Motława "zamknięta" aż do wiosny. Pojawiły się tabliczki. "W związku z ludzką kreatywnością"

2 godzin temu
Zamarznięta Motława przyciągnęła w ostatnich dniach tłumy spacerowiczów, łyżwiarzy, a choćby rowerzystów. Mimo licznych apeli służb ludzie masowo wchodzili na lód, traktując rzekę jak zimową atrakcję. Gdański Ośrodek Sportu zdecydował się na stanowczy krok. Stanęły tablice informujące o zakazie.
Zamarznięta Motława dla wielu mieszkańców i turystów stała się nietypową atrakcją. Mimo apeli służb masowo wchodzili na lód. W sieci nie brakuje zdjęć i filmików spacerowiczów, łyżwiarzy, a choćby rowerzystów. Gdański Ośrodek Sportu postanowił więc zareagować stanowczo. Wzdłuż rzeki pojawiły się tabliczki informujące o jej zamknięciu.

REKLAMA







Zobacz wideo Ada Sułek chce zdobyć medal w Los Angeles w 2028 roku. "Macierzyństwo dodaje mi skrzydeł"



Czy można wchodzić na Motławę? Już nie. "Temperatury się zmienią, będzie odwilż"
Gdański Ośrodek Sportu o zakazie poinformował na Facebooku. Akcje informacyjne ani apele nie powstrzymały chętnych przed wchodzeniem na "deptak". Jak wspomniano we wpisie, spacery to nie wszystko, bo nie brakowało też dziwnych pomysłów, takich jak mecze hokejowe, pikniki i "rozwiercanie lodu, by sprawdzić jego grubość" bez świadomości tego, iż wchodzenie na lód jest niebezpieczne.
Nigdy nie przyszłoby nam do głowy wymyślić równie absurdalny 'zakaz wejścia'. Ale w związku z ludzką 'kreatywnością' [...], zamykamy Motławę aż do wiosny
- czytamy we wpisie.



Spacerowiczów informuje o tym ok. 60 tabliczek, które zawieszono wzdłuż Motławy. - Oczywiście nie ma żadnej podstawy prawnej, nie możemy nikomu zakazać wejścia. W najbliższych dniach temperatury się zmienią, będzie odwilż i ten lód stanie się jeszcze bardziej niebezpieczny - ostrzega Krzysztof Piekło z Gdańskiego Ośrodka Sportu w rozmowie z Radiem Eska. Mieszkańcy i komentujący wpis zakaz przyjęli z mieszanymi uczuciami.



Czy Miasto Gdańsk zamknie również wszystkie zlodowaciałe chodniki w mieście z powodu lodu? Na chodnikach w wielu częściach Gdańska jest bardziej niebezpiecznie, niż na zamarzniętej Motławie.
A na jakiej podstawie? To jest skandal.
Wszyscy się cieszą z lodowiska na Motławie, dopóki ktoś nie wpadnie.
Płynąca rzeka, choćby jak jest skuta lodem, jest bardzo niebezpieczna.


Służby ostrzegają przed wchodzeniem na lód. "Pokrywa może być cieńsza"
- W przypadku cieków, czyli wód płynących, a także w pobliżu budowli hydrotechnicznych, mostów, miejsc, gdzie mogą wpadać jakieś kanały, chociażby burzowe, pokrywa lodu może być cieńsza. Zawsze też istnieje ryzyko, związane z przeręblami, które wycinają wędkarze - ostrzegał w rozmowie z portalem gospodarkamorska.pl oficer prasowy Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Gdańsku bryg. Jacek Jakóbczyk.
Nieoznakowane, pokryte cienką warstwą lodu i śniegu przeręble mogą stać się niebezpieczną pułapką. Przypominał, iż choćby na niewielkiej powierzchni lodu mogą występować znaczne różnice w jego grubości. Zagrożeniem jest też rozmarzanie i zamarzanie. - Może komuś się będzie wydawało za dwa tygodnie, jak już to zacznie topnieć, iż przez cały czas jest 20 centymetrów, a będzie 7 centymetrów - podkreślił.
Nie istnieje pojęcie bezpiecznego lodu. Jego grubość i wytrzymałość są zmienne i trudne do oceny, choćby przy utrzymujących się ujemnych temperaturach
- apeluje policja.
Idź do oryginalnego materiału