
Latem Legia Warszawa stanęła przed koniecznością znalezienia nowej „szóstki” po sprzedaży Maxiego Oyedele. Wybór padł na Damiana Szymańskiego, reprezentanta Polski, który przez ponad pięć sezonów był istotną postacią AEK Ateny – zarówno na boisku, jak i w szatni.
Pomocnika, wycenianego wówczas przez Transfermarkt na około 3,5 miliona euro, udało się pozyskać bez kwoty odstępnego. Jak się okazuje, nie była to jednak jedyna opcja na stole. Szymański w rozmowie z TVP Sport otwarcie przyznał, iż ofert nie brakowało – również z kierunków znacznie atrakcyjniejszych finansowo.
MLS i Bliski Wschód? Oferty były konkretne
Defensywny pomocnik zdradził, iż w momencie rozstania z AEK-iem pojawiła się możliwość przenosin do Stanów Zjednoczonych.
– Gdy miałem odchodzić z AEK-u, pojawiła się opcja z amerykańskiej MLS. Nie będę zdradzał nazwy klubu, ale temat był naprawdę interesujący – przyznał.
Na tym jednak nie koniec. Równolegle pojawiła się także propozycja z zupełnie innego kierunku.
– Do tego doszła perspektywa wyjazdu do Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Finansowo była to bardzo dobra oferta. Pod tym kątem to była propozycja, która prawdopodobnie zabezpieczyłaby moje finansowe życie – dodał 30-latek.
„Nie byłem gotowy skupić się wyłącznie na pieniądzach”
Mimo konkretnych liczb Szymański nie zdecydował się na transfer oparty wyłącznie na aspekcie finansowym. Jak sam przyznaje, najważniejszy był moment refleksji.
Usiadł, przeanalizował sytuację i doszedł do wniosku, iż nie chce zamykać kariery na ambicjach sportowych. Podkreślił, iż przez zbyt długi czas był istotną postacią w dużym klubie, by nagle zrezygnować z walki o cele i sukcesy.
Właśnie wtedy – jak tłumaczy – zaczęła wygrywać strona emocjonalna.
– Kierowałem się sercem, a ono podpowiadało mi, iż optymalnym wyborem będzie Legia Warszawa. Czułem, iż to miejsce, w którym wciąż można realizować różne cele i myśleć o spełnianiu pewnych marzeń – wyjaśnił.
Mimo konkretnych liczb Szymański nie zdecydował się na transfer oparty wyłącznie na aspekcie finansowym. Jak sam przyznaje, najważniejszy był moment refleksji.
Usiadł, przeanalizował sytuację i doszedł do wniosku, iż nie chce zamykać kariery na ambicjach sportowych. Podkreślił, iż przez zbyt długi czas był istotną postacią w dużym klubie, by nagle zrezygnować z walki o cele i sukcesy.
Właśnie wtedy – jak tłumaczy – zaczęła wygrywać strona emocjonalna.
– Kierowałem się sercem, a ono podpowiadało mi, iż optymalnym wyborem będzie Legia Warszawa. Czułem, iż to miejsce, w którym wciąż można realizować różne cele i myśleć o spełnianiu pewnych marzeń – wyjaśnił.

3 godzin temu















