Joep Wennemars to wielka nadzieja holenderskich kibiców na medal igrzysk olimpijskich. Jest w znakomitej formie, co potwierdził już w 2025 roku, zdobywając mistrzostwo świata na 1000 m. To jego koronny dystans. I na nim wystartował również w środowy wieczór we Włoszech. Medalu zdobyć się jednak nie udało. I duży udział w tym... Ziwena Liana, który startował w parze z Wennemarsem.
REKLAMA
Zobacz wideo Jakim cudem Rosjanie są na igrzyskach? „Obśmiali sankcje"
Joep Wennemars przemówił ws. pierwszej próby. "To był medal, przynajmniej brązowy"
W trakcie przejazdu Chińczyk zajechał drogę Holendrowi. Ba, uderzył w jego łyżwę, przez co faworyt się zachwiał i wyraźnie wytracił prędkość. Mimo wszystko po swojej próbie Wennemars uzyskał pierwszy czas, ale w kolejnych przejazdach rywale go wyprzedzili. Organizatorzy dali mu szansę, by powtórzył próbę, ale uzyskał w niej gorszy czas, dlatego też finalnie zajął piątą lokatę.
Już po pierwszym przejeździe Holender ledwo co opanował emocje. Był wyraźnie wściekły, rozkładał bezradnie ręce w stronę przeciwnika, który pozbawił go medalu. Przed kamerami również było mu trudno pohamować emocje. - Przeprosił mnie za tę sytuację, ale ja w to w ogóle nie wierzę - zaczął, cytowany przez holenderskie media. - Brązowy medal był po prostu mój. Ba, to był przynajmniej brązowy krążek. To mnie bardzo boli. Nie powiem o nim nic więcej. Nie będę za to dziękował. (...) To był medal, co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Nie znajdzie się tutaj choćby jedna osoba, która uważałaby inaczej - dodawał.
"Mam ochotę płakać"
Wypowiedź, której udzielił, miała miejsce tuż po próbie z Lianem, a przed powtórką. Zdawał sobie sprawę, iż w kolejnym przejeździe, jadąc samemu, bez rywala na torze obok, nie ma już szans na poprawę wyniku. - Naprawdę uważam, iż to straszne, iż muszę powtórzyć tę próbę. To niemożliwe. Wszyscy mają tego świadomość. Bez wiatru. Bez rywala obok. Bez odpoczynku. przez cały czas jadę to samo cholerne ostatnie okrążenie, co pół godziny temu. To takie niesprawiedliwe - mówił wyraźnie załamany. Zamiast opadać, to emocje narastały w 23-latku. - Mam ochotę płakać, ale nie mogę, bo czuję, jakbym był sparaliżowany. Jestem całkowicie zdruzgotany - podkreślał.
Zobacz też: Rosjanie szykują zemstę. Oni ucierpią najbardziej.
Ostatecznie rywalizację na 1000 m wygrał Jordan Stolz. Srebrny medal powędrował w ręce Jenninga de Boo, a brązowy zawisł na szyi Zhongyana Ninga. Wennemars do podium stracił ledwie pół sekundy. Przed nim uplasował się jeszcze Damian Żurek. Mimo wszystko Holender wciąż ma szanse na medal, ale na innych dystansach. Wystartuje na 500 m i 1500 m. Może wtedy będzie miał więcej szczęścia.

3 tygodni temu















