
Jeden z najbardziej doświadczonych zawodników polskiego MMA w historii, którego ciężko już czymkolwiek zaskoczyć. Wojuje od kilkunastu lat, utrzymując cały czas dobrą dyspozycję. Kim jest Marcin Held? Oto sylwetka Polaka!
Kim jest Marcin Held?
Marcin Held to polski zawodnik MMA, który specjalizuje się w brazylijskim jiu-jitsu. Jest właścicielem czarnego pasa BJJ, był mistrzem Polski w tejże dyscyplinie czy mistrzem Europy w grapplingu. Aktualnie zawodnik największej polskiej organizacji – KSW.
Held pomimo bycia profesjonalnym zawodnikiem MMA, który od lat wojuje dla dużych organizacji, w dalszym ciągu sprawdza swoje umiejętności grapplerskie, tocząc walki w tejże formule regularnie pomiędzy startami w MMA.
Marcin Held – Wiek, Waga, Wzrost
Polski zawodnik urodził się 18 stycznia 1992 roku w jednej ze śląskich miejscowości, a konkretnie w Tychach. Jego waga na co dzień oscyluje w nieco poniżej 80 kilogramów, a swoje walki w formule MMA toczy w kategorii lekkiej, czyli do 70 kilogramów. Kiedyś mówił choćby o zejściu do kategorii niżej, czyli piórkowej. Tam limit wagowy wynosi 66 kilogramów. Wzrost Marcina to 175 centymetrów.
Były zawodnik UFC ma swoją własną restaurację, która serwuje kuchnię indyjską. Działa ona od końcówki 2022 roku, a jej nazwa to Szafirowy Słoń. Miejscem, w jakim znajduje się biznes Helda jest miejscowość, w której się urodził, czyli rzecz jasna Tychy.
ZOBACZ TAKŻE: Typowanie redakcyjne KSW 114. Parnasse czy Held? Wrzosek czy Bajor?
Marcin Held – Walki
Marcin treningi sportów walki rozpoczął w wieku 9 lat, gdy poszedł na treningi BJJ. Czarny pas zdobył w wieku raptem 21 lat, stając się najmłodszym właścicielem tegoż pasa w całym naszym kraju. Gdy rozpoczął treningi i starty w MMA, pierwotnie ukrywał to przed mamą, która myślała, iż ten dalej jeździ na zawody sportów chwytanych. Gdy to odkryła była zszokowana brutalnością sportu, w jakim teraz będzie walczył jej syn, ale z czasem oczywiście przywykła do tego.
W 2008 roku dwukrotnie wygrał pewne amatorskie zawody i w tym samym roku przeszedł na zawodowstwo w wieku raptem 16 lat. Początkowo jego kariera szła piorunująco, wygrywał wszystkie walki na mniejszych polskich galach, czym pokazał, iż ma spory potencjał. W gronie pokonanych pozostawił chociażby późniejszego mistrza KSW oraz jednego z najlepszych polskich zawodników poprzedniej dekady, czyli Borysa Mańkowskiego. Jego rekord wyglądał coraz bardziej okazale, a sam zawodnik nie myślał, żeby się zatrzymać.
Pierwszej porażki doznał natomiast w maju 2010 roku przy rekordzie 8-0. Jego pogromcą okazał się Łukasz Sajewski, który w późniejszym czasie wojował dla UFC. Held odbudował się dwoma zwycięstwami, co dało mu angaż w Bellatorze, jednej z największych organizacji na świecie. Jego przeciwnikiem w debiucie został Michael Chandler, który dopiero budował swoją markę. Jak wiemy, Amerykanin później został mistrzem organizacji oraz trafił do UFC, gdzie walczył o pas mistrzowski, którego nie zdobył. Marcinowi na debiut w Bellatorze trafił się zatem naprawdę twardy orzech do zgryzienia, a walka z „Ironem” była bardzo cennym doświadczeniem.
Po drugiej zawodowej porażce Marcin zaliczył aż pięć wygranych z rzędu. Cztery z nich pod egidą Bellatora, z czego dwa przez poddania. Zwycięstwami dla amerykańskiej organizacji utorował sobie drogę do finału turnieju. W finale czekał na niego Dave Jensen, ale do walki nie dochodziło z różnych powodów. Ostatecznie panowie zmierzyli się w marcu 2013 roku. Amerykanin pokonał Polaka jednogłośną decyzją sędziów.
