Cykl „Na chłodno” to od lat najpopularniejsza seria artykułów na KKSLECH.com. „Na chłodno” to nasze chłodne, szczere i obiektywne spojrzenie na Lecha Poznań. Informacje z klubu, ciekawostki, oceny, spostrzeżenia, opinie. Wszystko od kibiców do kibiców.
ReklamaGodzina 4:30 na zegarach, dzień dobry w ten świąteczny, czwartkowy oraz czerwcowy poranek. Ten odcinek „Na chłodno” miał pojawić się już na finiszu tamtego tygodnia, później we wtorek, środę, na końcu został dopracowany w czwartek, 4 czerwca 2026 i dobrze się stało. Dzięki temu jest możliwość przekazania Wam jeszcze trochę zakulisowych informacji na temat Luisa Palmy, którego wykupienie jest jednym z trzech wątków w dzisiejszym materiale „Na chłodno,” będącym taką klamrą spinającą niektóre sprawy dotyczące mistrzowskiego sezonu 2025/2026.
Pierwszą informacją dla przypomnienia jest kwota 4 milionów euro za Luisa Palmę. To informacja pochodząca z klubu, więc skąd Wy wzięliście inną sumę, w tym 4,5 mln euro? To pytanie do internautów, którzy podają ją w komentarzach przy braku podania źródła. To z kanałów sm? Wiadomo, iż w tych czasach na socialach są różni influencerzy, często anonimowi, próbujący jakoś zwrócić na siebie uwagę, jednak warto na takich uważać, a już tym bardziej, gdy nagle podawać coś na temat Kolejorza. Lech Poznań będzie teraz medialnie na topie przez wiele tygodni, ponieważ Legii Warszawa nie ma w pucharach, mecze mundialu są późno w nocy, nie ma na nim Polski, inne kluby (poza ewentualnie Widzewem) prawie nikogo dziś nie interesują, a o kimś trzeba pisać/mówić. Przez to nagle każdy będzie chciał się „podłączyć” do Lecha z insajderskimi newsikami transferowymi i nie tylko, będą także plotki łykane przez Widzew Łódź polujący na tych samych piłkarzy.
Co tam jeszcze mówią w Lechu Poznań o Luisie Palmie? Poza terminem wykupu do 8 czerwca tak naprawdę większych negocjacji nie było. Celtic Glasgow od początku stał przy swoim, nie chciał rozmawiać o zmianie kwoty wykupu ustalonej 12 miesięcy temu i tyle. Piotr Rutkowski, dobrze znający się z włodarzami szkockiego klubu, podjął co prawda rozmowy o obniżeniu tej kwoty, ale nie o milion euro czy więcej. Bardziej było to sprawdzenie reakcji Celtiku na takie zapytania, szkocki klub nie był zainteresowany podjęciem żadnych konkretnych negocjacji obniżających sumę 4 mln euro, czas się kończył, na dodatek według Lecha Poznań – Celtic Glasgow zaczął otrzymywać inne oferty z innych klubów, dlatego Kolejorz postanowił aktywować klauzulę i zapłacić 4 miliony euro.
Transfer Luisa Palmy pokazuje ambicję sportową i moc stabilizacji finansowej klubu, którą kibice mogli dostrzec czy poczuć na własnej skórze już dobrych kilkanaście miesięcy temu. Rekordem transferowym udało się zatrzymać magika, piłkarza mającego tzw. „magic touch”, ulubieńca kibiców, zawodnika umiejącego grać w piłkę, który w każdej chwili potrafi zrobić coś z niczego, dał nam już wiele radości, dał konkretne liczby i z pewnością przez cały czas będzie błyszczał. Taki transfer to „prężenie muskułów” przez Lecha Poznań podkreślające moment, w którym dziś się znajduje, wspomnianą moc finansową, sportową, a także pokazanie reszcie stawki, kto będzie faworytem do zdobycia Mistrzostwa Polski również w okresie 2026/2027 (za rok mistrz zacznie grę dopiero od IV rundy eliminacyjnej Ligi Mistrzów). Brawo zarządzie za ten transfer! Brawo i jeszcze brawo! Dzięki Waszej pracy od kilkunastu miesięcy można na tej witrynie tworzyć teksty, o które chodzi, robić materiały pucharowe, te „mistrzowskie” na temat 10 tytułu Mistrza Polski, a teraz jeszcze zatrzymaliście magika Luisa Palmę. Brawo Klimczak, Rutkowski i Rząsa!
