M. Gębala: Bardzo się cieszę, iż znów mogę grać z bratem w reprezentacji

1 godzina temu

“Do meczu z Włochami podejdziemy tak, jak do pierwszych dwóch ne EURO, bo akurat walki w żadnym momencie nam nie zabrakło. Musimy zagrać tak w obronie, jak wcześniej, ale nie gubić tyle piłek w ataku” – mówi Maciej Gębala przed ostatnim meczem reprezentacji Polski w ramach EHF EURO 2026 (20.01, godz. 18.00). I dodaje – “Bardzo się cieszę, iż w kadrze znów jest Tomek, bo mało mamy wspólnego czasu. Teraz możemy nadrobić trochę czasu, ale przede wszystkim Tomek daje nam bardzo dużo stabilności w obronie”.

Wtorkowe starcie reprezentacji Polski z Włochami przesądzi nie tylko o tym, kto zajmie trzecie miejsce w Grupie F i jak ułoży się końcowa tabela EHF EURO 2026, ale również o ścieżce kwalifikacyjnej do Mistrzostw Świata 2027. Po dwóch rozegranych meczach oba zespoły pozostają bez punktów, a w przypadku remisu wyżej w tabeli uplasują się Polacy, którzy mają korzystniejszy bilans bramkowy. Szczegółowa zapowiedź spotkania dostępna jest TUTAJ.

Zajęcie trzeciej pozycji oznacza lokaty 13-18 w klasyfikacji końcowej oraz rozpoczęcie eliminacji do mundialu od trzeciej rundy w maju 2026 roku, co wiąże się także z większymi szansami na rozstawienie. Czwarta lokata to miejsca 19-24 i konieczność przystąpienia do kwalifikacji już w marcu, od drugiej rundy, w dwumeczu z Łotwą.

Biało-Czerwoni znaleźli się w obecnej sytuacji po porażkach z Węgrami (21:29) oraz Islandią (23:31). Z kolei wygrana Węgrów nad Włochami (32:26) definitywnie przekreśliła matematyczne szanse Polaków na awans.

Przed wtorkowym meczem z Włochami obrotowy Maciej Gębala mówi nam, jakie znaczenie będzie miało dla niego to spotkanie, ale także zdradza powody dynamicznego rozwoju włoskiej drużyny, przybliża sylwetki najbardziej znanych rywali oraz ich styl gry. Wyjaśnia również przyczyny dobrej postawy polskiej defensywy oraz emocje towarzyszące powrotowi do reprezentacji jego brata, Tomasza.

ZPRP: Jakie znacznie przywiązujesz do nadchodzącego meczu z Włochami?

Maciej Gębala, obrotowy reprezentacji Polski: To będzie bardzo istotny mecz w kontekście eliminacji do następnych mistrzostw świata. Myślę, iż podejdziemy do tego meczu tak, jak do pierwszych dwóch, bo akurat walki w żadnym momencie nam nie zabrakło. Wiemy, iż ogólnie wyszło źle w pierwszych dwóch meczach, ale to nie była kwestia naszego nastawienia. Zawsze wychodzimy na parkiet i walczymy, bijemy się i to samo będziemy chcieli zrobić z Włochami. Miejmy nadzieję, iż teraz z lepszym efektem i z mniejszą ilością błędów w ataku.

Co, według ciebie, stoi za rozwojem włoskiej piłki manualnej?

Włosi to lepszy zespół niż się każdemu wydaje. Graliśmy z nimi dwa lata temu podczas eliminacji do EHF EURO 2024 (Polska wygrała 31:29 – red.), ale wówczas ta drużyna była słabsza niż teraz. Reprezentację Włoch przejął niedawno Bob Hanning, który jest jedną z najbardziej wpływowych osób w niemieckiej piłce manualnej. Przejmując włoską kadrę, od razu ściągnął wielu młodych zawodników z Włoch do swojej akademii w Berlinie, która jest najlepszą akademią piłki manualnej w Niemczech. To były bardzo ważne i duże kroki w kierunku rozwoju włoskiej piłki manualnej.

Z racji na występy w Bundeslidze (Maciej Gębala jest zawodnikiem HC Erlangen – red.), jesteś jednym z tych, którzy najlepiej znają naszych kolejnych rywali. Liderzy Włochów na co dzień także występują bowiem na niemieckich parkietach, więc prosimy, żebyś przybliżył nam nieco ich sylwetki.

Jeśli chodzi o zawodników, którzy już teraz grają na bardzo wysokim poziomie, to przede wszystkim Domenico Ebner, który jest chyba piątym bramkarzem Bundesligi pod względem odbitych piłek, mimo tego, iż jego zespół (SC DHfK Leipzig – red.) jest ostatni w tabeli. Do tego dochodzi Simone Mengon, czyli lider TVB 1898 Stuttgart i jeden z najlepszych zawodników w grze jeden na jeden w całej Bundeslidze. Jego brat bliźniak Marco Mengon gra w VfL Potsdam (2. Bundesliga – red.) i też charakteryzuje się bardzo dobrą grą w ataku, a do tego jeszcze świetnie gra w obronie jako wysunięty defensor. Włosi grają bardzo niewygodną obronę 3-3 i właśnie wtedy Marco jest bardzo trudny do przejścia.

