Majchrzak ofiarą absurdalnego przepisu ATP. To nie pierwszy taki przypadek

2 dni temu
Przedziwna sytuacja w eliminacjach do turnieju ATP 250 w Brisbane. Tychże eliminacji nie udało się przebrnąć Kamilowi Majchrzakowi, który w decydującej rundzie przegrał z Francuzem Quentinem Halysem. Wciąż mógł jednak mieć nadzieję na dostanie się drabinki głównej jako szczęśliwy przegrany. Tak by choćby było, bo z turnieju wycofał się Joao Fonseca. Jednak miano "lucky losera" trafiło do Matteo Arnaldiego. Problem w tym, iż Włoch... poddał swój mecz eliminacyjny walkowerem.
Po bardzo udanej pierwszej rundzie eliminacji i zwycięstwie w dwóch setach z Cruzem Hewittem (6:4, 7:5), mieliśmy nadzieję, iż Kamilowi Majchrzakowi powiedzie się także w decydującym starciu o awans do drabinki głównej ATP 250 w Brisbane. Niestety, choć z 91. w światowym rankingu Quentinem Halysem Polak był faworytem, mecz nie poszedł po jego myśli. W pierwszym secie co prawda wygrał 6:1 i wydawało się, iż pomknie po zwycięstwo. Jednak dwa kolejne przegrał 6:7(5), 4:6, przez co to Francuz mógł cieszyć się z awansu.


REKLAMA


Zobacz wideo Niesamowity wyczyn Tomasiaka. Czekaliśmy na to 18 lat


Przegrał walkowerem i... został szczęśliwym przegranym. Absurd w Brisbane
Ostatnią nadzieją dla naszego reprezentanta była ścieżka szczęśliwego przegranego. Co więcej, taka okazja w rzeczy samej się pojawiła, bowiem z gry w Brisbane zrezygnował Joao Fonseca. Zgodnie z przepisami miano "lucky losera" trafia do najwyżej rozstawionego uczestnika eliminacji, który przegrał w decydującej rundzie. Takowym był Matteo Arnaldi (nr 1), więc to on otrzymał przepustkę do drabinki głównej. Jest tylko jeden problem.


Włoch swój mecz z Rinkym Hijikatą przegrał walkowerem. Wycofał się z gry na skutek urazu lewej kostki. Mimo to ATP przyznało mu miano szczęśliwego przegranego, nie wiedząc nawet, czy on w ogóle będzie w takim razie w stanie zagrać w turnieju (skoro w eliminacjach nie był, to wychodzi na to, iż również w drabince głównej nie powinien). Gdyby Arnaldi zagrał i wygrał swój mecz, "lucky loserem" zostałby rozstawiony w eliminacjach z "2" Kamil Majchrzak.


Majchrzak pokrzywdzony. Nie on pierwszy
Do identycznej sytuacji doszło w październiku zeszłego roku w Paryżu. Reilly Opelka oddał walkowerem mecz kluczowej rundy eliminacji z Aleksandarem Vukiciem. Ale iż na papierze był najwyżej rozstawionym przegranym, wstęp do drabinki głównej i tak dostał. Co interesujące Amerykanin wtedy nagle ozdrowiał i zagrał w I rundzie z Corentinem Moutetem (przegrał w trzech setach). Już wtedy krytykowano ATP. Nawoływano do zmiany przepisu, który wymaga przyznanie "lucky losera" zawodnikowi, choćby jeżeli ten oddał swoje spotkanie walkowerem. W takich okolicznościach bowiem drugą szansę dostaje tenisista, który uległ bez walki, a nie ten, kto przegrał normalnie.
Niestety w kwestii turnieju w Brisbane sprawa jest już przesądzona. Matteo Arnaldi jest w drabince głównej i ma zagrać z Danielem Altmaierem. Oczywiście jeżeli jego kostka magicznie wróci do zdrowia. Majchrzak może w Brisbane zagrać, ale potrzeba do tego jeszcze jednego wycofania się przez któregoś z zawodników przed meczem I rundy.
Idź do oryginalnego materiału