Przechodząc do kolejnego tematu. To cykl publicystyczny, dlatego w sposób publicystyczny można podsumować sezon 2025/2026 w wykonaniu każdego klubu. W komentarzach chętnie poznamy Waszą opinię na temat konkretnych drużyn:
Reklama2. Górnik – Wykręcił maksa z tego sezonu, chyba choćby z Lukasem Podolskim jako właścicielem może nie podskoczyć wyżej przez ładnych parę lat. Wicemistrzostwo Polski + Puchar Polski to świetny wynik, gratulacje dla Górnika, w którym też był czas, kiedy kibice „zwalniali” Michala Gasparika.
3. Jagiellonia – W pewnym momencie ten zespół miał nad nami 7 punktów przewagi, wydawało się, iż po odpadnięciu z pucharów w lutym weźmie to mistrzostwo. Nagle stało się coś dziwnego, Jagiellonia o wielu meczach chciałaby zapomnieć, na końcu wywalczyła chociaż trzeci z rzędu medal, więc w Białymstoku byli usatysfakcjonowani.
4. Raków – Michał Świerczewski obiektywnie miał trochę racji. Lech nie miałby wiosną tak łatwo, gdyby w Częstochowie pozostał Marek Papszun. Z drugiej strony, kto mu kazał zatrudnić zimą słynnego już filozofa pogonionego po kilku miesiącach? Raków nigdy nie będzie poważnym klubem, jeżeli po erze Papszuna nie zatrudni normalnego trenera głównie spoza polskiej ligi. Dziś przez cały czas nie ma tam poważnej osoby na kluczowym stanowisku.
5. GKS – Fajny sezon za nimi. Był okres, kiedy GKS był w strefie spadkowej, na końcu skończył z niespodziewanym awansem do europejskich pucharów. Pytanie czy wszyscy w tym klubie chcieli tych pucharów?
6. Legia – Ciężki temat. Wiosną nie dało się oglądać tego zespołu, ale punkty się zgadzają. Najwyraźniej w nowym sezonie mecze przez cały czas mają być przepychane, skoro zaczęto sprowadzać ponad 30-letnich zawodników i kolejnego napastnika z I-ligi. Cóż. Albo to wypali, Legia będzie na podium, albo we wrześniu Papszun stanie się kandydatem do objęcia Rakowa.
7. Zagłębie – Nie do wiary. W marcu byli liderem, po porażce z Lechem 0:1 wszystko zaczęło się sypać, a w końcówce sezonu Lublinianie wyglądali jak zespół, który będzie zadowolony, gdy uniknie europejskich pucharów. Tak też się stało. Zagłębie przez 2 miesiące osunęło się o kilka miejsc, karny wykonany przez Regułę w Białymstoku podsumował najlepiej zespół „Miedziowych”. Tam nie ma ambicji, nie ma normalnego celu sportowego, w Lubinie chyba wszystkim pasują jakieś nudne 3 mecze w miesiącu, promowanie wychowanków, Zagłębie to raj dla wszystkich trenerów/dyrektorów z dawnego Lecha, których w Lubinie nie brakuje.
8. Wisła – Zimą odszedł jeden istotny obrońca, defensywa wiosną przestała funkcjonować i wszystko się posypało. Kogoś to dziwi? Chyba nie. Realnie duża obniżka formy Wisły była prawdopodobna, ten zespół wcześniej bazował na ułożonej grze obronnej, na taktyce, która w drugiej połowie sezonu nie była już atutem beniaminka.
9. Pogoń – W Szczecinie bardzo chcieli być w czołówce i jakoś nie wyszło, choć niektóre transfery na papierze były całkiem niezłe. Dlaczego Pogoń skończyła tylko na 9. miejscu? Nie znaleziono tam godnego następcy króla strzelców Ekstraklasy 2024/2025, dodatkowo Kamil Grosicki ma już 38 lat, dlatego ciężko było od niego oczekiwać kolejnego sezonu na wysokim poziomie.
10. Radomiak – Radomianie nic nie wnoszą do ligi, w okresie 2025/2026 stracili choćby patent na Lecha u siebie. Radomiak to kandydat do spadku przed każdy kolejnym sezonen, który jakoś zawsze potrafi się uratować.
