
Mateusz Gamrot zareagował na ostre wyzwiska ze strony jednego ze swoich konkurentów. Polak nie wiedział, iż to był fake.
Po gali UFC w Perth Quillan Salkilld stał się jednym z najgłośniejszych nazwisk w ostatnim czasie. Australijczyk bowiem nie tylko odniósł bardzo efektowne zwycięstwo nad Beneilem Dariushem, ale będąc jeszcze w klatce, podczas wywiadu z Michaelem Bispingiem wskazał Mateusza Gamrota jako naturalny kolejny krok w swojej karierze.
Wskazanie Polaka było spokojne i jak najbardziej poprawne: ranking, styl, potencjalny awans do czołówki dywizji. Sytuacja zmieniła się jednak, gdy w przestrzeni medialnej zaczęły krążyć rzekome wypowiedzi Salkillda o zupełnie innym, dużo bardziej agresywnym tonie. Według tych publikacji Australijczyk miał nazywać Gamrota „księżniczką”, sugerować, iż „pójdzie spać w 90 sekund”, a także wyśmiewać jego umiejętności w skrajnie lekceważący sposób.
Gamrot to wypalona polska księżniczka-wygodnisia z kruchą szczęką, która nie potrafi skończyć własnego obiadu. Nudny kuglarz pójdzie spać w 90 sekund.
Problem w tym, iż te słowa nie padły ani w oktagonie, ani na konferencji prasowej. Były one najpewniej błędnie przypisanym lub – co bardziej prawdopodobne – zmanipulowanym przekazem medialnym.
Sam Gamrot gwałtownie odniósł się do sprawy, jasno dystansując się od tej narracji. Zamiast wchodzić w konflikt, potraktował sprawę jako medialny szum i odpowiedział w swoim stylu, czyli krótko i konkretnie:
Po prostu powiedz mi gdzie!
– napisał Mateusz Gamrot w serwisie „X”.
just tell me where at
— Mateusz Gamrot (@gamer_mma) May 2, 2026ZOBACZ TAKŻE: Salkilld wyzwał Gamrota i rozbił bank. Bonus po fantastycznym występie
UFC Fight Night w Perth
Ostatnia gala UFC dostarczyła kibicom wielu wrażeń i mocnych zestawień. W main evencie zmierzyli się ze sobą Carlos Prates i Jack Della Maddalena, co zakończyło się widowiskowym pojedynkiem na wysokim tempie, idealnym dla lokalnej publiczności. Jego zwycięzcą okazał się być Brazylijczyk, który zawalczył naprawdę koncertowo.
W co-main evencie wspomniany Quillan Salkilld potwierdził swój potencjał w starciu z Beneilem Dariushem, wyraźnie zaznaczając swoją obecność w kategorii lekkiej i prawdopodobnie wchodząc do rankingu po tej wygranej. Australijczyk znajduje się na fali wznoszącej i z pewnością otworzył sobie drzwi do jeszcze większych starć.
Nie brakowało też innych ważnych rozstrzygnięć. Robert Bryczek zanotował nieudany występ, przegrywając swoją walkę, co trochę komplikuje jego sytuację w UFC. Z kolei Tai Tuivasa poniósł już siódmą porażkę z rzędu, dodatkowo przegrywając z zawodnikiem wchodzącym na zastępstwo, co tylko pogłębia jego sportowy kryzys.
Na plus zapisali się natomiast zawodnicy tacy jak Pericic, który pokonał Gazieva oraz Steve Erceg, który zwyciężył, pokonując na kartach punktowych Tima Elliotta. Ogólnie cała gala stała na dobrym poziomie sportowym, a australijscy kibice jak zwykle stworzyli głośną, intensywną i bardzo żywą atmosferę.
ZOBACZ TAKŻE: Łukasz Mejza we freak-fightach i UFC w Białym Domu. Czy powinniśmy upolityczniać MMA?
Co z Gamrotem?
Mateusz Gamrot już od pewnego czasu funkcjonuje w centrum medialnych dyskusji dotyczących potencjalnych zestawień w kategorii lekkiej. Wcześniej głośno było o jego słownej wymianie z Paddym Pimblettem, którą UFC częściowo wykorzystało promocyjnie, sugerując możliwe zestawienie obu zawodników. Finalnie jednak Brytyjczyk nie zmierzy się z Polakiem w najbliższym czasie – według aktualnych doniesień jego kolejnym rywalem będzie Benoit Saint-Denis. Panowie ci zmierzą się ze sobą w walce, która ma duże znaczenie dla układu czołówki dywizji. Dojść do tego ma w pierwszej połowie lipca, przy okazji gali UFC 329.
Trzymając się Gamrota, to najbardziej prawdopodobny scenariusz zakłada jego powrót w okolicach wakacji, o ile pojawi się odpowiednia oferta z UFC. W przeciwnym razie niemalże pewne jest, iż Polak wykorzysta czas na start w ADCC w Krakowie, a do oktagonu wróci dopiero w ostatnim kwartale roku.
ZOBACZ TAKŻE: Szybka wygrana i wielkie nazwisko w tle. KSW nie może przejść obok niego obojętnie
Wszystko więc wskazuje na to, iż temat Gamrota i potencjalnych rywali w 2026 roku pozostaje otwarty, a medialne napięcia – takie jak sprawa Salkillda – tylko podgrzewają atmosferę wokół jego kolejnego występu. Warto odnotować, iż dużo osób, które wiedziało rzekomy wpis Australijczyka czy odpowiedź Polaka, nie zdało sobie sprawy, iż mowa jest o fake’u.

1 miesiąc temu














