W meczu 30. kolejki Betclic 1. Ligi Wisła Kraków zremisowała na własnym stadionie z Puszczą Niepołomice 2:2. Trener Białej Gwiazdy Mariusz Jop nie ukrywał po spotkaniu niedosytu. Szkoleniowiec pochwalił swój zespół za zaangażowanie, ale ubolewał nad tym, jak łatwo jego drużyna traciła gole.
Mariusz Jop: Zbyt łatwo traciliśmy bramki
Wisła Kraków dwukrotnie wychodziła w piątkowy wieczór na prowadzenie, jednak nie potrafiła go utrzymać. Mariusz Jop na pomeczowej konferencji docenił skuteczność rywala, ale miał zastrzeżenia do gry defensywnej swojego zespołu.
– Spotkaliśmy się z zespołem, który nieprzypadkowo zdobył tak dużo punktów po przerwie zimowej. Byli bardzo, bardzo skuteczni, bo nie stworzyli dużo sytuacji, a zdobyli dwie bramki. My dwa razy byliśmy na prowadzeniu i na pewno zbyt łatwo te bramki traciliśmy. Gjoni pokazał, iż jest groźnym piłkarzem, ale my też musimy dać z siebie więcej, żeby takim sytuacjom po prostu zapobiegać – zaczął.
– Wiemy o tym, iż Puszcza to zespół, który ma zdecydowaną przewagę wzrostu nad większością drużyn w lidze i z tego korzysta. Broniliśmy się dzielnie, ale przy drugiej bramce zawiodła chłopaków intuicja i praktycznie z zerowego kąta Gjoni wcisnął ten strzał. Zrobił to bardzo ładnie i skutecznie, ale powinniśmy zrobić w tej sytuacji więcej. Przy pierwszej sytuacji też wydaje mi się, iż ta piłka choćby nie szła w bramkę. Szkoda tych straconych bramek – tak jak mówię, padły zbyt łatwo – dodał.
Szkoleniowiec Białej Gwiazdy odniósł się również do kontrowersyjnych decyzji arbitrów. Chodziło o brak czerwonej kartki za ostre wejście w nogę Igbekeme oraz brak drugiej żółtej kartki dla Kacpra Przybyłki.
– To nie jest pierwszy mecz, gdzie są kontrowersje. Wiele jest takich spotkań, w których sędziowie mogą zareagować inaczej. Natomiast oni się pewnie, tak jak zazwyczaj, wybronią z tych sytuacji. Nie chcę oceniać ich pracy, bo to też są ludzie, którzy popełniają błędy. Zakładam, iż każdy z nich stara się pracować jak najlepiej potrafi – stwierdził.
Mariusz Jop: Puszcza przyjechała do Krakowa po remis
Mimo straty punktów, trener Wisły widział w grze swoich podopiecznych wiele pozytywów. Szczególnie wyróżnił Ervina Omicia, który po raz pierwszy zagrał od pierwszej minuty w meczu ligowym.
– Chciałem pochwalić tych zawodników, którzy grali mniej, bo to nie jest łatwe wejść do drużyny, jak się nie gra regularnie i zagrać na dobrym poziomie. Dla mnie, jako trenera, jest to ważne, iż grupa ludzi, z którymi pracujemy na co dzień, jest gotowa w każdym momencie pomóc zespołowi. To bardzo cenne. Omić? Uważam, iż zagrał na dobrym poziomie. Myślę, iż Ervin może być z siebie zadowolony. Ja jestem zadowolony z jego postawy. Tak jak mówiłem, widać, iż jest z zespołem, iż mentalnie gdzieś nie ucieka, walczy o miejsce. Przyszedł czas, w którym mógł się pokazać i myślę, iż pokazał się z dobrej strony – przyznał.
Odniósł się także do niedosytu, który panuje po meczu.
– Cieszy to, iż jako pierwsi zdobyliśmy bramkę, ale finalnie jest remis, czyli coś, co jest dość często po przerwie zimowej. Myślę, iż choćby zbyt często. Oczywiście, z jednej strony trzeba to cenić, ale z drugiej wymagamy od siebie więcej. Chcemy u siebie wygrywać. Nie odczuwam tego w ten sposób, iż my się zadowalamy. Myślę, iż to było też widać po reakcjach rywala, kto jest bardziej zadowolony i przyjechał tutaj po remis. Myślę, iż było to dość ewidentne. My chcieliśmy ten mecz wygrać, mieliśmy swoje sytuacje – podsumował Jop.
Do awansu Wisła Kraków potrzebuje pięciu punktów, choć promocję zapewnią jej także cztery remisy.
CZYTAJ WIĘCEJ O BETCLIC 1. LIDZE NA WESZŁO:
- Królewski dementuje. Nie dojdzie do powrotu byłego piłkarza
- Zmiany w 1. lidze! Nowy dyrektor sportowy klubu w drodze [NEWS]
- Królewski: Nie ma żadnych planów zmiany u szczytu władzy
Fot. Newspix

3 godzin temu











![[SZKOLNE WIEŚCI] Czerwona róża, czyli spotkanie z pisarką Alicją Filipowską z okazji obchodów Światowego Dnia Książki i Praw Autorskich](https://lubartow24.pl/f/j/jd3_2742425093.jpg)



