Łotewski kierowca rajdowy Martins Sesks ma za sobą intensywny rok, w którym wziął udział w siedmiu rundach Rajdowych Mistrzostw Świata. Korzystając z samochodów Rally1, Sesks wielokrotnie pokazywał tempo pozwalające na walkę z czołówką, jednak ostateczne wyniki w tabeli nie w pełni oddają jego potencjał. Choć sezon 2025 przyniósł kilka jasnych punktów, zawodnik nie kryje pewnego rozczarowania.
Przebłyski prędkości i pechowy finał w Arabii Saudyjskiej
Najlepszym wynikiem Łotysza w minionym cyklu było szóste miejsce zajęte w otwierającym sezon dla kierowcy M-Sportu Rajdzie Szwecji. Sesks zdobywał punkty również podczas rywalizacji w Estonii oraz Finlandii. Mimo tych sukcesów, ogólny obraz sezonu został zdominowany przez brak regularności i problemy techniczne.
Szczególnie widoczne było to podczas finałowej rundy w Arabii Saudyjskiej. Sesks jechał tam bardzo dobrym tempem i realnie liczył się w walce o zwycięstwo. Szanse na triumf przepadły jednak ostatniego dnia. Najpierw na przedostatnim odcinku specjalnym auto uległo dwóm przebiciom opon, a następnie awaria techniczna uniemożliwiła start do finałowej próby.
Zobacz też: Wtedy Robert Kubica zszokował rajdowy świat. 23 sekundy przewagi na jednym odcinku w zupełnej ciemności
Dobre występy w rajdach mistrzostw świata oraz wygrana w Rajdzie Polski w ERC to dowody na to, iż Sesks dysponuje odpowiednimi umiejętnościami. w tej chwili program startów kierowcy na sezon 2026 nie pozostało oficjalnie potwierdzony. Nieoficjalne informacje sugerują, iż może on liczyć na harmonogram zbliżony do tego z ubiegłego roku – informuje Rallyjournal.com
M-SportPorównania z kolegami z zespołu
W strukturach M-Sport Ford Sesks regularnie uzyskiwał lepsze czasy niż Grégoire Munster czy Josh McErlean. W zespole prywatnym, który często kojarzony jest z kierowcami płacącymi za swoje starty, takie zestawienia budzą zainteresowanie mediów, ale sam zawodnik podchodzi do nich z dystansem.
„Byliśmy szybsi przez cały sezon. Nie skupialiśmy się jednak na tym, choć oczywiście w trakcie rajdów dochodziło do pewnych porównań” – stwierdził Sesks.
Kierowca uważa, iż bezpośrednie zestawianie wyników z partnerami z ekipy bywa mylące. Szybkość na odcinku specjalnym zależy od wielu nakładających się na siebie czynników i specyficznych okoliczności danego rajdu.
„Z mojej perspektywy zdarzało się, iż byłem od nich wolniejszy. Nie ma w tym żadnej magii, wszystko sprowadza się do okoliczności. jeżeli na tym poziomie tracisz dziesięć sekund na odcinku, bo jedziesz bezpiecznie, to gwałtownie zamienia się w stratę sekundy lub półtorej na kilometr”.
Znaczenie pewności za kierownicą
Sesks wskazuje na psychologię jazdy jako jeden z najważniejszych elementów wpływających na końcowy czas. Według niego brak pełnego zaufania do samochodu lub własnych umiejętności w trudnych warunkach generuje straty, których nie da się łatwo odrobić.
„Poczucie pewności ma duże znaczenie. Gdy nie czujesz się pewnie, co w ogóle oznacza ta sekunda na kilometr? Każdy kilometr składa się z kilku trudnych sekcji i zakrętów. jeżeli za każdym razem zahamujesz odrobinę za wcześnie, strata narasta błyskawicznie”.
Obecnie Martins Sesks skupia się na domykaniu budżetu i negocjacjach dotyczących nadchodzących miesięcy. jeżeli plotki się potwierdzą, kibice ponownie zobaczą go w wybranych rundach WRC, gdzie będzie próbował przekuć swoje tempo w pierwsze podium w najwyższej klasie.
Źródło: rallyjournal.com