11. Korona – W Kielcach mieli przed sezonem wielkie nadzieje, bo ten klub pierwszy raz zaczął sprowadzać zawodników i to za konkretne pieniądze. W trakcie jesieni zaczęto mówić choćby o pucharach, w grudniu Jacek Zieliński nakazywał wszystkim zejść na ziemię, wiosną szło dostrzec opinie niektórych kibiców, którzy chcieli już zmienić trenera. Za Koroną trudny sezon, transfery gotówkowe rozbudziły nadzieje, które na końcu zostały stłamszone wynikami.
12. Motor – Mateusz Stolarski udowadnia, iż jest młodym, utalentowanym trenerem, który zna się na robocie. 12. pozycja dla Motoru jest przyzwoita, z tym składem nie dało się więcej zrobić.
13. Cracovia – Rozczarowanie. Czysto na papierze Cracovia miała skład choćby na puchary. Skoro GKS zajął 5. miejsce, to kadrowo i Cracovia mogła uplasować się na 5. pozycji. W rywalizacji z Lechem ugrała 4 oczka, które pomogły się jej utrzymać, bez tych 4 punktów byłoby ciężko.
14. Widzew – Śmiech. Bogacz wyrzuca pieniądze w błoto i to m.in. przez „działania” dyrektora sportowego z Pogoni, który wcześniej wszystko przegrał, a w maju prawie spadł. Wyrzucenie go ze stanowiska powinno popchnąć Widzew do przodu, w nowym sezonie Łodzianie prawdopodobnie będą już w czołówce.
15. Piast – Ciężki sezon za tym klubem, był moment, kiedy Piast był adekwatnie pogrzebany, później Daniel Myśliwiec dźwignął drużynę, następnie ta znów miała dołek i do końca sezonu grała o przetrwanie. Piast Gliwice nie spadł, ale już dziś wiadomo, iż w nowym sezonie będzie jednym z najpoważniejszych kandydatów do opuszczenia Ekstraklasy.
16. Lechia – Niemożliwe. Degradacja Lechii Gdańsk z królem strzelców w składzie to duża niespodzianka, był czas, kiedy klub z Trójmiasta miał realne szanse choćby na europejskie puchary i to mimo kary -5 punktów. Od 6 kwietnia biało-zieloni już nie wygrali, w ostatnich 7 kolejkach zdobyli tylko punkt i po serii 5 kolejnych porażek spadli z ligi. Po prostu niemożliwe jest to, co stało się z Lechią Gdańsk w końcówce sezonu 2025/2026, postronny fan Ekstraklasy nie da rady tego logicznie wytłumaczyć. Sportowo to strata dla Lecha, bo akurat Lech w ostatnich latach potrafił wygrywać z Lechią zarówno w Gdańsku, jak i u siebie.
17. Arka – Arka nic nie wniosła do ligi, nie była gotowa na Ekstraklasę, za to była przygotowana na kolejne w historii upokorzenie Lecha. Stosunek wielu kibiców Lecha do tej drużyny jest znany, nie trzeba go przypominać, większość kibiców odetchnęło już z ulgą.
18. Termalica – Termalica nie miała żadnych ambicji, skoro cały czas sezon pracowała z tym samym trenerem. W Niecieczy choćby nie próbowali nic zmienić, odbębnili sobie 34 kolejki, grali bez presji, szło odczuć, iż nikt od piłkarzy Termaliki nie wymaga za wiele. Sportowo spadek „Słoników” to strata dla Lecha, nasze drużyny od wielu lat ogrywały Termalikę mając z nią długą, zwycięską serię.
—
1. LECH POZNAŃ – O Lechu dziennie powstaje tu tyle artykułów, w ostatnich tygodniach powstało kilka publicystycznych materiałów, przez cały czas trwa „mistrzowska” seria podsumowująca 10 tytuł, więc ciężko jest wykombinować jeszcze coś nowego. Można tylko dodać, iż za nami wyjątkowe, wyjazdowe mistrzostwo, byliśmy świadkami wszystkich wyjazdowych zwycięstw Kolejorza (9 wygranych), dlatego 10 majster jest dla nas tak fajny, a tym bardziej, iż w listopadzie, po jesieni (8. miejsce) czy na początku lutego, tytuł był odległy. Zupełnie szczerze? Tutaj nikt jesienią czy na starcie wiosny nie myślał o mistrzostwie. Celem było jakoś połączenie ligi z pucharami, by w okresie 2026/2027 też były europejskie puchary + Puchar Polski, na który cały Lech Poznań czeka od 2009 roku i wykonywanie własnej roboty. Na końcu wszyscy, cały Lech Poznań, świętował tytuł Mistrza Polski i to przy Bułgarskiej, na której zaliczył bilans 11-8-8, 58:46 (27 meczów na wszystkich frontach).
