Mądrość etapu czy rynkowa rzeczywistość? Gorąca wymiana zdań po wywiadzie dla Interplay.pl
Wywiad z Olgierdem Cieślikiem, członkiem zarządu STS i byłym prezesem Totalizatora Sportowego, opublikowany na łamach Interplay.pl, wywołał burzliwą dyskusję w polskich mediach biznesowych. W centrum sporu znalazła się kwestia państwowego monopolu w sektorze gier i kasyn online oraz jego faktycznej skuteczności w erze cyfrowej gospodarki.
Zarzut o zmianę frontu
Najostrzejszy komentarz do wywiadu pojawił się na LinkedIn od Grzegorza Nawackiego, założyciela i redaktora naczelnego medium XYZ, wcześniej szefa „Pulsu Biznesu”. Nawacki nie przebierał w słowach, wskazując na to, co jego zdaniem stanowi wyraźną zmianę stanowiska byłego prezesa Totalizatora:
Mądrość etapu, jako prezes Totalizatora Sportowego mocno walczył o to by spółka miała monopol. Jakoś wtedy o iluzoryczności nie mówiłeś, Olgierdzie Ale co do zasady: konkurencja i wolny rynek lepsze niż monopole, w tej branży oczywiście rozsądnie regulowane
Zarzut jest jasny: to, co Cieślik dziś nazywa „iluzorycznym monopolem”, było przedmiotem jego aktywnej obrony, gdy stał na czele państwowego giganta. Nawacki sugeruje, iż punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, a zmiana pracodawcy z państwowego na prywatny naturalnie zmieniła również narrację.
Co ciekawe, mimo personalnego przytyku, redaktor naczelny XYZ zgadza się z główną tezą: w branży rozrywkowej konkurencja i mechanizmy wolnorynkowe działają efektywniej niż struktury monopolistyczne, o ile funkcjonują w rozsądnych ramach regulacyjnych.
Odpowiedź: iluzja w zderzeniu z szarą strefą
Olgierd Cieślik nie zostawił zarzutów bez odpowiedzi. W swoim komentarzu na LinkedIn przeniósł dyskusję z poziomu osobistego na grunt twardej analizy ekonomicznej współczesnego rynku:
Grzegorzu, monopol jest w dużej mierze iluzoryczny, bo realnie istnieje ogromna szara strefa i silna konkurencja z podmiotów działających poza systemem. Z perspektywy całego ekosystemu bez realnej konkurencji i sensownych regulacji państwo przegrywa z nielegalnym rynkiem
To najważniejszy argument w całej debacie. Cieślik zwraca uwagę, iż monopol prawny niekoniecznie oznacza monopol faktyczny, szczególnie w internecie, gdzie granice jurysdykcji są płynne. Państwo, mimo wyłączności zapisanej w ustawie, w rzeczywistości konkuruje z podmiotami działającymi poza jakimkolwiek nadzorem.
Według byłego prezesa Totalizatora, bez realnej konkurencji licencjonowanych operatorów, którzy mogliby przyciągnąć klientów jakością oferty i nowoczesną technologią, państwo stoi na przegranej pozycji. Szara strefa nie przestrzega restrykcyjnych wymagań dotyczących odpowiedzialnej gry ani opodatkowania, co daje jej nieuczciwą przewagę.
Nieoczekiwany konsensus
Paradoksalnie, ta ostra wymiana zdań prowadzi do interesującego konsensusu. Obaj eksperci, choć z różnych pozycji i z różną oceną przeszłości, zgadzają się co do istoty problemu: obecny model nie działa skutecznie. Hermetyczny monopol, zamiast chronić budżet państwa i graczy, tworzy lukę wypełnianą przez operatorów offshore.
Nawacki i Cieślik spotykają się w punkcie, który może mieć najważniejsze znaczenie dla przyszłości branży: konkurencyjny rynek licencjonowanych operatorów, działających w rozsądnych ramach regulacyjnych, jest jedynym skutecznym sposobem na marginalizację szarej strefy.
Wymiana ta pokazuje, iż debata o kształcie polskiego rynku gier na pieniądze wchodzi w nową fazę. Nie chodzi już o to, czy państwo powinno mieć monopol, ale o to, jak stworzyć takie regulacje, które pozwolą legalnym, opodatkowanym firmom skutecznie konkurować z czarnym rynkiem. W erze cyfrowej gospodarki sztuczne ograniczenia podaży przy rosnącym popycie jedynie karmią nielegalnych graczy.
Przeczytaj cały wywiad z Olgierdem Cieślikiem:
>>> „Monopol ma charakter iluzoryczny, to narzędzie przejściowe” – Olgierd Cieślik z STS

5 godzin temu






