Majowe momenty prowadzące do mistrzostw

kkslech.com 1 tydzień temu

Końcówki ostatnich, mistrzowskich sezonów były dla wszystkich bardzo emocjonujące. Rok temu, 3, 11 czy 16 lat temu było mnóstwo emocji, zdarzały się historyczne interwencje zawodników czy niespotykane rzeczy, które można było porównywać do cudu. O tytule Lecha Poznań często decydowały momenty, które będą wspominane przez kibiców przez wiele lat.

Reklama



29. kolejka sezonu 2009/2010? Maciej Gostomski w Gdańsku? Król Mikael Ishak w Gliwicach? Joel Pereira wybijający piłkę w ekwilibrystyczny sposób przy Łazienkowskiej? A może Mario Gonzalez ratujący Lecha w doliczonym czasie spotkania z Piastem? Ciężko byłoby wybrać ten jeden najważniejszy moment prowadzący do sukcesu. Te momenty czy wyszczególnione postacie siedzą jednak w głowach kibiców Lecha Poznań, którzy świętowali tytuł m.in. dzięki majowej skuteczności tych zawodników, pomocy innych czy cudzie, jaki wydarzył się m.in. na Górnym Śląsku. Dziś pora przypomnieć wszystkie najważniejsze majowe chwile prowadzące do poprzednich tytułów Mistrza Polski.

ROK 2010:

W przedostatniej 29. kolejce Ekstraklasy 2009/2010 rozgrywanej w środku tygodnia, a konkretnie 11 maja 2010 roku Kolejorz wybrał się do silnego wtedy Ruchu Chorzów walczącego o europejskie puchary. W tym samym czasie liderująca Wisła Kraków na Suchych Stawach (obiekt Hutnika) mierzyła się w Derbach Krakowa z Cracovią i była to realnie ostatnia szansa, by straciła punkty („Pasy” walczyły o uniknięcie spadku). W naszym meczu najpierw gola na 1:0 strzelili „Niebiescy”, później wyrównał Robert Lewandowski i choć Kolejorz długo napierał, to do 90 minuty utrzymywał się remis 1:1. W tym samym czasie Wisła prowadziła z Cracovią 1:0, przez co jedną dłoń trzymała już na pucharze za mistrzostwo. W 92 minucie gry mocno szczęśliwego gola na 2:1 dla Kolejorza zdobył Sergei Krivets, wtedy Białorusin trochę od niechcenia kopnął piłkę gorszą lewą nogą w kierunku bramki, a piłka jakoś wturlała się do siatki tuż przy lewym słupku bramki Krzysztofa Pilarza. Golkiper Ruchu nie spodziewał się takiego uderzenia, w ogóle nie interweniował, na trybunach gospodarze przeżyli szok i byli bardzo nerwowi, bowiem według nich chwilę wcześniej Manuela Arboleda faulował wychodzącego na czystą pozycję Arkadiusza Piecha. Kilkadziesiąt sekund po bramce na 2:1 dla Lecha Poznań, środkowy obrońca Mariusz Jop w ostatniej akcji meczu Cracovia – Wisła głową trafił do własnej siatki. Na Suchych Stawach po dośrodkowaniu z rzutu wolnego i pechowej główce Jopa padł remis 1:1, który doprowadził do zmiany w tabeli. Dzięki tej bramce „Pasy” utrzymały się w lidze, a Wisła na kolejkę przed końcem spadła w tabeli za Lecha Poznań, który 11 maja wieczorem wyprzedzał „Białą Gwiazdę” o oczko. Cztery dni później Kolejorz przyklepał mistrzostwo wygrywając u siebie z Zagłębiem Lubin 2:0 odzyskując tytuł po 17 latach.


ROK 2015:

34 z 37 kolejek mistrzowskiego sezonu i dzień 24 maja 2015 miał być najważniejszy w kontekście walki o tytuł Mistrza Polski. Dzień wcześniej goniąca nas Legia Warszawa wygrała w Szczecinie z Pogonią 1:0, więc Lech Poznań musiał zwyciężyć w Gdańsku z solidną Lechią, która nieźle grała u siebie. Poznaniacy prowadzili 1:0 po trafieniu Kaspera Hamalainena, w drugiej połowie wynik po długim zagraniu i błędzie obrony podwyższył Szymon Pawłowski, co dopiero zapoczątkowało emocje. W końcówce piłkę zmierzającą do bramki ręką odbił Dariusz Formella dostając za to czerwoną kartkę. Lechiści zdobyli kontaktowego gola z rzutu karnego i kilka brakowało, by w ostatnich sekundach strzelili bramkę na 2:2. Wtedy fantastyczną paradą po uderzeniu głową popisał się Maciej Gostomski, który jakimś cudem sparował piłkę na słupek i dał radę uchronić nas przed remisem 2:2. Do dziś interwencja tego bramkarza uważana jest za bardzo, bardzo istotną podczas mistrzowskiej wiosny 2015. Statystyki meczu Lechia – Lech z dnia 24 maja 2015 (po 10 latach poznaniacy mogą tego dnia święcić mistrzostwo) pokazują najlepiej, jak trudny był to pojedynek. Nie można również zapomnieć o końcówce meczu z Wisłą 0:0, gdy przeciwnik zaatakował, oddał groźny strzał, po którym piłka wpadłaby do siatki, gdyby nie dobra interwencja Tomasza Kędziory.






Reklama



ROK 2022:

32. kolejka mistrzowskiego sezonu 2021/2022. Liderujący zespół Rakowa gra u siebie z Cracovią, która o nic już nie walczy, ale trenowana przez Jacka Zielińskiego chce się pokazać. Częstochowianie prowadzą 1:0, w drugiej połowie Krakowianie wyrównują, zdobywają jeden punkt po remisie 1:1, a to oznacza, iż Lech Poznań zostanie liderem, jeżeli wygra w Gliwicach z Piastem. Kolejorz w meczu rozegranym zaraz po starciu Rakowa z Cracovią jako pierwszy wychodzi na prowadzenie, na początku drugiej połowy traci gola, w drugiej części kilka pokazuje, ale wyszarpuje pełną pulę. W końcówce drugiego, zwycięskiego gola po rzucie rożnym wykonanym przez Nikę Kvekverskiriego i zgraniu Lubomira Satki strzelił król Mikael Ishak. Po jego trafieniu w 87 minucie Kolejorz wygrał 2:1 i dnia 8 maja 2022 roku odzyskał fotel lidera, którego już nie oddał do końca rozgrywek.


ROK 2025:

Dni 10 maja – 24 maja 2025 już na zawsze zapisały się w ponad 100-letniej historii klubu. Zaczęło się od niespodziewanej porażki Rakowa z Jagiellonią 1:2, po której Lech stanął przed niepowtarzalną szansą wyprzedzenia Częstochowian, jednak do tego potrzebował wygranej nad Legią. W Warszawie wygraliśmy 1:0 po oddaniu jednego celnego strzału przez 90 minut i po pięknym golu Aliego Gholizadeha, wcześniej, przys stanie 0:0, naszą drużyną ekwilibrystyczną interwencją uratował Joel Pereira, który jakimś cudem wybił piłkę zmierzającą do siatki. Parę dni później Korona trenowana przez Jacka Zielińskiego zatrzymała w Kielcach ekipę Rakowa, przez co w 33. kolejce potrzebowaliśmy remisu w Katowicach, by utrzymać fotel lidera odzyskany tydzień wcześniej. Lech przegrywał 0:1 i 1:2, ale pierwszy raz w okresie 2024/2025 przegrywając 0:1 finalnie nie zszedł z boiska pokonany. Było to możliwe m.in. dzięki zmiennikowi Mario Gonzalezowi, który 18 maja strzelił swoją pierwszą bramkę w niebiesko-białych barwach i to głównie dzięki Antonio Miliciowi umiejącego nabić go piłką. Po remisie z GKS-em nasz zespół wszystko miał już w swoich rękach, w 34. kolejce Ekstraklasy musiał ograć Piasta Gliwice, by zdobyć tytuł Mistrza Polski, co ostatecznie uczynił. W końcówce decydującego spotkania pomogły nam niebiosa, pomógł słupek, była świetna interwencja Bartosza Mrozka po główce z rzutu rożnego, było też zablokowanie piłki przez Antonio Milicia w 92 minucie i na końcu jej wybicie przez Mario Gonzaleza, który w ostatniej chwili uprzedził stopera Piasta. choćby po czymś takim jeszcze uaktywnił się sędzia Szymon Marciniak, który po 93 minucie nasłuchiwał sygnału z wozu VAR analizującego sytuację w naszym polu karnym (faul po rzucie rożnym).











Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat)

Idź do oryginalnego materiału