Za Lechem Poznań jest sezon długi i nerwowy, w którym były trzy poważne tąpnięcia (listopad po Arce, przełom stycznia i lutego + początek marca). Te okresy mogły podłamać wielu z Was, każdy trudny okres był inny, a wręcz irytujący był początek marca. Kurczę, jakoś tak w powietrzu wisiały te 3 porażki na 3 różnych frontach po wielkiej fecie z Rakowem (tańczenie po stołach nie tylko przez piłkarzy itp.). Czuliśmy, iż zaraz coś się wydarzy, jeżeli koncentracja nie zostanie zachowana. Lech Poznań pokonując Raków 4:3 wtedy niczego nie wygrał, miał przed sobą następne mecze dosłownie co 3 dni, to były bardzo ważne spotkania na 3 frontach, w tym prestiżowe i każdy z nich został przegrany. Szkoda, ale na szczęście wszystko dobrze się skończyło, gdyż Lech Poznań za Nielsa Frederiksena w decydującym meczu znów umiał się podnieść. Tym decydującym momentem wiosny był Lubin, gdzie Lech przepchnął wygraną nad ówczesnym liderem, później umocnił się 19 marca w Krakowie, gdzie postraszył faworyzowany Szachtar i tak już poleciało. Od wskoczenia na 1. miejsce po 26. kolejce (pod koniec marca) drużyna Kolejorza już kontrolowała wydarzenia w okresie 2025/2026, wykorzystywała terminarz, korzystała z potknięć głównie Jagiellonii (bardzo ważnym wydarzeniem była wygrana Górnika w Białymstoku, który miał od nas gorszy bilans w dwumeczu), a 2 maja odskoczyła wszystkim przez brak gry w tamten majowy weekend Górnika, Jagiellonii oraz Rakowa.
Patrząc na Wasze komentarze wielu z Was bało się nagle tego nadchodzącego mistrzostwa, przywoływało rok 2018 czy inne przegrane lata. choćby nam obrywało się za zbyt optymistyczne teksty, które przecież nie były odlotem. Tak mniej więcej od przełomu marca i kwietnia czuć było z tej drużyny mentalną moc, o czym zresztą było pisane. Za nami wiele sezonów, widok różnych zespołów Lecha Poznań, które może i grały lepiej, może były bardziej zdyscyplinowane taktycznie, ale żaden Lech Poznań nie był tak silny mentalnie, jak ten z sezonu 2025/2026. Mentalną moc szło poczuć przede wszystkim podczas wyjazdów, wtedy najlepiej było widać dobrze zbilansowaną kadrę, w której prym wiedli doświadczeni zawodnicy Kolejorza w okolicach 30 lat lub choćby powyżej 30 lat, uzupełnieni wychowankami, którzy nie odstawali od gwiazd drużyny dających jakość. Lech Poznań grając przez 2 miesiące raz w tygodniu robił swoje, nie miał również takiego rywala, jak w sezonach 2010/2011, 2014/2015, 2021/2022 czy 2024/2025, kiedy mocno naciskała na nas Wisła, Legia oraz 2 razy Raków. Wiosną 2026 każda ekipa w postaci Górnika, Jagiellonii czy Rakowa miała swoje problemy, Górnik był bardziej nastawiony na Puchar Polski, Jagiellonia niespodziewanie wpadła w jakiś kryzys, Raków nie trafił z trenerem, a inni nie byli poważnymi kandydatami do tytułu. Lech Poznań w końcówce rundy wiosennej miał najmniej problemów, był po prostu najlepszy sportowo, najsilniejszy mentalnie i zasłużenie zgarnął to mistrzostwo, wywalczając je głównie na wyjazdach. Na końcu 23 maja wszyscy sprawiali wrażenie zadowolonych, cała pierwsza piątka tabeli nie narzekała na swój los. Lech Poznań został Mistrzem Polski, Górnik Zabrze wicemistrzem Polski + triumfatorem PP, Jagiellonia mimo wiosennego kryzysu zdobyła 3 z rzędu medal Mistrzostw Polski i zagra w Europie dopiero 6 sierpnia, Raków Częstochowa po zwolnieniu trenera zrealizował cel minimum, natomiast GKS Katowice wrócił do pucharów po ponad 20 latach.
