Na początku maja 2025 r. Bogdanka LUK świętowała pierwsze w historii mistrzostwo Polski, a jednym z bohaterów klubu, który dopiero czwarty rok rywalizował w PlusLidze, był Mikołaj Sawicki. W obecnym sezonie siatkarze z Lublina powiększyli dorobek o Superpuchar Polski i Puchar Polski, ale 26-letni przyjmujący, który ma za sobą kilka występów w reprezentacji, mógł te sukcesy obserwować tylko jako widz.
REKLAMA
Zobacz wideo BOGDANKA LUK Lublin goni liderów PlusLigi! Ważne zwycięstwo w Olsztynie. Komentuje Marcin Komenda
euforia i euforia władz mistrza Polski. Co z formą Sawickiego po dziewięciu miesiącach przerwy?
Choć MVP sezonu 2024/25 wybrano Wilfredo Leona, nikt nie miał wątpliwości, iż Sawicki w fazie play off miał duży wkład w zdobycie przez Bogdankę sensacyjnego mistrzostwa kraju. A wcześniej w triumf w Pucharze Challenge. Niespełna miesiąc po tym, jak w Lublinie wystrzeliło konfetti po ostatnim meczu finału PlusLigi, przyjmujący wystąpił jeszcze w meczu towarzyskim reprezentacji Polski. W kolejnym już nie było mu to dane - dowiedział się przed nim o tymczasowym zawieszeniu, w związku z wykryciem w jego organizmie zabronionej substancji.
Chodziło o test antydopingowy wykonany po drugim meczu finału, po analizie którego stwierdzono u siatkarza obecność modafinilu. Po dziewięciu miesiącach i sprawdzeniu przyjmowanych przez niego suplementów oraz leków nastąpił przełom. Światowa Agencja Antydopingowa (WADA) przyznała rację pełnomocnikom Sawickiego, którzy wykazali, iż zastosowana przez laboratorium metoda "nie była w stanie jednoznacznie zaklasyfikować wyniku jako niekorzystny analitycznie". Zarekomendowano też przywrócenie zawodnikowi możliwości trenowania i rywalizacji, choć sprawa nie pozostało formalnie zakończona.
Na tę wiadomość czekali z niecierpliwością nie tylko Sawicki oraz jego bliscy i kibice, ale także władze Bogdanki, której wciąż jest zawodnikiem.
Maciej Krzaczek, wiceprezes klubu: - Czy czuję ulgę? Przede wszystkim dużą radość, wręcz euforię, iż kończy się okres zawieszenia Mikołaja. O przełomie w sprawie dowiedzieliśmy się bezpośrednio od niego. Sam też przekazał wieści kolegom z drużyny. Dało się wyczuć u niego wielkie emocje. To w pełni zrozumiałe, bo przeżywał bardzo trudny czas. Bardzo się cieszymy z najnowszych informacji. Od początku trzymaliśmy kciuki za Mikołaja. Teraz jest czas na radość, ale przede wszystkim najważniejsze, by skupić się na jego powrocie do treningu, do siatkówki. Zobaczymy, w jakiej będzie formie. Trenował wcześniej indywidualnie, ale mówimy o sporcie zespołowym, więc na pewno będzie musiał nadrabiać zaległości.
Sawicki dołączył do drużyny z Lublina w 2024 roku. Początkowo nie błyszczał, ale w drugiej części sezonu stał się jednym z czołowych zawodników. Przedstawiciele klubu nie komentowali zbytnio sprawy pozytywnego wyniku jego testu, deklarowali jedynie współpracę z odpowiednimi instytucjami w celu wyjaśnienia sytuacji. Po zdobyciu mistrzostwa kraju w klubie liczono, iż 26-latek wciąż będzie jego ważnym ogniwem, a tymczasem w pośpiechu trzeba było szukać zastępstwa. A potem - wobec pozyskania zagranicznego zawodnika - sprawę komplikował limit obcokrajowców mogących przebywać jednocześnie na boisku.
Władzom klubu radzono się odciąć od Sawickiego. Czy przyjmujący zostanie w Lublinie?
Krzaczek przyznaje, iż Sawicki na bieżąco informował władze klubu o przebiegu sprawy. - Jako klub nie mogliśmy się udzielać jako strona, ale od początku wierzyliśmy w niewinność Mikołaja i go wspieraliśmy. Dużo osób z naszego środowiska skazało go, zanim zapadły jakiekolwiek rozstrzygnięcia. My jasno mu przekazaliśmy, iż drzwi klubu są dla niego otwarte. Gdy poczuł się na siłach, zaczął przychodzić na nasze mecze - wspomina działacz.
Krzaczek odpowiada twierdząco, gdy dopytuję, czy pojawiały się głosy doradzające klubowi odcięcie się od siatkarza ze względu na powód zawieszenia - doping.
- Tego typu opinii w ogóle nie słuchaliśmy. Oczywiście, było wiele głosów, ale doskonale wiedzieliśmy, jaką drogą trzeba podążać. Dlatego od początku udzielaliśmy Mikołajowi wsparcia i wierzyliśmy w niego - zapewnia wiceprezes mistrza Polski.
Umowa Sawickiego z Bogdanką wciąż obowiązuje. Co będzie dalej? - Usiądziemy teraz do rozmów. Ale nie chciałbym na razie ujawniać naszych ustaleń - zaznacza Krzaczek.
Przyjmujący może już wznowić treningi z drużyną i teoretycznie też brać udział w meczach. Ale oczywiste, iż po tak długiej przerwie nie będzie to możliwe od razu.
- Na dniach Mikołaj zacznie prawdopodobnie trenować i zobaczymy, w jakiej jest formie. Fizycznej, ale też mentalnej. Wydaje mi się, iż jest bardzo zmotywowany, by wrócić - do treningu i do gry. Będziemy go obserwować na co dzień. Cały nasz sztab będzie nadzorował jego treningi i w najbliższych tygodniach wyjaśni się, jak potoczą się losy Mikołaja w tym sezonie. Najważniejsze jest teraz dobro zawodnika. Chcemy wspólnie zadbać, by jak najszybciej mógł wrócić na prezentowany wcześniej, światowy poziom. Na pewno to nie będzie łatwe, ale możemy go wspierać w tym procesie - podsumowuje działacz klubu z Lublina.

1 godzina temu









![Dziewczyny w całym turnieju nie straciły choćby seta [FOTO/WYNIKI]](https://swidnica24.pl/wp-content/uploads/2026/03/DSC07691_wynik.jpg)



![W hołdzie Niezłomnym. Kwiaty pod obeliskiem ppor. Kuleszy [ZDJĘCIA]](https://www.eostroleka.pl/luba/dane/pliki/zdjecia/2026/collage_15.jpg)