Przez ostatnie półtora roku rozegrał w klubie zaledwie 100 minut, a do tego zmagał się z ciężką kontuzją. Mimo to może zaliczyć sportowy awans. Media informują o zainteresowaniu Filipem Marchwińskim ze strony byłego trenera Ekstraklasy.
Koszmarny pobyt Marchwińskiego
Gdyby kibice Lecce zrobili zestawienie największych niewypałów transferowych w historii klubu, Filip Marchwiński najpewniej znalazłby się w czołówce. W lipcu 2024 roku Lecce miało zapłacić Lechowi Poznań za jego wychowanka 2,5 miliona euro. Kilka tygodni później w meczu Pucharu Włoch z drugoligową Mantovą Marchwiński zadebiutował w barwach Salentinich, a w następny weekend w Serie A. Jak się okazało, kwadrans w przegranym aż 0:4 (Polak wszedł już przy tym wyniku) starciu z Atalantą był jego jedynym występem we włoskiej elicie.
W pierwszej części sezonu Serie A aż dwanaście meczów przesiedział na ławce, a do tego kilka spotkań opuścił z powodu urazu stawu skokowego. W tym czasie zaliczył jedynie godzinę w przegranym 0:2 meczu Pucharu Włoch z Sassuolo. Jakby tego było mało, w połowie stycznia 2025 roku doznał kontuzji, która wyłączyła go z kadry meczowej na niemal dwanaście miesięcy. Dzień przed ligowym meczem z Cagliari Marchwiński podczas treningu zerwał więzadło krzyżowe przednie i łąkotkę boczną w prawym kolanie.
Filip Marchwiński zerwał więzadła krzyżowe i w tym sezonie już nie zagra. To oznacza, iż @LechPoznan z tytułu zapisanych w umowie z @OfficialUSLecce bonusów nie dostanie choćby euro. A do podniesienia w sumie był choćby milion. Suma transferu wynosi więc wciąż 2,5 mln euro.
— Sebastian Staszewski (@s_staszewski) January 19, 2025
Na początku 2026 roku Marchwiński przypomniał o swojej obecności w Lecce. Znalazł się bowiem w kadrze na mecz 18. kolejki Serie A z Juventusem. Klub z Apulii sensacyjnie zremisował w Turynie 1:1, choć Polak na placu gry się nie pojawił. Mimo obecności w kadrze spędził także na ławce kolejne cztery mecze Lecce, a wśród nich prestiżowe starcia z Romą, Interem i Milanem. W międzyczasie były reprezentant polskiej młodzieżówki świętował 24. urodziny. W poprzedni weekend trener Eusebio Di Francesco w kadrze meczowej Polaka już nie umieścił. Lecce zremisowało przed własną publicznością 0:0 z Lazio, przerywając tym samym serię czterech porażek.
Przeniesie się do „polskiego” klubu?
Choć Marchwiński ostatni występ zaliczył aż 15 miesięcy temu, może zanotować sportowy awans. Gianluigi Longari z telewizji Sportitalia poinformował, iż Polak znalazł się na radarze Udinese.
To w tej chwili dziesiąta drużyna Serie A, której bliżej jest do walki o europejskie puchary niż batalii o utrzymanie. Nad strefą spadkową Udinese ma dwanaście punktów przewagi, a do siódmego miejsca, które na koniec sezonu może dać awans do europejskich pucharów, traci sześć punktów.
Dla porównania, Lecce póki co znajduje się w tabeli na ostatnim bezpiecznym miejscu i ma tylko punkt przewagi nad strefą spadkową. To także najgorsza ofensywa ligi. W 22 meczach piłkarze Di Francesco strzelili zaledwie 13 goli. Udinese będzie zresztą najbliższym zespołem, który podejmą. Wcześniej, w ten weekend, czeka ich jeszcze wyjazd do Torino, czyli najgorszej defensywy Serie A (40 straconych bramek).
Udinese, sondato Filip Marchwiński del Lecce
— Gianluigi Longari (@Glongari) January 30, 2026
Udinese, które rzekomo sonduje Marchwińskiego, trenuje znany polskim kibicom Kosta Runjaić. Były szkoleniowiec m.in. Pogoni Szczecin i Legii Warszawa ma już w kadrze swoich podopiecznych z czasów prowadzenia Portowców: Adama Buksę oraz Jakuba Piotrowskiego, a także Jespera Karlstroema, który odszedł z Lecha niedługo po Marchwińskim. Szwed jest choćby kapitanem prowadzonej przez Niemca drużyny.
CZYTAJ WIĘCEJ O WŁOSKIEJ PIŁCE NA WESZŁO:
- Oficjalnie: Napastnik Cracovii odszedł do Włoch
- Oficjalnie: Przyborek w Lazio. Pogoń sprzedała talent
- Spięcie na linii Conte – Spalletti. „Zasługujemy na szacunek”
fot. 400mm.pl

1 godzina temu













