Mecz brzydki, ale chociaż Ndiaye znowu przepiękny

10 godzin temu

Krótko – lepiej piątkowy wieczór spędzać na pierdzeniu w stołek niż oglądaniu takiego meczu, nie zaklinajmy rzeczywistości. Motor i Zagłębie zaprezentowały nam widowisko karykaturalne, na które oczywiście złożyła się też zmasakrowana murawa w Lublinie, plac kompletnie niegodny chociaż przyzwoitej gry w piłkę. Jakieś to usprawiedliwienie dla piłkarzy, którzy długimi fragmentami zdawali się tylko udawać grę w piłkę. Tu choćby gol był nie lada niedorzecznością.

Do przerwy ten mecz wyglądał skandalicznie. Skandalicznie. Dowód? Dam jeden twardy, oba zespoły zaliczyły po 68% celności podań. Na trzy – jedno niecelne. To już choćby w siatkówce liczą na trzy i adekwatnie zawsze się doliczą. W Lublinie nie było sensu stawiać kreseczek ołówkiem w notesie, nie było choćby sensu odginać palców u dłoni. Dwa podania i daswidania.

Chwała sympatycznemu Jacusiowi Ndiaye, iż dał chociaż tego gola, bo bez niego jedyną dopuszczalną reakcją na całe to spotkanie byłoby strzelenie focha się na Ekstraklasę i zaplanowanie na jutro jakiegoś meczowego detoksu. A tak człowiek pewnie zerknie tu czy tam…

Motor – Zagłębie 1:0. Niesamowita bryndza

Dużo się mówi o fazach przejściowych i ich wadze we współczesnym futbolu – dziś faktycznie było sporo takich faz przejściowych. Strata za stratą sprawiły, iż trudno się było momentami połapać, kto atakuje, a kto broni. Zresztą „atakuje” lepiej wziąć tu w cudzysłów, bo większość tych teoretycznie ofensywnych wypadów załamywała się już na samym starcie i człowiek nie wie w sumie, czy to był już atak, czy jeszcze nieatak.

Bardzo gwałtownie potoczyła się też akcja bramkowa, dość powiedzieć, iż wystarczyło w niej Motorowi jedno podanie. No okej, dwa. Akcję zaczął bowiem Orlikowski, który po wykonywanym przez rywali wrzucie z autu przejął piłkę i od razu oddał ją Czubakowi. Napastnika Motoru wypuścił ładnym prostopadłym podaniem niemal w okolice pola karnego, a tam już piłkarz gospodarzy wiedział, co należy zrobić.

Należało podać do Ndiaye.

Mbaye Ndiaye potwierdza świetną formę! Skrzydłowy Motoru wykorzystał podanie od Karola Czubaka!

Oglądaj: https://t.co/Khg2yEVJUo pic.twitter.com/ylT2IInpxC

— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) March 20, 2026

Ten znów znalazł się tam, gdzie trzeba i znów tej wiosny błysnął. Nie to, żeby się w tej akcji jakoś specjalnie napracował, ale przyjął, wykończył, ostatecznie dał trzy punkty. A w całym meczu parę razy tak w swoim stylu próbował coś wykombinować.

My też, uwierzcie, próbowaliśmy coś wykombinować, żeby dostrzec w meczu Motoru z Zagłębiem jeszcze cokolwiek dobrego. Nie dało się, naprawdę. Teoretycznie goniący wynik goście z trudem oddawali jakieś anemiczne strzały po kolejnych wrzutkach. A wszyscy śledzący te popisy z trudem powstrzymywali się od ziewania.

Jeszcze jeden smaczek na koniec, musieliśmy to sprawdzić po ostatnim gwizdku – piłkarze Motoru nie wymienili choćby dwustu podań. Ich rywale zatrzymali swój licznik na 234 celnych podaniach. O niecelnych już z litości nie wspominamy. Z litości i dla nas, i dla was, i dla bohaterów tego starcia.

Noty wkrótce…

CZYTAJ WIĘCEJ O EKSTRAKLASIE NA WESZŁO:

  • Bartosz Wolski: Marzę o Premier League. Championship też biorę [WYWIAD]
  • Piast potwierdził formę. Radomiak bez argumentów w Gliwicach
  • W Łodzi też będzie dobra murawa. Ale tylko dzięki Dobrzyckiemu

Fot. Newspix

Idź do oryginalnego materiału