N. Pankowska: Sport nauczył mnie, iż nic nie ma za darmo

2 godzin temu

Z jednej strony miłośniczka pieczenia ciast, fantastyki i podróży, z drugiej nieustępliwa obrotowa, którą na parkiecie cechuje determinacja i szacunek do ciężkiej pracy. Natalia Pankowska, 24-letnia szczypiornistka PGE MKS El-Volt Lublin i reprezentacji Polski, jest jedną z najmłodszych zawodniczek w kadrze, która przygotowuje się właśnie do historycznych, domowych Mistrzostw Europy Kobiet 2026.

„Moi rodzice pewnie powiedzieliby, iż wytrwałość i etykę pracy miałam w sobie od dziecka, ale tak naprawdę to piłka ręczna nauczyła mnie, iż w życiu nic nie dostaje się za darmo. Na wszystko trzeba zapracować treningiem, wybieganymi kilometrami i wydźwiganymi kilogramami na siłowni. Chcę za wszelką cenę osiągać wyznaczone cele” – przyznaje Natalia Pankowska, definiując swój boiskowy charakter.

Ta determinacja nie wzięła się jednak znikąd. Poświęcenia dla sportu uczyła się od najmłodszych lat. Zanim jednak szczypiorniak wygrał z innymi dyscyplinami, była dzieckiem lubiącym koszykówkę, siatkówkę czy lekkoatletykę. Jej droga z piłką ręczną rozpoczęła się już w szkole podstawowej. Jednak ze względu na uciążliwe dojazdy, regularne treningi mogła zacząć dopiero w gimnazjum, kiedy mogła już samodzielnie podróżować autobusami.

„Kiedy zaczęłam dojeżdżać do Brodnicy, gwałtownie musiałam nauczyć się dyscypliny. Wstawałam wcześnie na autobus, cały dzień spędzałam w szkole i na treningach, a do domu wracałam po 20:00. Odrabiałam lekcje, szłam spać i rano zaczynałam od nowa. Gdybym nie była dobrze zorganizowana, byłoby bardzo ciężko” – wspomina swoje początki 24-letnia szczypiornistka.

Ta wypracowana w młodości organizacja do dziś przydaje się jej zresztą nie tylko na parkiecie. Poza nim „Panki” uwielbia podróżować i poznawać nowe smaki. Gdy kończy się sezon, chętnie wsiada w samolot, by eksplorować zakątki świata, co z kalendarzem zawodowego sportowca wcale nie jest łatwe.

„Pogodzenie podróżowania z życiem sportowca jest bardzo trudne, ponieważ jedyny wolny czas mamy w czerwcu, więc okno na wyjazdy jest dość krótkie. Takiego całkowitego luzu mamy od tygodnia do dwóch, a później i tak trzeba wracać do treningów. Trzeba pogodzić wakacje z bieganiem i siłownią, ale przy dobrej organizacji da się to zrobić” – tłumaczy obrotowa.

„Obecnie jednym z moich ulubionych kierunków jest Tajlandia. To była moja najdłuższa podróż. Bardzo mi się podobało, bo mogłam poznać lokalną kulturę, a jednocześnie spędzić czas aktywnie, na wędrówkach, snorkelingu czy nurkowaniu. Poznałam też tajską kuchnię od zaplecza, biorąc udział w lekcjach gotowania. To były prawdopodobnie moje najlepsze dotychczasowe wakacje” – opowiada reprezentantka Polski.

Zanim jednak dorosła kariera pozwoliła jej spełniać także podróżnicze marzenia, to wczesna lekcja samodzielności z czasów dojazdów do Brodnicy została poddana kolejnemu, niezwykle trudnemu testowi. Natalia gwałtownie wyfrunęła z rodzinnego domu, przenosząc się do Szkoły Mistrzostwa Sportowego ZPRP w Płocku.

Jak sama wspomina, z perspektywy czasu zderzenie z życiem w internacie to prawdziwa szkoła przetrwania. Bez rodziców tuż obok, jako młoda szczypiornistka, musiała błyskawicznie dorosnąć, pilnując tak prozaicznych spraw jak pranie, sprzątanie czy nauka.

Z drugiej strony, to właśnie w tych warunkach narodziły się relacje, które realizowane są do dziś. Swoją najlepszą przyjaciółkę Natalia poznała dzieląc z nią pokój w bursie. Co ciekawe, w jej ślady poszło później rodzeństwo i dziś tę samą szkołę w płockim SMS-ie przechodzą jej dwie młodsze siostry: skrzydłowa Paulina i obrotowa Nikola. Kiedy mająca już dziś w swoim sportowym CV dwa największe kluby w Polsce Pankowska dostaje pytanie o sportowe marzenie, bez wahania stawia na rodzinę.

„Zagranie z siostrami w jednej drużynie, a może choćby w reprezentacji, to jedno z moich największych marzeń! Młodsza gra na lewym skrzydle, a starsza była na lewym rozegraniu. Wtedy idealnie pasowałabym do nich na obrót. Ostatecznie jednak starszą siostrę też przenieśli na koło, więc byłby mały konflikt interesów. Ale zawsze można zagrać na dwie obrotowe” – mówi z uśmiechem Pankowska.

