Mourinho chciał go w Porto, ale odmówił. Olisadebe ujawnia kulisy niedoszłego transferu

2 godzin temu
Screen: YouTube/Foot Truck

Emmanuel Olisadebe to jeden z najbardziej niezwykłych rozdziałów w historii polskiej piłki. Nigeryjski napastnik przybył do Warszawy praktycznie znikąd, a skończył jako mistrz Polski, król strzelców eliminacji mundialu i… człowiek, który odrzucił propozycję Jose Mourinho.

Wszystko zaczęło się w Polonii Warszawa, do której Olisadebe trafił w 1997 roku za zaledwie 150 tysięcy dolarów. Klub gwałtownie odblokował jego potencjał — w okresie 1999/2000 snajper strzelił 12 bramek i pomógł Czarnym Koszulom po raz pierwszy od pół wieku sięgnąć po mistrzostwo kraju. Do tego doszły Puchar Ligi i Puchar Polski. W lipcu 2000 roku Olisadebe otrzymał polskie obywatelstwo i niemal natychmiast trafił do kadry narodowej. W eliminacjach do mundialu 2002 był najskuteczniejszym strzelcem reprezentacji — jego bramka w kluczowym meczu z Norwegią przypieczętowała awans biało-czerwonych na mundial.

Takie liczby musiały przyciągnąć uwagę. W styczniu 2001 roku Polonia sprzedała go do Panathinaikosu za około 1,7 miliona euro — jedenastokrotność kwoty, którą za niego zapłaciła. W Atenach Olisadebe spędził kilka dobrych sezonów, strzelił 24 gole w 74 meczach i w 2004 roku zdobył z klubem dublet — mistrzostwo i Puchar Grecji.

Bramka, która zmieniła wszystko

W sezonie 2001/02 Panathinaikos trafił na FC Porto w ćwierćfinale Pucharu UEFA. Pierwszy mecz odbył się w Portugalii, na legendarnym stadionie Das Antas, który przez cały sezon był twierdzą dla rywali. Porto prowadziło w lidze z trzynastopunktową przewagą nad Benfiką i uchodyło za faworyta rozgrywek. Tymczasem w drugiej połowie Olisadebe znalazł się między dwoma środkowymi obrońcami i głową skierował piłkę do siatki po dośrodkowaniu Kolkki. Jedyna bramka meczu. Pierwsza domowa porażka Porto w całym sezonie.

W rewanżu Smoki odrobiły straty i awansowały do półfinału, ale gol Olisadebe zdążył już zrobić swoje — wzbudził zainteresowanie Jose Mourinho.

„Nie byłem gotowy, żeby odejść”

Olisadebe przyznał to wprost w rozmowie z kanałem Foot Truck:

„Jeśli chodzi o Porto, to był kontakt. Myślę, iż w tamtym czasie nie chciałem opuszczać Panathinaikosu, a potem miałem operację, więc uważam, iż to nie był najlepszy moment. Graliśmy w Lidze Mistrzów lub Pucharze UEFA przeciwko Mourinho i strzeliłem gola. Nie przegrywali na tym stadionie przez dwa lata, a my wygraliśmy. Myślę, iż w następnym roku chcieli mnie pozyskać, ale nie byłem gotowy, żeby opuścić Panathinaikos.”

Dwie przyczyny złożyły się na to, iż transfer nigdy nie doszedł do skutku: przywiązanie do ateńskiego klubu oraz problemy zdrowotne. Kolano, które zaczęło go coraz bardziej zawodzić, ostatecznie przekreśliło też wiele innych możliwości. Po serii operacji Olisadebe nigdy nie wrócił do szczytowej formy.

Co by było, gdyby…

Mourinho w tamtym okresie budował w Porto maszynę, która w 2003 roku sięgnęła po Puchar UEFA, a rok później po Ligę Mistrzów. Olisadebe jako część tego projektu — to scenariusz z gatunku piłkarskich „co by było, gdyby”. Zamiast tego pozostał w Atenach, a następnie przez Portsmouth, kluby greckie i chiński Henan Jianye dotrwał do końca kariery.

Sam napastnik nie żywi do tego żalu. Jak powiedział niegdyś UEFA.com: „Jestem chłopakiem z Nigerii, który pojechał coś osiągnąć w Europie i mu się udało.” Kilka tytułów, mundial, setki tysięcy kibiców w Polsce, którzy do dziś pamiętają jego bramki — to dorobek, którego nikt mu nie odbierze.

Idź do oryginalnego materiału