Marcin Cieńciała: Boosty kursowe – najlepszy sposób na pozyskanie nowych graczy?
Bukmacherzy działający na polskim rynku od lat robią wszystko, by przekonać do siebie jak największą liczbę użytkowników. Nie jest tajemnicą, iż akwizycja dla wielu firm jest priorytetem, ale walka o pozyskanie względów klienta jest w tej chwili naprawdę trudna. Dlatego też jednym z popularniejszych sposobów na zachęcenie użytkownika do założenia konta stały się tak zwane boosty kursowe, czyli zdarzenia z kursem podniesionym o kilka, czy choćby kilkadziesiąt razy, w celu zapewnienia jak najwyższej wygranej w przypadku pozytywnego rozliczenia zakładu. Ale czy na pewno jest to optymalny sposób na przekonanie do siebie prawdziwego gracza i wprowadzenie go do swojego produktu?
Mundialowa gorączka naturalnej akwizycji
Bieżący rok to niezwykle istotny moment dla naszego rynku, a jak powszechnie wiadomo
imprezą docelową będzie Mundial w Stanach Zjednoczonych. Ten artykuł jest pierwszym z
cyklu kilku publikacji poświęconych różnym aspektom działalności bukmacherskiej, które
poprzedzą to wydarzenie.
Tak wielki turniej przyciąga uwagę nie tylko regularnych kibiców, ale także mniej zaangażowanych w tematykę bukmacherską fanów sportu. Dodatkowo całą otoczkę wokół tej imprezy może spotęgować awans reprezentacji Polski, która już w marcu
rozegra swoje spotkania barażowe. prawdopodobnie z perspektywy bukmacherskiej będzie to
przedsmak tego, co czeka nas w lecie.
Dlaczego to takie ważne? Gdyż każdy duży turniej wzmaga naturalną akwizycję i zainteresowanie tematyką zakładów bukmacherskich i prawdopodobnie w gabinetach wszystkich firm działających na rynku już realizowane są przygotowania do tego wydarzenia. Co za tym idzie, ważne jest budowanie oferty zarówno tej retencyjnej dla aktywnych graczy, jak i akwizycyjnej, mającej na celu pozyskanie jak największej liczby nowych, gotowych do gry użytkowników.
Ten proces, skupiony wokół punktu kulminacyjnego już trwa, jednak nie jest to żadna nowość – wiele mechanizmów, w tym boosty kursowe są od dawna dobrze znane użytkownikom. Na nowinki przyjdzie jeszcze czas, a co do znanych rozwiązań, w pewnym momencie może zaskoczyć jedynie ich skala.
Najważniejsze pierwsze wrażenie
Kurs 300 za gola, kurs 350 za celny strzał, prawie 300 zł za wytypowanie strzelca w
spotkaniach Ligi Mistrzów – to tylko namiastka szeroko zakrojonych działań, mających na
celu zachęcenie użytkownika do pierwszego depozytu. Jego wkład? Depozyt na poziomie
min. 50 zł oraz zakład od 2 do 30 zł, w zależności od oferty operatora. Brzmi jak
prawdziwa okazja, tym bardziej, o ile zakład będzie trafiony. A o to właśnie w tym działaniu
chodzi, gdyż według ogólnej opinii dobre pierwsze wrażenie – w tym wypadku w formie
wygranego kuponu – mocniej motywuje użytkownika do dalszej aktywności.
Pojawia się jednak pytanie – czy takie działanie jest opłacalne? Odpowiedzieć można jedynie w trybie przypuszczającym, gdyż nie posiadamy danych związanych z wynikami bukmacherów, jednak sam fakt, iż ten model akwizycji nie dla wszystkich firm stał się standardem może wskazywać, iż te działania są dosyć kosztowne i nie każdy pozwoli sobie na taki model działania. Rozkładając ten model na czynniki pierwsze od strony jego rentowności:
- użytkownik otrzymuje bonus lub wygraną pieniężną na takim poziomie, jakiego nie osiągnie dzięki żadnej innej promocji w retencji;
- bonus lub wygrana dotyczą tylko i wyłącznie pierwszego zakładu, a kolejne są już
obarczone zupełnie innym ryzykiem, szczególnie o ile konieczne będzie dokonanie
następnego depozytu; - użytkownik nie wybiera zdarzenia sam, tym samym nie zapoznaje się z produktem lub
ofertą – po prostu klika w to, co zachęci go do założenia konta; - bardzo często użytkownik ma prawo do korzystania z oferty powitalnej, a co za tym idzie –
otrzymuje kolejne, choć nieco mniej hojne bonusy, wymagające jednak następnych
depozytów.
