Edward Ruszczyc i Krzysztof Kubiś ukończyli Rajd Maroka w pierwszej dziesiątce kategorii Challenger. Załoga Red Fox Racing doprowadziła Taurusa z numerem 327 do mety w Zagorze, kończąc swój debiut na 10 miejscu w rundzie Mistrzostw Świata w Rajdach Terenowych W2RC. Pięć wymagających etapów przyniosło polskiej ekipie wynik, z którego może być dumna, oraz doświadczenie potrzebne w przygotowaniach do Dakaru 2027.
Dla Red Fox Racing był to największy dotąd sprawdzian projektu Way2Dakar. Po startach w Polsce i Morrocco Desert Challenge zespół zmierzył się z wielodniową rywalizacją w warunkach, które wystawiają na próbę zarówno samochód, jak i ludzi. Kamieniste trasy, jazda w kurzu i saharyjskie wydmy wymagały od kierowcy Edwarda Ruszczyca oraz pilota Krzysztofa Kubisia koncentracji przez wiele godzin każdego dnia. Stawka Challenger pozwoliła im porównać własne tempo z mocnymi, doświadczonymi rywalami.
O sportowym poziomie Rajdu Maroka świadczy obsada poszczególnych kategorii. W Challenger bezpośrednimi rywalami Red Fox Racing byli m.in. Alexandre Pinto, mistrz świata W2RC w SSV z 2025 roku, który wraz z Bernardo Oliveirą wygrał tegoroczny rajd w Challenger, Puck Klaassen, przystępująca do Maroka jako liderka mistrzostw świata i zwyciężczyni dwóch etapów Dakaru 2026, oraz Paul Spierings, również mający na koncie zwycięstwa na odcinkach tegorocznego Dakaru. W klasie Ultimate startowali Sébastien Loeb, dziewięciokrotny rajdowy mistrz świata, Nasser Al-Attiyah, sześciokrotny zwycięzca Dakaru, oraz Carlos Sainz, czterokrotny triumfator tej imprezy. W Stock rywalizował Stéphane Peterhansel, rekordzista z 14 dakarowymi zwycięstwami. Samochodową klasyfikację generalną Rallye du Maroc wygrali Seth Quintero i Andrew Short w Toyocie DKR GR Hilux zespołu Toyota Gazoo Racing W2RC. Ukończenie rajdu w pierwszej dziesiątce kategorii Challenger pozwoliło Red Fox Racing zaznaczyć swoją obecność w stawce, w której startowali mistrzowie świata i zwycięzcy dakarowych odcinków.
Przygotowania polskiego zespołu na miejscu rozpoczęły się jeszcze przed adekwatną rywalizacją. Ekipa rozstawiła zaplecze na biwaku, przeprowadziła testy Taurusa, a następnie przeszła odbiory administracyjne i badanie kontrolne. Shakedown był ostatnią okazją do sprawdzenia samochodu przed etapami. Najważniejszym zadaniem załogi pozostawało dotarcie do końca rajdu i zebranie jak największej ilości wiedzy przed kolejnymi startami.
Trudny początek i powrót do rywalizacji
Już pierwszy etap pokazał, jak gwałtownie Maroko potrafi zweryfikować plany. Około piątego kilometra załoga rozcięła oponę. kilka później pojawił się problem z sensorem powodującym odcięcie zapłonu. Jego odłączenie pozwoliło kontynuować jazdę, ale straconego czasu nie dało się odzyskać. Dalszą część odcinka utrudniał kurz za poprzedzającym samochodem.
Najbardziej kosztowna okazała się przygoda w piasku. Taurus utknął, a jego wydobycie zajęło ponad godzinę. Zamiast realizować założone tempo, Ruszczyc i Kubiś musieli rozwiązywać kolejne problemy i walczyć o możliwość dalszej jazdy. Mimo trudności dotarli do końca etapu i zachowali szansę na ukończenie całego rajdu.
Po takim otwarciu ważne było odzyskanie własnego rytmu. Kolejne dni wymagały cierpliwości i oceny ryzyka na każdym fragmencie trasy. Załoga skupiała się na pokonywaniu następnych odcinków i unikaniu błędów, które mogłyby przekreślić wcześniejszy wysiłek. Każda kolejna meta przybliżała Red Fox Racing do głównego celu tego wyjazdu.
Wydmy i nawigacja sprawdziły załogę
Jednym z najtrudniejszych dni był trzeci etap, prowadzący w kierunku Merzougi i wydm Erg Chebbi. Załogi miały do pokonania 592 kilometry, w tym 364 kilometry odcinka specjalnego. Jazda w piasku wymagała odpowiedniego tempa i wyboru toru przejazdu, a nawigacja nie pozwalała na chwilę rozluźnienia. Dla Eda i Krzyśka ten dzień należał zarazem do najbardziej wymagających i najpiękniejszych doświadczeń w dotychczasowej historii zespołu.
Równie wymagająca była końcówka rajdu. Po długim czwartym etapie pozostawał jeszcze finałowy odcinek, który trzeba było przejechać mimo narastającego zmęczenia. Dopiero meta w Zagorze pozwoliła załodze i ekipie odetchnąć. Taurus numer 327 ukończył Rajd Maroka na dziesiątym miejscu w klasie Challenger.
Na tę metę pracował cały zespół.
Wynik Ruszczyca i Kubisia był efektem pracy całego Red Fox Racing. Kiedy załoga mierzyła się z trasą, w serwisie trwały przygotowania do jej powrotu i następnego dnia rywalizacji. Po każdym etapie samochód wymagał przeglądu oraz prac serwisowych. Sprawne usuwanie problemów pozwalało kierowcy i pilotowi ponownie stawać na starcie.

Z Maroka z doświadczeniem przed Dakarem
Debiut w Rallye du Maroc dał zespołowi możliwość sprawdzenia współpracy załogi
i serwisu podczas pięciu kolejnych dni rywalizacji. Problemy pierwszego etapu pokazały, jak ważne jest zachowanie spokoju w trudnej sytuacji. Długie odcinki dostarczyły doświadczeń w jeździe po zróżnicowanym terenie, nawigacji i radzeniu sobie ze zmęczeniem. To wiedza, którą Red Fox Racing wykorzysta w dalszych przygotowaniach w ramach Way2Dakar.
Celem projektu pozostaje start w Dakarze 2027. Meta w Maroku i dziesiąte miejsce w klasie Challenger stanowią istotny krok na tej drodze. Zespół wraca z rajdu z ulgą po wymagającym tygodniu i satysfakcją z ukończenia swojego największego dotąd wyzwania. Przed kolejnymi startami przyjdzie czas na analizę doświadczeń oraz przygotowanie samochodu.
Kolejne wyzwanie już niebawem
Kolejnym startem Red Fox Racing będzie Baja Portalegre 500, zaplanowana na 15-17 października 2026 roku. Jubileuszowa, 40. edycja portugalskiego rajdu odbędzie się w regionie Alto Alentejo i jest zaliczana do Pucharu Świata oraz Pucharu Europy FIA w rajdach baja. Edward Ruszczyc i Krzysztof Kubiś będą mieli okazję wykorzystać doświadczenia z Maroka podczas kolejnej rywalizacji z międzynarodową stawką. Dla zespołu będzie to następny sprawdzian Taurusa i współpracy załogi z serwisem w ramach projektu Way2Dakar, którego celem pozostaje Dakar 2027.
















