Vaclav Milik, który w tym sezonie dołączył do OK Kolejarza Opole, nie może zaliczyć niedzielnego występu do udanych. Czech zdobył 8 punktów i zanotował 2 bonusy, które nie wystarczyły do uzyskania pozytywnego rezultatu w meczu z Ultrapur Omega Gniezno. Żużlowiec w krótkiej pomeczowej rozmowie podzielił się przemyśleniami na temat swojej dyspozycji i planami na kolejne spotkania.
– Zdecydowanie brakowało mnie dzisiaj na torze. Jestem zawiedziony swoją dyspozycją. W ogóle nie przyjechałem z takim nastawieniem, żeby zrobić tak mało punktów. Zaufałem swojemu silnikowi i było to dla mnie zgubne. Nie wiem jak to bardziej opisać. Po prostu jestem na siebie zły. Na ostatni bieg zmieniłem motocykl i było zdecydowanie lepiej. Od początku sezonu niezbyt dobrze sobie radzę na tym silniku. Nie będę mówić, mogłem sobie poradzić znacznie lepiej. W poprzednich pięciu biegach kompletnie nie czułem prędkości, nie było w ogóle szans, żebym mógł się ścigać. Po zmianie motocykla w ostatnim biegu była inna jazda, bez porównania. Z tego jednego biegu się ciesze. Chce gwałtownie zapomnieć o tym co było – skomentował żużlowiec OK Kolejarza Opole
Nie jest fanem
W sobotę odbyły się zawody Drużynowych Mistrzostw Europy w Pardubicach. W wydarzeniu razem z reprezentacją Czech wziął udział Vaclav Milik. Czesi rywalizowali na swojej ziemi, więc tym bardziej dziwi ich słabsza postawa. Tym bardziej, iż same zawody rozegrano przy połączeniu dwóch rund eliminacyjnych, czyli oglądano aż 44 biegi. Milik zdecydowanie nie jest fanem nowego rozwiązania.
– Sobotnie zmagania nie należały do najłatwiejszych. Nie lubię takich zawodów, zbyt długie przerwy miałem między biegami. Brakowało mi sportowej adrenaliny i tych emocji związanych ze ściganiem. Godzinę stałem i patrzyłem na biegi, nie wiedziałem jak ten tor się zachowuje. Nie jestem zadowolony z przebiegu spotkania. To były straszne zawody, ale cóż jesteśmy przecież profesjonalistami. Jeździmy tyle lat, więc powinniśmy poradzić sobie z tym wszystkim – wspomniał Milik.
Co dalej?
Vaclav Milik na zakończenie rozmowy podsumował weekend wyścigowy, ale także podzielił się swoimi przemyśleniami co do przyszłości. Żużlowiec w niewielkim stopniu poruszył również temat kontuzji.
– Ten weekend był mocno wymagający, tym bardziej bez korzyści dla mnie. Wydaje mi się, iż wziąłem ustawienie motocykla z zawodów w Pardubicach i nie mogłem się odnaleźć w spotkaniu z Gnieznem. Chcę zapomnieć o tym weekendzie i po prostu jechać dalej. To dopiero początek sezonu, wydaje mi się, iż zbyt dużą presję na siebie nakładam. Wiem co mam z tym robić, po prostu chcę jechać swoje i nie myśleć z tyłu głowy, iż liczą się tylko duże punkty. Nie będę ukrywał, ale się gubię. Gubię się po tej kontuzji, staram się szukać prędkości i dostosować odpowiednie ustawienia sprzętu. Muszę zrobić zmiany i oddzielić ostatni okres grubą kreską – dodał na koniec.
Vaclav Milik














