Ponoć prawdziwych mężczyzn poznaje się nie po tym, jak zaczynają, a jak kończą. Według ukutej przez Leszka Millera definicji do tego grona nie zaliczają się piłkarze Atletico. Zaczęli fatalnie, tracąc gola już w czternastej sekundzie, potem zmarnowali kilka stuprocentowych okazji, by przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść, a skończyli marnując dwie jedenastki w konkursie rzutów karnych. A przecież, jak wiadomo, niewykorzystane sytuacje lubią się mścić. Efekt? Real Sociedad z triumfem w Pucharze Króla.
W teorii wydawać by się mogło, iż Atletico było faworytem. Ale, no właśnie, mówimy o pozornej, intuicyjnej teorii, która rzadko kiedy bywa poparta obiektywnymi dowodami i faktami. A tych kwestionujących wyższość Los Colchoneros i jednocześnie przemawiających za triumfem Realu Sociedad było, wbrew wspomnianym pozorom, całkiem sporo.
Oto niektóre z nich:
- Forma: Atletico przegrało pięć z sześciu poprzednich meczów
- Zmęczenie: Atletico miało aż 72 godziny odpoczynku mniej przed finałem
- Doświadczenie: Atletico miało w składzie tylko czterech piłkarzy, którzy w przeszłości podnieśli Puchar Króla, podczas gdy Real – dziewięciu
- Historia: Atletico przegrało wcześniejszy finał Copa del Rey z Realem w 1987 roku
Finał na La Cartuja zaczął się jak w scenariuszu pisanym przez Hitchcocka – od trzęsienia ziemi.
14. Słownie: czternaście. Dokładnie tyle sekund (nie czasu, nie minut – SEKUND!) potrzebował Real, by znaleźć drogę do bramki Musso. Jeszcze mniej kontaktów z piłką, bo raptem sześć. Autorem najszybciej zdobytego gola w historii Pucharu Króla został Ander Barrenetxea, który pobił o trzy sekundy i 74 lata poprzedni rekord Copa del Rey należący do Manuela Badenesa z 1952 roku.
Piłkarze z San Sebastian po prostu nie mogli wymarzyć sobie lepszego początku. Rozpoczynający grę ze środka boiska Carlos Soler wycofał do Unaia Marrero, ten dalekim wykopem wyekspediował piłkę na połowę Atletico do Goncalo Guedesa, który zacentrował w pole karne, gdzie do piłki dopadł Barreetxea i precyzyjnym strzałem głową wyprowadził błyskawiczny cios.
Los Colchoneros mogli uniknąć konieczności odrabiania strat już od pierwszej minuty, ale najpierw Giuliano Simeone źle obliczył tor lotu piłki, a następnie dobrze ustawiony Ruggeri dał się przeskoczyć niższemu aż o 12 centymetrów Barreetxei.
Lepszego początku nie dało się wymarzyć
Real Sociedad obejmuje prowadzenie w finale Pucharu Króla już w 14. sekundzie! #lazabawa pic.twitter.com/3qSQR2Lng0
— ELEVEN SPORTS PL (@ELEVENSPORTSPL) April 18, 2026
Szybko stracony gol nie złamał jednak Atletico, które po nieco ponad kwadransie wyrównało stan rywalizacji. W 18. minucie Griezmann obsłużył podaniem Lookmana, a Nigeryjczyk, pomimo trzech piłkarzy RSSS przed sobą, znalazł – nomen omen – lukę w defensywie.
𝐀𝐃𝐄𝐌𝐎𝐋𝐀 𝐋𝐎𝐎𝐊𝐌𝐀𝐍! 𝟏:𝟏 𝐖 𝐅𝐈𝐍𝐀𝐋𝐄!
Znakomity zimowy transfer Atlético trafia na Estadio La Cartuja i daje wyrównanie! Mamy remis i kapitalne widowisko! #lazabawa pic.twitter.com/CLxXxPf8Qh
— ELEVEN SPORTS PL (@ELEVENSPORTSPL) April 18, 2026
W następnych minutach, trzymając się bokserskiej nomenklatury, na La Cartuja odbywał się nie mecz piłkarski, a bardziej pojedynek mieszanych sztuk walki na murawie. Tylko w pierwszej połowie sędzia Alberola Rojas pokazał trzy żółte kartki i odgwizdał 15 fauli. I to właśnie po jednym z przewinień piłka po raz trzeci zatrzepotała w siatce.
Tuż przed przerwą Musso wyszedł z bramki z zamiarem wypiąstkowania piłki, ale zamiast tego znokautował pięściami Guedesa, a rzut karny na gola zamienił Oyarzabal.
𝐅𝐀𝐓𝐀𝐋𝐍𝐈𝐄 𝐌𝐔𝐒𝐒𝐎! 𝐑𝐙𝐔𝐓 𝐊𝐀𝐑𝐍𝐘 𝐃𝐋𝐀 𝐒𝐎𝐂𝐈𝐄𝐃𝐀𝐃!
Co za błąd bramkarza Atlético! Jedenastka wykorzystana i to Real Sociedad schodzi na przerwę z prowadzeniem. #lazabawa pic.twitter.com/X0zqO8Wg2b
— ELEVEN SPORTS PL (@ELEVENSPORTSPL) April 18, 2026
W drugiej połowie zadowoleni z korzystnego rezultatu podopieczni Matarazzo oddali inicjatywę, cofnęli się i ustawili zasieki przed bramką Marrero. Atletico tymczasem biło głową w mur. Simeone próbował reagować korektami personalnymi, wykorzystując komplet zmian, jednak na tablicy wyników długo nic się nie zmieniało. Wszystko zmieniło się w 83. minucie, kiedy to Julian Alvarez błysnął geniuszem.
𝐉𝐔𝐋𝐈𝐀𝐍 𝐀𝐋𝐕𝐀𝐑𝐄𝐙! 𝐏𝐄𝐓𝐀𝐑𝐃𝐀!
Remis w finale! Ależ on to zrobił Niesamowite! #lazabawa pic.twitter.com/oPoYQHZrDY
— ELEVEN SPORTS PL (@ELEVENSPORTSPL) April 18, 2026
Gol Alvareza napędził Atletico, które jeszcze w regulaminowym czasie gry mogło powinno strzelić trzeciego gola. Tak się jednak nie stało. Baena przestrzelił z piątego metra, Sorloth nieczysto uderzył głową, Cardoso spudłował w sytuacji sam na sam, a w ostatniej akcji Llorente uderzył z dystansu centymetry obok słupka. W dogrywce również, ale Alvarez trafił tylko w spojenie.
A przecież, jak powszechnie wiadomo, niewykorzystane sytuacje lubią się mścić. Nie inaczej było i tym razem. Zemsta nadeszła w konkursie rzutów karnych Unai Marrero, kiedy to obronił jedenastki egzekwowane przez Sorlotha i Alvareza.
Atletico Madryt – Real Sociedad 2:2 (1:2, 3:4 pk.)
- 1′ Barrenetxea – 0:1
- 18′ Lookman – 1:1

6 godzin temu














![Powiat włodawski. Razem dla natury: finał 9. edycji Operacji Czysta Rzeka [ZDJĘCIA]](https://static2.supertydzien.pl/data/articles/xga-4x3-powiat-wlodawski-razem-dla-natury-final-9-edycji-operacji-czysta-rzeka-zdjecia-1776546411.jpg)
