Mistrz olimpijski prosto z restauracji trafił do szpitala. "Życie wisiało na włosku"

2 godzin temu

Znany włoski szablista, wielokrotny medalista igrzysk olimpijskich oraz mistrzostw świata i Europy, Aldo Montano trafił do szpitala. Sportowiec doznał wstrząsu anafilaktycznego podczas wizyty w restauracji. "Moje życie wisiało na włosku" - poinformował w mediach społecznościowych.

PxHere/Instagram
Aldo Montano trafił do szpitala po zjedzeniu dania z kazeiną

Aldo Montano to 12-krotny medalista szermierczych mistrzostw świata i 11-krotny mistrzostw Europy. Włoch w swoim dorobku ma również pięć medali zdobytych na Igrzyskach Olimpijskich. Swój największy sukces w karierze odniósł w 2004 roku, kiedy podczas igrzysk w Atenach stanął na najwyższym stopniu podium.

Wizyta w restauracji mogła zakończyć się tragicznie

Teraz o sportowcu ponownie usłyszał cały świat. Wszystko za sprawą kolacji, na którą wybrał się do jednej z restauracji w Rzymie. Wizyta omal nie skończyła się tragicznie, a on sam wylądował w szpitalu.

ZOBACZ: Zatruły się kefirem. Dwa tysiące przedszkolaków trafiło do szpitali

"Kolejna wizyta w szpitalu. Znowu adrenalina, strach, leki. Po raz kolejny moje życie wisiało na włosku" - napisał Montano w mediach społecznościowych. Do wpisu dołączył zdjęcie z założoną maską tlenową.

Jak wyjaśnił, powodem hospitalizacji było spożycie kazeiny, czyli białka pochodzenia zwierzęcego, na którą jest uczulony. Sportowiec twierdzi, iż poinformował obsługę lokalu o swojej alergii, jednak składnik ten przez pomyłkę znalazł się w jego daniu. "To nie kaprys, nie moda żywieniowa, nie nietolerancja. To potencjalnie śmiertelna alergia" - podkreślił Montano.

"Między kolacją a tragedią bywa cienka granica"

Według niego tak rażące niedocenianie alergii pokarmowych jest niedopuszczalne. "Kiedy ktoś informuje personel o swojej alergii, to nie prosi o przysługę, ale oddaje swoje życie w ręce tych, którzy przygotowują i serwują danie. Za każdym razem, gdy ktoś bagatelizuje sytuację, reaguje obojętnie lub nie przestrzega procedur, naraża ludzkie życie" - dodał.

ZOBACZ: Fala zatruć po wizycie w restauracji we Lwowie. Kilkadziesiąt osób trafiło do szpitala

Montano podkreślił, iż tym razem udało mu się w porę dotrzeć do szpitala i uzyskać niezbędną pomoc, ale następnym razem sytuacja może skończyć się o wiele gorzej. "Między kolacją a tragedią bywa cienka granica" - stwierdził.

"Czas, aby alergie pokarmowe były traktowane tak, jak na to zasługują: jako potencjalny stan zagrożenia życia, a nie jako szczegół, który można zignorować" - dodał. Na koniec podziękował personelowi szpitala, a także "dzielnemu kierowcy", który zawiózł go do placówki medycznej.

WIDEO: "Oni nic nie wiedzą". Ziobro zabrał głos ws. unieważnienia mu dokumentów
Idź do oryginalnego materiału