Minister Żurek zapytany o pokera. Sceptyczny, choć przyznał: „Volenti non fit injuria”
Zaskakująca wymiana zdań podczas wizyty ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka w Legionowie. Podczas odbywającego się tam spotkania, wśród zadających pytania pojawił się też dziennikarz pokerowy Rafał Gładysz. Zamiast kurtuazyjnego dialogu, do którego przyzwyczaili nas politycy – mieliśmy dowód na przepaść w postrzeganiu rynku rozrywki. Mało tego: choć obie strony zgadzają się co do archaiczności obecnych przepisów, to dalej są już tylko różnice.
„Gra umiejętności” vs „skrótowa manipulacja”
Polska rzeczywistość regulacyjna dla turniejowych graczy pokera to temat, który od lat budzi emocje, jednak bezpośrednia konfrontacja z Ministrem Sprawiedliwości pokazała, jak daleka droga dzieli postulaty branży i graczy od ich akceptacji przez władzę.
Rafał Gładysz punktował obecny stan prawny, wskazując, iż penalizacja graczy za udział w rywalizacji opartej na umiejętnościach sytuuje Polskę w jednym rzędzie z Rosją. Dziennikarz podkreślał, iż niemal 100 proc. rynku funkcjonuje w szarej strefie, co generuje niepotrzebne koszty dla sądów i prokuratury.
My jesteśmy w zasadzie obok Rosji, jedynym krajem w Europie, w którym poker jest w ten sposób penalizowany
Minister Żurek, choć przyznał rację w kwestii przestarzałego prawa wprowadzonego za czasów ministra Zbigniewa Ziobro, natychmiast skontrował narrację interlokutora. Argumentom o „grze umiejętności”, minister postawiał zarzut „skrótowej manipulacji”, sugerując, iż branża i gracze próbują bagatelizować istotę problemu poprzez semantykę.
Finansowy aspekt rywalizacji a widmo „Wielkiego Szu”
Kluczowy punkt sporny dotyczy samej istoty gry i roli, jaką odgrywają w niej środki finansowe.
Gładysz postawił tezę, iż rywalizacja pokerowa bez stawki pieniężnej traci swój sens, co spotykało się z barwnym, ale stanowczym sprzeciwem ministra. Waldemar Żurek użył metafory „picia wódki bez wódki”, argumentując, iż emocje w grze istnieją niezależnie od pieniędzy, a wprowadzenie czynnika finansowego radykalnie zmienia charakter rozrywki.
Picie wódki bez wódki to nie jest picie, ale gra w pokera bez pieniędzy to też jest gra
W tej części dyskusji minister wprost odwołał się do stereotypów zakorzenionych w popkulturze, przywołując film „Wielki Szu” oraz ryzyka związane z uzależnieniami. Dla resortu sprawiedliwości „grube pieniądze” wchodzące do gry są momentem, w którym kończy się niewinna zabawa, a zaczyna obszar podwyższonego ryzyka wymagający interwencji państwa.
Ta wymiana zdań dobitnie pokazała, iż argumenty ekonomiczne o potencjalnych wpływach podatkowych mogą nie wystarczyć, by przełamać obawy społeczne i zdrowotne, które dla decydentów wciąż pozostają priorytetem. Branża, chcąc realnych zmian, musi zmierzyć się z tym wizerunkiem.
Liberalizm gospodarczy pod ścisłym nadzorem
Mimo napiętej atmosfery, w wypowiedzi ministra pojawił się wątek, który można interpretować jako uchylenie drzwi do dyskusji, choć na bardzo rygorystycznych warunkach.
Żurek przywołał rzymską zasadę „Volenti non fit injuria” („chcącemu nie dzieje się krzywda”), sugerując, iż w idealnym modelu dorosły obywatel powinien mieć prawo do ryzyka, pod warunkiem pełnej świadomości.
Ja uważam, iż chcącemu nie dzieje się krzywda, pod warunkiem, iż wie, w co chodzi. (…) To jest tak, jak z tymi kryptowalutami
Nie była to jednak zapowiedź deregulacji, ale raczej wskazanie na model ścisłej kontroli, analogiczny do rynku kryptowalut czy wyścigów konnych. Minister podkreślał, iż państwo musi nadzorować instytucje oferujące takie usługi, aby zapobiec patologiom przypominającym piramidy finansowe.
Przeczytaj też:
>>> Gładysz: Dlaczego nie zagrasz w pokera w polskich kasynach? Karty na stół #1
>>> Poker w Polsce pod specjalnym nadzorem. Rafał Gładysz: wszystkich nas nie złapiecie!
>>> Rafał Gładysz: w Polsce poker nie rozwija się od 15 lat [WYWIAD]

4 godzin temu