Na koniec trzeci i ostatni temat w posezonowym „Na chłodno”, a dokładniej dotyczący niedawnego, zamkniętego spotkania zarządu z wybranymi przez klub mediami. Na KKSLECH.com zostały przygotowane z niego łącznie cztery materiały, trzy z konkretnymi wypowiedziami i dwa z nich jeszcze są w tzw. „podwieszonych newsach”, zatem spóźnialskich można zaprosić do lektury. Generalnie zostały opublikowane wszystkie rzeczy, które padły podczas tego spotkania, te nieoficjalne, zakulisowe podane są dzisiaj. Przede wszystkim Lech Poznań z pokorą podchodzi do sytuacji i nie podpala się po obronie mistrzostwa. Na pewno nie będzie się wywyższał czy uczył inne kluby, jak się wygrywa lub zarządza klubem sportowym. Piotr Rutkowski mówił krótko o bardzo dobrych pięciu latach, ale oczywiście wspomniał o osobie zatrudnionej na rundę wiosenną 2024, która psuje ten okres. Sam klub z pokorą podchodzi też do II rundy kwalifikacyjnej Ligi Mistrzów, celując w jak najwyższe rozgrywki. Zdaje sobie sprawę z tego, iż już w lipcu może nie być łatwo, a 17 czerwca możemy mieć olbrzymiego pecha w losowaniu. Dla całego Lecha Poznań to bardzo ważna data, choćby już poranny podział na koszyki może wzbudzić wiele emocji, gdyż dział finansów zapisał fazę ligową Ligi Konferencji w budżecie na sezon 2026/2027, przez co podopieczni Nielsa Frederiksena muszą awansować co najmniej do Ligi Konferencji, by ten budżet się spiął.
Na pewno cała trójka Panów (Rząsa, Rutkowski i Wróbel) opowiadała bardzo ciekawie, z pasją, czuć było zaangażowanie, choć można było odnieść wrażenie, iż sam zarząd tydzień temu jeszcze wiele nie wiedział i w pewnych kwestiach mógł być mądrzejszy w tym czy w jeszcze kolejnym tygodniu. Tak naprawdę kształt kadry Lecha Poznań na kolejny sezon 2026/2027 wciąż jest w przygotowaniu, to jeszcze wszystko może się zmienić (choćby w trakcie letniego obozu), mogą zmodyfikować się m.in. plany transferowe, w tym pozycji, co miało miejsce choćby 12 miesięcy temu (przez urazy).
– „Antoni Kozubal, Bartosz Mrozek i Michał Gurgul zrealizowali w Lechu Poznań już milowe kroki. o ile pojawią się dobre oferty, to będą mogli z nich skorzystać. Zależy nam na tym, aby te projekty były udane, dlatego ci piłkarze jak najszybciej powinni dołączyć do nowych klubów. Nie ma sensu w odejściu tej trójki w tym okienku transferowym, jeżeli do końca czerwca nikt nie będzie przekonany o ściągnięciu naszych wychowanków.” (Piotr Rutkowski)
– „Jest zainteresowanie naszymi wychowankami, ofert za nich już nie ma. Dotąd nie dostaliśmy żadnych oficjalnych ofert za Michała Gurgula, Antoniego Kozubala, Wojciecha Mońkę i Bartosza Mrozka. Są tylko zapytania, rozmowy, ofert brak.” (Tomasz Rząsa)
Lech Poznań działa z głową, nie osłabi zespołu z dnia na dzień, niektórych ruchów do klubu można spodziewać się trochę później, a transferów wychodzących choćby w lipcu czy w sierpniu. W tym wypadku należy zaznaczyć, iż klub chętnie rozwiązałby sprawy transferów wychodzących do końca czerwca, o czym mówił Piotr Rutkowski, co nie zależy od Lecha Poznań, tylko od chętnych na wychowanków Kolejorza. Nie ma opcji, aby Antoni Kozubal czy Michał Gurgul odeszli nagle w trakcie trwania III rundy eliminacyjnej Ligi Mistrzów bądź dzień przed danym meczem pucharowym i nie miał kto za nich zagrać. Może dojść do sytuacji, w której któryś z wychowanków zostanie puszczony dopiero po zakończeniu kwalifikacji.
