Miedź dawała ponad milion za Kruszelnickiego. Transfer upadł

1 godzina temu

Miedź Legnica była gotowa zapłacić ponad milion złotych za Pawła Kruszelnickiego ze Stali Mielec. Negocjacje zaszły daleko, ale transfer ostatecznie upadł, ponieważ legniczanie nie spełnili wszystkich oczekiwań ligowego rywala. Ujawniona kwota pokazuje skalę ambicji Miedzi i rosnącą wartość 23-letniego skrzydłowego.

Informację przekazał Jakub Kłyszejko z TVP Sport. Materiał dokumentujący jego ustalenie opublikowano 14 września o 13:35. Nie jest to komunikat klubów ani informacja o trwających rozmowach: chodzi o kulisy niedoszłej operacji z letniego okna.

Ponad milion złotych nie zamknął negocjacji

Według dziennikarza rozmowy były zaawansowane. Miedź zaoferowała kwotę przekraczającą milion złotych, ale Stal oczekiwała pełniejszego spełnienia swoich warunków. Nie ujawniono, czy różnica dotyczyła wyłącznie ceny podstawowej, bonusów, terminów płatności czy innych zapisów. Dopisywanie szczegółów byłoby więc nieuprawnione.

Sam poziom oferty jest jednak znaczący. W I lidze siedmiocyfrowe transfery wewnętrzne nie są codziennością, szczególnie gdy kupujący nie pozyskuje gotowej gwiazdy Ekstraklasy, ale zawodnika budującego pozycję na zapleczu. Miedź najwyraźniej uznała Kruszelnickiego za piłkarza mogącego zwiększyć jakość ataku tu i teraz, a jednocześnie zachować wartość sprzedażową.

Dlaczego Kruszelnicki był tak wysoko wyceniony?

23-latek jest podstawowym zawodnikiem Stali. W pierwszych ośmiu meczach obecnego sezonu zanotował gola i asystę, natomiast w poprzednich rozgrywkach uzbierał łącznie siedem trafień i asyst. Jego kontrakt obowiązuje do 30 czerwca 2027 roku i zawiera opcję przedłużenia o kolejny sezon.

Taki układ wzmacnia pozycję negocjacyjną mieleckiego klubu. Stal nie musiała sprzedawać pod presją wygasającej umowy, a utrata podstawowego skrzydłowego na rzecz bezpośredniego rywala oznaczałaby sportowy koszt. Cena obejmowała więc nie tylko obecne liczby zawodnika, ale także trudność zastąpienia go po starcie sezonu.

Miedź wysłała sygnał przed walką o awans

Legniczanie dobrze rozpoczęli sezon i jasno pokazali, iż chcą włączyć się do gry o czołowe miejsca. Wcześniej wzmacniali kadrę zawodnikami o potencjale rozwojowym, a zainteresowanie Kruszelnickim pasowało do tej strategii. Inne ruchy klubu opisywaliśmy w materiale o zagranicznym transferze Miedzi.

Stal zatrzymała ważnego gracza, ale ujawnienie oferty może wrócić przy następnym oknie. o ile Kruszelnicki utrzyma regularność, zainteresowanie nie musi ograniczać się do jednego klubu. Z kolei Miedź będzie musiała zdecydować, czy zimą ponowi próbę, czy zainwestuje podobne pieniądze w inny profil.

Dla rynku I ligi ta historia ma szersze znaczenie. Kluby coraz częściej próbują płacić za młodych zawodników między sobą, zamiast czekać wyłącznie na wolnych graczy. Jednocześnie sprzedający potrafią bronić ceny, gdy kontrakt daje im czas. Transfer nie doszedł do skutku, ale sama oferta pokazuje, iż wyścig o awans przeniósł się również na poziom budżetów transferowych.

Nie wiadomo, czy Stal odrzuciła kwotę definitywnie, czy problemem była konstrukcja całego pakietu. To rozróżnienie stanie się ważne zimą. o ile sytuacja sportowa lub finansowa któregoś klubu się zmieni, rozmowy mogą wrócić na innych warunkach. Na dziś potwierdzony jest tylko finał letniej próby: Kruszelnicki pozostał w Mielcu.

Zawodnik ma teraz najprostszy sposób na podniesienie wartości — regularne liczby i rozwój bez oglądania się na niedoszły transfer. Każdy dobry występ zwiększy presję na przyszłego kupującego, ale słabszy okres może zamknąć temat siedmiocyfrowej wyceny. Miedź z kolei ujawniła gotowość do dużej inwestycji, choćby jeżeli pierwsza operacja nie została domknięta.

Idź do oryginalnego materiału