Enea Łaciate Astoria Bydgoszcz ma w swoich szeregach prawdziwego strzelca wyborowego. Martyce Kimbrough od początku sezonu imponuje skutecznością zza łuku, a jego statystyki robią jeszcze większe wrażenie, gdy spojrzymy na historyczne osiągnięcia PLK. Amerykanin nie tylko udowadnia, iż przedsezonowe wątpliwości były nieuzasadnione, ale już teraz ma szansę zapisać się w historii bydgoskiego klubu.
Kimbrough odpowiada na krytykę. Liczby mówią same za siebie
Przed rozpoczęciem rozgrywek nie brakowało głosów podważających możliwości Martyce’a na poziomie PGE Basket Ligi. Przejście z pierwszej ligi do ekstraklasy zawsze stanowi spore wyzwanie, a część obserwatorów oraz kibiców zastanawiała się, czy amerykański obwodowy poradzi sobie z przeskokiem na wyższy poziom rozgrywkowy. Początek sezonu przyniósł jednak odpowiedź, której trudno nie zauważyć.
Sam zawodnik w rozmowie z naszym portalem przyznawał, iż nie przejmuje się krytycznymi opiniami, a wręcz traktuje je jako dodatkową motywację.
– Nie zwracam uwagi na te wątpliwości i krytykę. Wiem, iż ciężko pracuję i poświęcam dużo czasu w doskonalenie swoich mocnych stron. Jestem także ze sobą szczery, jeżeli chodzi o rzeczy, nad którymi muszę popracować. Krytyka stanowi dla mnie dodatkową motywację i sprawia, iż chcę się dalej doskonalić – mówił Kimbrough.
-
GłosujTak
-
GłosujNie
-
Tak18 głosów
-
Nie1 głos
Na parkiecie 30-latek robi dokładnie to, czego oczekuje się od klasowego strzelca. Po pięciu spotkaniach tego sezonu PLK ma na koncie 23 celne rzuty za trzy punkty, trafiając aż 54,8% swoich prób. Co szczególnie imponujące, osiąga taki rezultat przy średnio 8,4 próby na mecz!
To nie tylko świetny wynik, ale również historyczny początek rozgrywek. Kimbrough wyrównał bowiem najlepszy rezultat pod względem liczby celnych trójek w pierwszych pięciu meczach sezonu PGE Basket Ligi, biorąc pod uwagę dane od rozgrywek 2000/01 (źródło: Puls Basketu).
Takim samym osiągnięciem mógł pochwalić się Walter Jeklin, który również trafił 23 razy zza łuku. Słoweniec potrzebował jednak do tego nieco większej liczby rzutów – 45, co przełożyło się na skuteczność 51,1%.
Warto przypomnieć, iż Jeklin reprezentował wówczas Polonię Warszawa. W sezonie 2001/02 zaliczył znakomite rozgrywki, kończąc je ze skutecznością 48,9% za trzy punkty. Co ciekawe, trafiał wówczas zza łuku choćby częściej niż łącznie z gry, gdzie osiągnął 48,3%. Do tego dokładał przeciętnie 13,9 punktu na spotkanie. Teraz do jego osiągnięcia nawiązuje zawodnik Astorii, który już na samym początku swojej przygody z ekstraklasą prezentuje równie imponującą dyspozycję strzelecką.
„Tyce” nie ogranicza się zresztą wyłącznie do rzutów z dystansu. Po pięciu występach zdobywa średnio 16,6 punktu, co daje mu dziewiąte miejsce w klasyfikacji najlepszych strzelców ligi. Notuje również 1,2 przechwytu na mecz.
Nowa rola i jeszcze lepsza skuteczność. Kimbrough może przejść do historii Astorii
Przeskok do PLK oznaczał dla Amerykanina nie tylko rywalizację z mocniejszymi przeciwnikami, ale również zmianę sposobu funkcjonowania na boisku. W pierwszej lidze częściej samodzielnie kreował sobie pozycje rzutowe. W Astorii więcej okazji przygotowują mu natomiast koledzy z drużyny, a on może skupić się na wykorzystywaniu swoich największych atutów.
Sam rzucający niedawno podkreślał, iż dobrze odnajduje się w takim układzie i widzi w nim szansę na wniesienie dużej wartości do zespołu.
– Myślę, iż w tej roli mogę pokazać, jak wielką wartość wnoszę do drużyny. Potrafię rozciągać obronę przeciwnika, tworząc przestrzeń dla kolegów z drużyny i zapewniając naszej drużynie przewagę. jeżeli trener potrzebuje, abym sam tworzył okazje do rzutu, to też potrafię to zrobić. Ale w tej chwili jestem zadowolony z mojej roli i chcę być najlepszy w tym, co robię – tłumaczył Kimbrough.
Jego skuteczność przekłada się również na klubowe statystyki, w których Amerykanin zdążył już mocno namieszać. W pięciu dotychczasowych spotkaniach aż trzykrotnie kończył mecz z przynajmniej pięcioma celnymi rzutami za trzy punkty. Dzięki temu zajmuje już trzecie miejsce w historycznym zestawieniu zawodników Astorii Bydgoszcz na parkietach PLK.
Co więcej, już w najbliższy piątek może wskoczyć na sam szczyt tej klasyfikacji. Czwarty występ z minimum pięcioma trafionymi trójkami pozwoliłby mu zrównać się z Benjaminem Simonsem, który potrzebował do tego aż 30 spotkań. Kimbrough może dokonać tej sztuki po zaledwie sześciu kolejkach!
To jednak nie wszystko. Amerykanin ma również szansę zostać rekordzistą Astorii pod względem liczby meczów z przynajmniej sześcioma celnymi rzutami zza łuku. w tej chwili brakuje mu jednego takiego występu, aby zrównać się ze wspomnianym Simonsem, a także Michaelem Smithem i Rodem Camphorem. Każdy z nich zanotował po dwa spotkania z takim dorobkiem.
Astoria może mieć z niego jeszcze wiele pożytku
Przygoda Martyce’a Kimbrough z PLK dopiero się rozpoczyna, ale już teraz trudno nazwać jego wejście do ekstraklasy zwyczajnym. Pięć spotkań wystarczyło, by wyrównać historyczny wynik ligi, znaleźć się w czołówce strzelców i zagrozić kilku klubowym rekordom Astorii.
Oczywiście utrzymanie skuteczności na poziomie 54,8% przez całe rozgrywki będzie niezwykle trudnym zadaniem. Rywale z pewnością zaczną poświęcać mu jeszcze więcej uwagi, a kolejne mecze pokażą, jak Amerykanin poradzi sobie z większą presją defensywną. jeżeli jednak utrzyma choć część obecnej dyspozycji, bydgoszczanie mogą mieć w swoich szeregach najlepszego strzelca całej ligi.
Jest też szansa, iż kooperacja potrwa dłużej niż jeden sezon. Sam Kimbrough nie ukrywa bowiem przywiązania do klubu i miasta, w którym występuje.
– Chciałbym przez cały czas być świetnym zawodnikiem w barwach Astorii Bydgoszcz. Astoria jest w moim sercu i niezmiennie chcę sprawiać, by to miasto i ta organizacja były ze mnie dumne – podkreślał.
Na razie pozostaje cieszyć się tym, co 30-latek pokazuje na parkiecie. o ile piątkowe spotkanie przyniesie kolejne strzeleckie popisy, „Tyce” może już na dobre zapisać się w historii bydgoskiego basketu.
Autor: Marcel Drozdowski













