prawdopodobnie choćby w najmroczniejszych koszmarach kibice Legii Warszawa nie wyobrażali sobie, iż ich klub po 19. kolejce sezonu 2025/26 będzie w strefie spadkowej. Jednak to nie jest żaden sen, tylko brutalna rzeczywistość. Pierwszy ligowy mecz w 2026 roku nie przyniósł wielkiego przełomu. Legia przegrała u siebie 1:2 z Koroną Kielce w debiucie trenera Marka Papszuna, który ewidentnie będzie potrzebował więcej czasu, by ułożyć w pełni zespół. Problem w tym, iż tego czasu jest coraz mniej, a bałagan wcale nie maleje.
REKLAMA
Zobacz wideo TAURON Liga: Sukces BKS BOSTIK ZGO Bielsko-Biała okupiony kontuzją rozgrywającej. Komentuje Adriana Adamek
Słabe transfery Legii? Zależy kogo spytać, jak się okazuje
Symbolem porażki Legii był w tamtym meczu zmarnowany karny Milety Rajovicia, którego Duńczyk nie potrafił choćby porządnie dobić, mimo iż miał taką okazję. Napastnik jest największym transferowym rozczarowaniem, ale lista dotychczasowych niewypałów jest dłuższa. Noah Weisshaupt zdążył już z Legii odejść, Kacper Urbański nie błyszczy, Kamil Piątkowski miał dobry początek, ale potem było słabiej, Antonio Colak to pomyłka. Zaś Damian Szymański czy Ermal Krasniqi mają dobre momenty, ale tylko momenty. Jak się jednak okazuje, inną optykę na transfery Legii ma jej właściciel Dariusz Mioduski. W rozmowie z beIn Sports USA stwierdził, iż nowym nabytkom jakości nie brakowało. Problem jego zdaniem leży gdzie indziej.
- Wyniki sportowe na koniec pierwszej połowy sezonu rozczarowały nas wszystkich i nie powinniśmy dopuszczać do takich sytuacji. Dokonaliśmy wysokiej jakości transferów, ale niektóre decyzje dotyczące działu sportowego okazały się spóźnione lub nietrafione. W sporcie wszystkie elementy muszą do siebie pasować, w przeciwnym razie cała struktura się chwieje. Dlatego uznaliśmy, iż nie możemy sobie pozwolić na błędną decyzję dotyczącą stanowiska trenera i zdecydowaliśmy się zatrudnić trenera Marka Papszuna - powiedział Mioduski, przyznając, iż cały proces ściągnięcia szkoleniowca z Rakowa Częstochowa zajął więcej czasu, niż w Warszawie założyli.
Ze strefy spadkowej do pucharów? Dariusz Mioduski wciąż wierzy
Mimo iż Legia jest teraz w strefie spadkowej i musi się dziś skupić wpierw na zapewnieniu sobie utrzymania, Mioduski przez cały czas wierzy, iż zespół może wykorzystać małe różnice w tabeli. Być może choćby zapewnić sobie awans do europejskich pucharów.
- Dla mnie celem na koniec sezonu jest znalezienie się w czołówce tabeli i zrobienie wszystkiego, aby zakwalifikować się do europejskich pucharów, ale w tej chwili absolutnym priorytetem jest skupienie się na każdym meczu, aby odwrócić sytuację sportową. Udział w rozgrywkach europejskich to dla nas nie tylko cel, ale obowiązek wpisany w nasze DNA. Chociaż wynika to przede wszystkim z naszych ambicji sportowych, to pod względem finansowym stała obecność w europejskich rozgrywkach stanowi najważniejszy czynnik przyspieszający nasz dalszy rozwój i wzmacniający naszą pozycję międzynarodową - ocenił właściciel Legii.

2 godzin temu