Zanim jednak to siostrzane marzenie będzie mogło zostać spełnione, Natalia musiała sama przetrzeć szlak. Jej klubowa kariera rozwijała się etapami. Po opuszczeniu SMS-u nie trafiła od razu do najwyższej klasy rozgrywkowej, ale do pierwszoligowej KS Kościerzyny. To tam zderzyła się z dorosłą piłką i jak sama mówi, mocno przepracowała rok pod kątem fizycznym. Te fundamenty pozwoliły jej niedługo później wykonać duży krok naprzód i podpisać kontrakt z utytułowanym MKS Zagłębiem Lubin. Sam przeskok do LOTTO Superligi Kobiet okazał się dla tak młodej zawodniczki ogromnym wyzwaniem. Jednak to właśnie na Dolnym Śląsku zdobyła trzy mistrzostwa Polski i zadebiutowała w prestiżowej EHF Lidze Mistrzyń.

„Nie ukrywam, iż przejście do Superligi było bardzo ciężkie. Fizycznie nie czułam się w Zagłębiu gorsza, ale brakowało mi po prostu doświadczenia boiskowego. Różnica była potężna. Starsze dziewczyny bardzo mi pomogły i dawały cenne wskazówki. To one tak naprawdę wprowadziły mnie w dorosłą piłkę” – wspomina zawodniczka.

Jako młoda zawodniczka, „Panki” potrzebowała przede wszystkim minut spędzonych na parkiecie i zaufania. Te w pełni odnalazła po przenosinach do KRASOŃ MKS Piotrcovii. To tam z perspektywicznej zmienniczki ukształtowała się w pełnoprawną ligową liderkę. Miniony sezon (2025/2026) był dla niej przełomowy, klub z Piotrkowa Trybunalskiego wywalczył brązowy medal, a sama obrotowa rozegrała świetny rok, zdobywając 40 bramek przy skuteczności na poziomie ponad 74%. Taka dyspozycja zaowocowała głośnym transferem przed obecnym sezonem do PGE MKS-u El-Volt Lublin.

Równolegle z ugruntowaniem swojej pozycji w klubach, Natalia sukcesywnie przebijała się do świadomości selekcjonera reprezentacji Polski Arne Senstada. Młodzieżowy etap zamknęła w 2022 roku, sięgając po Puchar Prezydenta IHF na Mistrzostwach Świata U20 w Słowenii. Swoje pierwsze powołanie do seniorskiej reprezentacji otrzymała rok później, a jej oficjalny debiut nastąpił 20 września 2025 roku w Gnieźnie. W starciu z Serbią od razu rzuciła swoją pierwszą bramkę w kadrze. Nieco ponad rok później ma już na koncie 17 meczów i 20 bramek, występując także w Mistrzostwach Świata Kobiet 2025.

„Pierwszy raz dostałam powołanie na zgrupowanie seniorskie około trzy lata temu. Byłam wtedy bardzo zestresowana, ale oczywiście też szczęśliwa. Doskonale pamiętam mój debiut rok temu we wrześniu. Miałam już za sobą trochę czasu spędzonego w Superlidze i czułam, iż mogę zaprezentować coś więcej, a nie tylko pełnić rolę młodej zawodniczki. Jechałam na tamte mecze z jasnym nastawieniem, iż chcę pokazać się z dobrej strony i zostać w kadrze na stałe, a nie tylko na jedno zgrupowanie” – relacjonuje kadrowiczka.

Dziś, mając 24 lata, Pankowska ma na swoim koncie grę w czołowych polskich klubach, ale przez cały czas jest jedną z najmłodszych wśród Biało-Czerwonych przygotowujących się właśnie do najważniejszego turnieju w tym sezonie, czyli Mistrzostw Europy Kobiet 2026 (WIĘCEJ). Bieżące zgrupowanie w Katowicach i sobotni mecz towarzyski z Islandią (BILETY) to jedne z ostatnich szlifów przed turniejem, który po raz pierwszy w historii rozegrany zostanie m.in. w naszym kraju.

„Z tyłu głowy mamy świadomość, iż zagramy turniej rangi mistrzowskiej przed własną publicznością, tu w Katowicach. Na ten moment jednak podchodzimy do tego spokojnie, z meczu na mecz. Najpierw skupiamy się na Islandii, potem na kolejnych spotkaniach. Nie czujemy jeszcze aż tak mocnej presji” – analizuje obrotowa.

Mimo skupienia na najbliższym celu, trudno całkowicie odciąć się od emocji, gdy w grę wchodzi historyczna, wielka impreza we własnym kraju.

„Każdy mecz z orzełkiem na piersi to dla sportowca spełnienie marzeń. Możliwość gry przed własną publicznością, ze świadomością, iż na trybunach zasiądzie twoja rodzina, to coś absolutnie niesamowitego” – podsumowuje Natalia Pankowska.

Poznaj więcej reprezentantek:
Joanna Gadzina. Nie sądziła, iż jeszcze zagra w reprezentacji, choć rzuciła bramkę w meczu o brąz MŚ
Magda Balsam. Dąży do wielkości na przekór wszystkiemu
Dagmara Nocuń. Walka o powrót do kadry po półrocznej przerwie od piłki manualnej
Zuzanna Zimnicka. Rewelacja kadry młodzieżowej wdziera się na salony
Dominika Więckowska. Odważny krok i wyjście z cienia siostry
Karolina Jureńczyk. Niespodziewany transfer otworzył nowy rozdział
Paulina Uścinowicz. Piłka ręczna może być czymś więcej niż sportową karierą – sposobem na poznawanie świata i samej siebie
Patrycja Noga. Na reprezentację nie ma drogi na skróty
Monika Łęgowska. Lojalność i ciężka praca zawsze przynoszą efekty
Adrianna Górna. Dlaczego w sporcie zawsze trzeba chcieć więcej?
A. Olek: Na każdy trening i mecz wychodzę tak, jakby miał być ostatnim

Idź do oryginalnego materiału