Organizacja GROMDA odpaliła kolejną bombę przed najbliższą galą. Oficjalnie potwierdzono walkę o mistrzowski pas – podczas GROMDA 25: POWRÓT DO KORZENI do ringu wyjdą Maciej „LUTA” Grzegorzewski i Mateusz „ZIOMUŚ” Ziomek.
To zestawienie od razu wywołało duże poruszenie. Dwóch twardych zawodników, którzy nie znają słowa „kalkulacja”, zmierzy się w pojedynku, gdzie liczyć się będzie wyłącznie siła charakteru i odporność na ciosy.
GROMDA 25: bez kalkulacji, bez litości. Walka o pas potwierdzona
Promocja nie zamierzała owijać w bawełnę i w swoim stylu zapowiedziała nadchodzące starcie. Jak zwykle nie zabrakło mocnych, bezpośrednich słów, które tylko podkręcają atmosferę przed galą.
– Szykujcie przekąski i zimne piwko, bo na GROMDA 25 wjeżdża walka o pas mistrzowski biją się dwa największe uliczne dziki. Tu nie sędziują punkty, tu sędziuje chirurg szczękowy.
– LUTA. Człowiek-Demolka. Pamiętacie HEAVYHEARTa? Czarny koszmar, który wk*rwia całą Polskę? LUTA zafundował mu sen wieczysty na środku ringu. To nie był nokaut, to była publiczna egzekucja. Jednym ciosem przestawił mu klocki LEGO w głowie tak, iż chłop do dzisiaj myśli, iż jest mikrofalówką. LUTA to rzeźnik, który nie bierze jeńców, a krew na rękach traktuje jak wodę święconą.
– ZIOMUŚ. Rzeźnik od brudnej roboty. Straszyli „Terminatorem” z Niemiec – iż niby maszyna, iż technologia, iż nie do zaj*bania. A ZIOMUŚ? Wszedł, splunął i wyprowadził strzał, który wyłączył mu bezpieczniki na amen. Niemiecka inżynieria roztrzaskała się o deski szybciej niż truchło starego diesla na mrozie.
– Dlaczego to jest ZAJEBISTA WALKA NA GOŁE PIĘŚCI? Bo spotykają się dwa niezniszczalne czołgi w swoim absolutnym primie. Tu nie ma kalkulacji, nie ma uciekania po ringu. Jak mawiał klasyk: „Tu nie ma co gadać, tu trzeba napi*rdalać!”. To jest starcie o to, kto ma twardszy łeb i cięższą rękę – czytamy w zapowiedzi.

1 godzina temu
