Koszt pozyskania takiego użytkownika jest zatem od samego początku bardzo wysoki,
szczególnie o ile uda mu się przekonwertować bonus na środki realne lub po prostu
otrzyma wygraną. Pojawia się tutaj zatem pytanie co dalej? Czy motywacja do dalszej gry
będzie odpowiednio wysoka? Czy klient widzi sens kolejnych wpłat, czy mając taką pewną
wygraną w garści wystąpi motywacja do dalszej aktywności? Czy może była to jednorazowa
zabawa, trwająca do pierwszego depozytu i pierwszego zakładu? Ocenę tego pozostawmy
samym bukmacherom.
Należy jednak spojrzeć w niedaleką przyszłość i zastanowić się jak daleko operatorzy mogą posunąć się w celu pozyskania gracza, niekoniecznie jakościowego, aktywnego, lojalnego, ale w pierwszej kolejności gotowego do jednorazowego sprawdzenia swojego szczęścia, dokonania wpłaty i zagrania tego jednego kuponu. Może przekonamy się o tym właśnie przy okazji mundialu, gdzie to oferty mogą wynosić nie 10, 100 czy 300
złotych, ale 500, 800 czy 1000.
Tylko gotowi przetrwają
Jaki wpływ na rynek ma taki sposób działania? Z pewnością jest ono niezwykle kuszące i
korzystne dla klientów. Pamiętać jednak należy, iż każdy użytkownik może posiadać tylko
jedno konto, ale w praktyce taka promocja może pozostawiać furtki do poszukiwania
sposobów na tworzenie multikont.
Tym samym mając w ofercie taki model promocji operator powinien mieć także dział risk na wysokim poziomie.
Wracając do kwestii pierwszego wrażenia – tak, z pewnością jest ono silne, ale czy tożsame z lojalnością? Niekoniecznie, gdyż działa tutaj raczej mechanizm szybkiej i łatwej wygranej. Dotyczy to zwłaszcza graczy posiadających nieco mniejszą wiedzę sportową, a takich w tej chwili mogą kusić hojne oferty lub graczy doświadczonych, którzy z kolei mają większe tendencje do długofalowej lojalności względem jednego, dobrze im znanego bukmachera, a korzystanie z boostow u innych to raczej „jednorazowe wyskoki” motywowane ponadprzeciętnie wysoką ofertą.
Tym samym ciężko mówić tutaj o ofercie akwizycyjnej, budującej lojalność od pierwszego zakładu. Skutkiem takiego działania jest duża ilość graczy pozostających na pierwszym depozycie, których naprawdę ciężko będzie przekonać do dalszej aktywności. A na taki model długofalowo stać nielicznych, tych z najmocniejszą pozycją na rynku, posiadających stabilną retencję, gotową generować przychody pokrywające koszty dalszej akwizycji.
Niezależnie od wniosków, rynek rządzi się swoimi prawami, a na nim najważniejsza jest
aktywność klienta. Z boostami czy bez zabieganie o względy gracza na polskim rynku nadal
będzie trudnym i wymagającym sporego zaangażowania procesem, jednak zawsze będzie
pozostawać pytanie, czy taki model akwizycji jest zdrowy dla rynku ograniczonego tylko do
produktu sportowego.
Przeczytaj też:
>>> Lindwall: Prediction markets to domena USA, nie Europy. Stawiamy na core business
>>> Gdzie leży granica opłacalności ? Podwójne uderzenie w brytyjski sektor online
>>> Sportmarketing.pl: Piąta edycja rankingu SportMarketing.pl.

7 godzin temu






