju U23 na stadionie, a w ubiegłym roku w Bergen z wynikiem 13.20 zajęła w tej kategorii czwarte miejsce na mistrzostwach Europy.
Przyspieszony kurs dorosłości
Najbardziej poruszający rozdział jej życia kryje się jednak daleko poza stadionem. Natalia dorastała bez stabilnego domu rodzinnego. Odkąd pamięta, jej rodzice nie mieszkali razem, a ona po ich rozstaniu trafiła pod opiekę taty.
Mama choruje na schizofrenię, tata miał problemy z alkoholem. Po pierwszej komunii Natalia została zabrana ze szkoły, a jej życie gwałtownie zmieniło bieg. Trafiła najpierw do pogotowia rodzinnego, gdzie mieszkała przez rok, a następnie do rodzinnego domu zastępczego prowadzonego przez panią Małgorzatę.
To tam uczyła się dyscypliny i tam, mimo chwil buntu, uratowano jej sportową przyszłość, nie pozwalając zrezygnować z lekkoatletyki.
Gdy po latach jej drogi z „ciocią” się rozeszły, trafiła do domu usamodzielnienia – placówki opiekuńczej, w której w dużym domu mieszkało kilkunastu nastolatków. Tam uczyła się dorosłości na przyspieszonym kursie: sama robiła zakupy, gotowała i dbała o porządek, przygotowując się do samodzielnego życia.
– Myślę, iż te doświadczenia ukształtowały mnie w 95 procentach. Gdyby nie to, nie byłabym człowiekiem, jakim jestem dzisiaj. Przez to wiem, iż nie chciałabym przeżyć takiego zwykłego życia. Sport to dla mnie coś znacznie większego, to coś całkowicie mojego – wyznaje Natalia.
Sport stał się dla niej bezpieczną przystanią.
– Lekkoatletyka to pasja i taka odskocznia od problemów, które są też prywatnie i nie tylko. Uważam, iż sport daje mi takie miejsce, iż po prostu mogę wejść na ten obiekt, zostawić to wszystko za furtką i pójść zrobić trening w spokoju – opowiada.
Z pazurem na bieżni, z sercem na dłoni
Wielu ludzi, zwłaszcza w czasach szkoły średniej na profilu informatycznym zdominowanym przez chłopaków, oceniało ją po wyglądzie. Mówili, iż ma surowy, wręcz „wredny” wyraz twarzy. Tymczasem wystarczy chwila rozmowy, by odkryć ciepłą, wrażliwą i świadomą swojej wartości młodą kobietę.
Dziś jako utytułowana płotkarka, doskonale wie, jak smakuje samotna walka o przetrwanie. Bez wielkich kontraktów finansowych, zmagając się z poszukiwaniem sponsorów i łącząc treningi ze studiami na kierunku wychowanie fizyczne, nie zamierza się cofnąć.
Wsparcie stypendialne, między innymi ze strony Fundacji „Wybiegaj w Przyszłość”, której jest podopieczną, pozwala jej z większym spokojem myśleć o sportowej przyszłości.
Jej cel? Igrzyska olimpijskie i walka o najwyższe trofea. Ale równie istotny jest dla niej cel społeczny. Natalia przestała się wstydzić swojej przeszłości i otwarcie podkreśla, dlaczego zdecydowała się o niej opowiedzieć.
– Uważam, iż nie jestem jedyną osobą w świecie sportu, która przez coś takiego przeszła. Takich historii jest więcej. jeżeli moja opowieść pomoże komuś, kto wstydzi się pójść po pomoc do psychologa czy otworzyć przed kimś bliskim, to będzie największa wartość. Chcę być inspiracją dla innych, żeby zrobili ten pierwszy, najtrudniejszy krok w przód – mówi Natalia.
Źródło: Fundacja Wybiegaj w Przyszłość, red
fot. w nagłówku Tomasz Kasjaniuk

5 godzin temu











