Gdyby Tomasz Hajto, autor słynnej „truskawki na torcie”, przez cały czas komentował mecze reprezentacji Polski, prawdopodobnie oszalałby nadając ze Strawberry Arena, czyli szwedzkiego stadionu narodowego, największego obiektu piłkarskiego w całej Skandynawii. Gdzie biało-czerwoni rozegrają finałowy mecz o wyjazd na mundial?
Kiedy pojawiamy się na stadionie w Solnie o 11:30, kiedy swój oficjalny trening rozpoczyna reprezentacja Szwecji, czujemy się, jakby była już 20:45.
Nad płytą rozpościera się zamknięty dach. Jest wykonany z materiału, który w ogóle nie przepuszcza słońca. Jupitery błyszczą z pełną mocą. Klimatu dopełnia 50 tysięcy ciemnych, granatowych krzesełek. Po murawie biegają Gyökeres, Elanga czy Lindelöf.
Szwedzka pogoda pozostało bardziej kapryśna niż polska, więc tutejsza federacja znacznie częściej robi użytek z zadaszenia na narodowym niż my. Tym razem dach ma być jednak otwarty. Jak deklaruje rzeczniczka prasowa szwedzkiej kadry – na prośbę samych piłkarzy.
Kapryśna murawa Strawberry Arena
Federacja zadbała o komfort zawodników też na inny sposób – wymieniając murawę na stadionie dwa tygodnie temu. jeżeli wierzyć relacjom, płyta główna na obiekcie w Solnie była w opłakanym stanie. Przez dwa tygodnie trawa zdążyła się ukorzenić i wygląda naprawdę porządnie, choć w niektórych miejscach widać braki w zieleni.

Murawa jest hybrydowa, a więc łączy w sobie trawę naturalną i sztuczną. Tej drugiej jest zdecydowanie mniej. – Około pięć procent tej murawy to syntetyczne włókna. Mało? Nie, to zupełny standard na wszystkich tego typu obiektach – przekonuje nas podczas treningu jeden z pracowników stadionu doglądający płyty. Kiedy nie biegają na na niej piłkarze jednej bądź drugiej ekipy, greenkeeperzy doświetlają boisko lampami.

– Ile dałbym tej murawie w skali od jeden do dziesięć? Jak na warunki tego stadionu, to zdecydowanie… dziesięć – mówi nam podczas treningu Polaków Bartosz Grzelak, czyli trener, który doskonale zna atmosferę Strawberry Arena.
Polski szkoleniowiec przez dwa lata prowadził bowiem grający na tym monstrualnym obiekcie AIK Solna, z którym wywalczył wicemistrzostwo kraju w okresie 2021 (gra się tu systemem wiosna-jesień; ligowa młócka jeszcze nie ruszyła). Kiedy pytamy o doświadczenia z murawą, wzdryga się.
– Murawa była tu zawsze bardzo słaba. Kiedy na stadionie organizowano koncert, nie dało się założyć założyć na płytę jakiegoś zabezpieczenia. Trzeba było wszystko zerwać i położyć nową trawę. Gdy pracowałem w AIK, kosztowało to 150-200 tysięcy euro i często stwarzało nam to kłopoty. Zdarzało się, iż położono trawę dzień przed meczem, przez co na meczu była bardzo kiepska była. Kiedyś znalazłem choćby na boisku… grzyby. Zrobiłem zdjęcie i wrzuciłem w internet, ale choćby Google nie wiedział, jaki to okaz.
– To dobrze, iż wrzucił pan w Google, a nie na patelnię – żartujemy.
– Nie dotrwałbym chyba do następnego meczu! – kończy Grzelak.

Hotel, galeria, osiedle
Stadion Narodowy w Warszawie widoczny jest ze starówki, ale też wielu innych miejsc w stolicy. W jego bezpośrednim pobliżu nie ma żadnego innego budynku, otaczają go błonia i alejki.
Obiekt w Solnie to zdecydowanie inny koncept architektoniczny – Strawberry Arena wtopiona jest w tkankę miejską do tego stopnia, iż będąc dwie minuty spacerem od stadionu, przez cały czas jej nie widzimy.