Podczas zeszłotygodniowego spotkania zarząd fajnie opowiadał o tych wszystkich profilach transferowych, o fizyczności, na którą kładzie dziś szczególny nacisk, miał także bardzo dużą wiarę w Yannicka Agnero, Alexa Douglasa, Pablo Rodrigueza czy Mateusza Skrzypczaka. Czy przypadkiem ta wiara nie jest za duża? To się okaże. Rok temu Lech Poznań potrafił reagować na dziury w składzie, bardzo gwałtownie je łatał, dlatego trzeba zaufać. Trzeba ufać ludziom, którzy od 2022 roku zdobyli trzeci tytuł Mistrza Polski, niedawno go obronili i to w sezonie, w którym Lech Poznań rozegrał aż 54 mecze m.in. dzięki dojściu do 1/8 finału Ligi Konferencji. Dziś mamy w kalendarzu dopiero 4 czerwca, przez co wypada zachować mistrzowski spokój, trzeba wierząc w ludzi, którzy pokazali, iż potrafią wygrywać. Potrafi to robić zarząd czy Niels Frederiksen, który dotąd zawsze wychodził z trudnej sytuacji, Duńczyk zawsze odbijał się w trudnym momencie przypominającym historię z Brondby, aż 16 maja doskoczył do miana trenerskiej legendy Lecha Poznań (szacun!).
Obecnie wszyscy musimy zdawać sobie sprawę, iż my czy Wy w komentarzach nie opisujecie już Lechowego życia klubu z roku 2018, 2021 czy choćby 2024. Przez 2 lata ten klub niesamowicie poszedł do przodu i nie chodzi tu tylko o trofea. Dziś meczów Lecha Poznań nie wygrywa trener czy grupa 16 zawodników, dziś Lech Poznań to choćby grupa kilkudziesięciu osób, w której każdy wie co ma robić. Dziś Lech Poznań ma działy analityczne czy naukowe, wszystko jest zaplanowane w najmniejszych szczegółach, jeszcze parę lat temu w drużynie był jeden trener od przygotowania fizycznego, aktualnie za fizykę odpowiada Antonin Cepek, Karol Kikut, Józef Napierała, Michał Włodarczyk, a kilka miesięcy temu został zatrudniony jeszcze Łukasz Bortnik, który to wszystko scala. Dzisiaj Lech Poznań to profesjonalizm w organizacji, być może wielu kibiców przeoczyło nagły skok rozwojowy lub go nie zauważyło, ale chyba najwyższy czas, by wszyscy zdali sobie sprawę z kibicowania trochę innemu klubowi, niż przykładowo 5 lat temu. W obecnych czasach zdecydowano się choćby wymienić murawę w marcu, by ta dotrwała do majowego koncertu Sanah, zrobiono wszystko, aby pomóc Kolejorzowi obronić mistrzostwo i na końcu zespół dał radę zrealizować cel, choć na wyjeździe (na nowej murawie przy Bułgarskiej wygrał raptem raz).
Kończąc na dziś. Ufajmy, poczekajmy, wierzmy i zachowujmy mistrzowski spokój. Złota gwiazda będąca dziś wszędzie to nie przypadek. To progres klubu na wielu polach czy efekt pracy wielu osób, które już działają, żeby nie żyć tylko tym, co jest teraz czy nie wspominać w grudniu przeszłości. Luis Palma nie został wykupiony w celu stagnacji, tylko z myślą o przyszłości, w tym o Champions League czy walce o kolejne trofea w okresie 2026/2027. Lech Poznań zainwestował, pobił swój rekord transferowy, w przyszłości przez cały czas chce inwestować i tak naprawdę nie ma dokładnej kwoty, jaką planuje wydać w nadchodzącym oknie. Będzie tzw. kozak na rynku, do którego wszyscy będą przekonani? Będzie na niego szansa. Rok temu było podobnie, wtedy wydatki latem przekroczyły 8 milionów euro, wówczas aż wygrzebano pieniądze na transfery spod ziemi (w przenośni). Również w tym roku nie można wykluczyć przekroczenia na przykład sumy 10 milionów euro, jeżeli uda się m.in. korzystnie sprzedać któregoś z wychowanków czy gwałtownie zapewnić sobie fazę ligową europejskich pucharów 2026/2027.
Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat)

