Polak dalej wojował dla organizacji. Wygrał 6 kolejnych walk z rzędu, w tym walki turniejowe. Znów dotarł do finału zmagań w wadze lekkiej, które tym razem wygrał. Odprawił z kwitkiem Rodrigo Cavhaleiro, Dereka Andersona oraz Patrickyego Pitbulla w finale. Dodatkowo pokonał Alexandra Sarnavskiyego, po czym zmierzył się o prawowity pas organizacji. W tejże walce niestety uległ Willowi Brooksowi przez jednogłośną decyzję sędziów.
W 2016 roku Held stoczył rewanżowy pojedynek z Davem Jansenem. Pokonał go po raz kolejny, a po tejże walce trafił do największej organizacji MMA na świecie – UFC. Zadebiutował pod koniec 2016 roku, przegrywając z Diego Sanchezem. Przygoda Polaka z UFC trwała do końcówki 2017 roku, gdy rozprawił się z Nasratem Haqparastem przez jednogłośną decyzję sędziów. Jego bilans w organizacji wynosił 1-3 i mimo, iż ostatni pojedynek był zwycięski, to i tak pożegnał się z amerykańskim hegemonem.
W 2018 roku Polak trafił do rosyjskiej organizacji ACB. Wygrał tam trzy walki, w tym dwie przez poddania. Trafił po tym do PFL, dużej amerykańskiej organizacji. W tejże organizacji stoczył cztery walki, wygrywając dwie oraz dwukrotnie przegrywając pojedynki. Po przygodzie z Professional Fighters League wrócił do Polski, zasilając szeregi KSW. Wiele osób uznało to za dobre wzmocnienie organizacji, ponieważ Held walczył w wielu miejscach na świecie, wielokrotnie pokazując, iż ma nie lada umiejętności. Warto natomiast dodać, iż polska organizacja interesowała się zawodnikiem przed jego transferem do PFL, ale wtedy odrzucił ofertę.
ZOBACZ TAKŻE: Rywal padł jak rażony piorunem. Tak wyglądał najlepszy nokaut w polskim MMA
W KSW zadebiutował na dużej gali KSW 89 w grudniu 2023 roku. Marcin zmierzył się z Raulem Tutaraulim, który pokonał Polaka przez TKO. Były zawodnik UFC nie mógł zatem zaliczyć tego debiutu do udanych. Wrócił w czerwcu 2024 roku, gdy zmierzył się z Romanem Szymańskim. W starciu polskich weteranów wagi lekkiej, to Marcin okazał się lepszy na pełnym dystansie. Dopisał tym samym pierwszą wiktorię pod egidą KSW.
W grudniu 2024 roku były zawodnik PFL stoczył kolejną w swojej karierze walkę za granicą. Na KSW 101 w Lyonie zmierzył się z Davym Gallonem, którego poddał gilotyną w pierwszej rundzie starcia. Francuz to także były zawodnik amerykańskiej organizacji Bellator, a zatem była to cenna wiktoria dla polskiego zawodnika.
Marcin miał zmierzyć się z Salahdinem Parnasem na KSW 105 w walce o pas mistrzowski wagi lekkiej. Ostatecznie Polak wypadł z walki, a w jego miejsce wszedł Marian Ziółkowski, który uległ Francuzowi, przegrywając przez TKO w drugiej odsłonie ich potyczki. Held zawalczył w swojej następnej walce właśnie z Marianem na gali KSW 112 w Szczecinie. Na listopadowej gali to Held okazał się lepszy w starciu weteranów, pokazując iż otrzymanie walki o pas to chyba formalność.
I tak się stało. Marcin Held zmierzy się z Salahdinem Parnassem na KSW 114 w Radomiu. Będzie to walka wieczoru styczniowego wydarzenia, ale warto nadmienić, iż pierwotnie walka ta nie była planowana na rozpiskę tegoż widowiska. Natomiast przez to, iż Polak nie odniósł obrażeń w walce z Ziółkowskim, był w stanie wrócić już w styczniu. Zapowiada się nam zatem świetne starcie.
Parnasse to jeden z największych talentów historii KSW. Ma zadatki na to, aby zwojować świat, jest kapitalny w każdej płaszczyźnie. Held to natomiast doświadczenie oraz świetne BJJ, które ma być drogą do zwycięstwa w tej walce. Ogromnym bukmacherskim faworytem tejże batalii jest Francuz, który w KSW ulegał jedynie Danielowi Torresowi oraz Adrianowi Bartosińskiemu. W wadze lekkiej jest niepokonany. Przed zawodnikiem z Tych zatem nie lada wyzwanie, które może dać mu ogromny sukces.

2 godzin temu