Rebus: znajdź szwedzki stadion narodowy. Jesteśmy minutę od obiektu.
Szwedzki narodowy otoczony jest bowiem blokami, galerią handlową i wielkim hotelem Quality, który jest integralną częścią areny – bezpośrednio z hotelu można dojść do… loży VIP na stadionie, nie wychodząc na zewnątrz (niektórych gości to prawdopodobnie bardzo ucieszy – w Solnie i Sztokholmie zaatakował nas nieprzyjemny wiatr).

Ośrodek posiada około 650 pokoi i jest jednym z największych hoteli w Szwecji. Działalność tego obiektu sprawia, iż wokół stadionu tworzy się biznesowy ekosystem – najpierw klienci przyjeżdżają na mecz bądź koncert, a później zostawiają pieniądze szukając noclegu.
Dosłownie pięćdziesiąt metrów po wyjściu ze Strawberry Arena mieści się galeria handlowa. W najbliższym otoczeniu obiektu jest także pięć wysokich bloków mieszkalnych. Przy okazji takich wydarzeń jak baraż o mundial, mieszkańcy nie mają najprzyjemniejszego życia, ale doskonale wiedzieli, na co się piszą. Kiedy powstał stadion, dookoła niego nie było zupełnie nic.

Cała infrastruktura wokół obiektu ma sprawić, iż ten będzie na siebie zarabiał. To wielki problem polskich stadionów, które mają zwykle tylko jedną funkcję (odbywają się na nich w większości jedynie mecze klubowe), przez co generują straty, które muszą być zasypywane z samorządowych środków. Szwedzi od początku chcieli stworzyć stadion wielofunkcyjny, na którym będzie można organizować imprezy różnego rodzaju. W tym kontekście szwedzki stadion narodowy można postrzegać nie tyle jako obiekt stricte piłkarski, ile jako wielofunkcyjną, imponującą przestrzeń eventową.
O komfort widzów dba dodatkowo klimatyzacja (to pierwszy w pełni klimatyzowany stadion na świecie), a o komfort organizatorów specjalne kurtyny (przy mniej obleganych wydarzeniach, można wyłączyć nimi z użytku najwyższe sektory).
Stadion przeciw przemocy
Koszt budowy? 2,8 mld koron szwedzkich, czyli około 1,1 mld złotych (po dzisiejszym kursie). Warszawski stadion narodowy pochłonął więc prawie dwa razy tyle. Oba obiekty powstały w bardzo podobnym czasie. Strawberry Arena została otwarta w listopadzie 2012 roku meczem Szwecji z Anglią.
Meczem, w którym Zlatan Ibrahimović zdobył tę ikoniczną bramkę.
Dlaczego akurat Stawberry Arena? Obiekt ten, choć tak może się wydawać na pierwszy rzut oka, nie ma nic wspólnego z truskawkami, a ze sponsorem tytularnym, którym w 2024 roku została skandynawska grupa hotelowa Strawberry.
Znacznie ciekawsza jest historia poprzedniej nazwy obiektu – Friends Arena. Zanim jeszcze stadion został wybudowany, jego głównym sponsorem został Swedbank, który wspierał choćby finansowanie budowy i od samego początku był właścicielem praw do nazwy.
Pierwotnie obiekt miał się nazywać Swedbank Arena, ale w międzyczasie szwedzki bank postanowił oddać nazwę w ręce organizacji Friends, która działa na rzecz walki z bullyingiem, czyli przemocą rówieśniczą. Jest to jedna z najbardziej znanych organizacji społecznych w Szwecji.
W ten sposób największy stadion w Skandynawii promował przez dwanaście lat szacunek i równość wśród dzieci. Do dziś na korytarzach areny ostały się figurki małych chłopców i dziewczynek, które miały symbolizować przemoc, jakiej dzieci doświadczają w szkołach czy na podwórkach.

WIĘCEJ RAPORTÓW ZE SZWECJI:
- Potter bardziej boi się Polski niż ICE. „Macie wielu ekscytujących piłkarzy”
Fot. własne / FotoPyK

3 godzin temu