W lidze francuskiej, w Limoges Handball, gra bardzo dobry obrotowy Andrea Parisini. On miał trochę problemów zdrowotnych ostatnio, ale zagrał już pierwszy mecz na EURO. Leo Prantner to młody prawoskrzydłowy z Fuechse Berlin. Kolejny świetny zawodnik, który niedawno wrócił do gry po urazie więzadeł krzyżowych.

A jeżeli chodzi o ich styl gry?

Włosi grają niekonwencjonalnie. W obronie często systemem 3-3, w ataku z czterema rozgrywającymi, często bez obrotowego. To nowy styl gry w piłkę ręczną, który jest teraz bardzo często stosowany w Bundeslidze. Tak grają kluby ze Stuttgartu, Eisenach, Lemgo, czy choćby mój klub z Erlangen. To jest bardzo niewygodne dla tych, którzy nie trenują tego na co dzień i nie uczą się, jak się przed tym bronić, bo to wymaga zupełnie innego stylu obrony. Mam nadzieję, iż dobrze nastawimy się na ten mecz i uda nam się dalej dobrze bronić właśnie w troszkę innym stylu niż normalnie.

Jesteś jednym z zawodników, którzy z parkietu pamiętają nasz ostatni mecz z Włochami, który odbył się w 2023 roku na wyjeździe. Wygraliśmy dwiema bramkami (31:29), ale to nie był łatwy mecz. Jak wspominasz to spotkanie?

To był bardzo trudny mecz. Całe spotkanie goniliśmy wynik, bo to oni prowadzili kilkoma bramkami. Do dziś pamiętam bramkę Damiana Przytuły przy podwójnym bloku, sygnalizacji gry na czas i wysokim koźle gdzieś pod poprzeczkę. To była akcja, która prawie nie miała prawa się udać. To był też bardzo istotny mecz, a dla Włochów wielkie rozczarowanie. My i tak byśmy się zakwalifikowali, myślę, iż choćby przegrywając, ale oni nie. To byłby wówczas dla nich pierwszy awans na mistrzostwa Europy, a tak musieli czekać jeszcze dwa lata na aktualne mistrzostwa.

Co zrobić więc, żeby we wtorek powtórzyć wynik i odnieść kolejne zwycięstwo z Włochami?

Grać tak w obronie, jak graliśmy pierwsze dwa mecze. Oprócz tego nie gubić tyle piłek w ataku. Tutaj nie ma wielkiej filozofii. Włosi w ataku grają w podobnym stylu, co Islandia. Mam na myśli bardzo dużo ataków jeden na jeden, z którymi wcześniej sobie radziliśmy. W naszym ataku musimy znaleźć sposób na ich obronę 3-3, spokojnie rozgrywać akcje i trafiać w sytuacjach rzutowych do bramki Domenico Ebnera, bo to świetny bramkarz. Mam nadzieję, iż nie będzie powtórki, jak z bramkarzem węgierskim.

Podczas mistrzostw dużo miłych słów poświęcamy naszej obronie. Jako jeden z jej liderów, powiedz proszę, co sprawia, iż działa ona tak dobrze?

Nie wiem (śmiech)! Myślę, iż mamy po prostu dobrych obrońców. Ja z Tomkiem (Gębalą – red.), mimo naszych rozmiarów, dobrze sobie radzimy sobie w grze jeden na jeden i jesteśmy dość mobilni jak na ten wzrost i wagę. To na pewno dużo pomaga. To szczególnie było widać u Tomka w meczu z Islandią, kiedy chyba nie przegrał żadnego pojedynku jeden na jeden. Jego nogi może nie są aż tak szybkie, jak u Michała Olejniczaka, ale i tak nie dało się go przejść. Do tego dochodzi właśnie wspomniany “Olej”, też jeden z najlepszych obrońców na świecie. To taki współczesny pitbull, współczesny piłkarz ręczny. Wcale nie dwumetrowy, trochę niższy, ale bardzo szybki i bardzo silny. Marek Marciniak czy Andrzej Widomski to też bardzo dobrzy obrońcy. Na końcu nasi skrzydłowi mocno zaciśniają i to chyba tyle.

Najczęściej najwięcej problemów obrony z dużymi zawodnikami mają w powstrzymaniu gry rywali jeden na jeden, a to nam dobrze wychodzi. Chyba dlatego tak dobrze możemy wspierać naszych bramkarzy, którzy też odbijają na EURO dużo piłek.

Wspomnieliśmy o twoim bracie, Tomaszu Gębali, który wrócił do reprezentacji po trzech latach przerwy. Jakie to uczucie, znów grać z nim w kadrze?

Bardzo się z tego cieszę. Mało mamy wspólnego czasu. Kiedyś graliśmy razem czy to w Płocku, czy w Magdeburgu. Teraz ja gram w Bundeslidze, a on w Polsce. Mamy mało wolnego, a do Gdyni z Erlangen jest 12 godzin samochodem. A żeby jeszcze Tomek też tam był w tym całym czasie, to naprawdę musi się złożyć. Także bardzo fajnie, iż chociaż na kadrze możemy trochę nadrobić czasu ze sobą i trochę pogadać. Ale przede wszystkim chodzi o aspekt sportowy. Tomek daje nam bardzo dużo stabilności w obronie.

Mecz Polska – Włochy odbędzie się we wtorek 20 stycznia o godz. 18.00. Transmisja na żywo będzie dostępna na antenach Telewizji Polskiej (TVP Sport) oraz stacji Eurosport (Eurosport 1).

Idź do oryginalnego materiału