Niedzielny hit PGE Ekstraligi mógł naprawdę podobać się kibicom. Wyścigi na Motoarenie dostarczyły wielu emocji. Pod względem wyniku rywalizacja była jednak w zupełności jednostronna. PRES Grupa Deweloperska Toruń nie dała żadnych szans swoim rywalom. Orlen Oil Motor Lublin nie zdołał zdobyć 30 punktów i wyjechał z Grodu Kopernika z niczym. Po meczu w język nie gryzł się menadżer gości, Jacek Ziółkowski.
Słaba dyspozycja gości
Torunianie od samego początku pokazali, iż byli tego dnia znakomicie dysponowani. Po pierwszej serii drużyna Piotra Barona miała już 10 punktów przewagi. W dalszej części meczu sukcesywnie dokładali oni kolejne zwycięstwa. Znakomita seria czterech podwójnych zwycięstw z rzędu w drugiej części zawodów przypieczętowała wygraną w dwumeczu. Orlen Oil Motor Lublin nie miał żadnych szans w starciu z tak jadącymi „Aniołami”.
W zespole z Lublina w sporej większości punktował Bartosz Zmarzlik. Sześciokrotny mistrz świata zdobył 14 z 29 punktów drużyny. Pozostali zawodnicy indywidualnie nie wygrali ani jednego wyścigu, co pokazuje, w jakiej dyspozycji był Motor w Toruniu. Tak po zawodach na temat dyspozycji swoich podopiecznych wypowiedział się Ziółkowski.
– Nie ukrywam, iż choćby nie myślałem o tym, iż możemy mieć problemy z obroną punktu bonusowego. No ale cóż, gospodarze byli dużo szybsi na torze i pokazali się, no z bardzo dobrej strony i byli lepsi od nas pod każdym względem. W naszej drużynie adekwatnie mogę powiedzieć pojechał dobrze jeden zawodnik i to jest trochę mało, żeby nawiązać walkę, bo tu nie chodzi o wygranie meczu, a o nawiązanie walki. Jakbym to powtórzył za Pawlakiem z jednej części „Samych swoich”: „Przegrać to nie grzech, ale w takim stylu to, to jest wstyd po prostu”, bo brak mi słów. Szkoda mi kibiców, którzy zrobili tyle kilometrów i obejrzeli żenującą jazdę naszych zawodników – podsumował menadżer.
Dla „Koziołków” była to czwarta porażka w tym sezonie PGE Ekstraligi. Brak punktu bonusowego może nieco skomplikować sytuację Orlen Oil Motoru Lublin w tabeli. Lublinianie bez Fredrika Lindgrena nie radzą sobie na wyjazdach. jeżeli drużyna nie poprawi swojej dyspozycji, może zabraknąć ich w fazie play-off.
Bo niestety zawodnicy pojechali bardzo słabo i tak jak powiedziałem, z taką jazdą obawiam się, iż sezon nam się może wcześniej skończyć, bo jako piąta drużyna wybierzemy sobie przeciwnika i może skończymy na dwumeczu z Włókniarzem Częstochowa – przyznał Jacek Ziółkowski.
Niedługo drużyna z Lublina może mieć na sobie naprawdę dużą presję. Motor w następnej kolejce pojedzie do Zielonej Góry, a patrząc na postawę Falubazu w starciu ze Spartą, lubelski zespół znów może nie być spokojny o swoją jazdę.
Martin Vaculik (N)










