Screen: YouTube/West Ham United FCLatem wydawało się, iż to już koniec pewnego etapu. 30 czerwca wygasła umowa Łukasza Fabiańskiego z West Hamem United, a sam bramkarz opublikował emocjonalne pożegnanie z kibicami „Młotów”. Wiele wskazywało na to, iż jego przygoda w Londynie dobiegła końca.
Rzeczywistość napisała jednak inny scenariusz. We wrześniu doświadczony golkiper ponownie podpisał kontrakt z West Hamem i został na kolejny sezon. Zanim jednak do tego doszło, na stole pojawiło się kilka konkretnych opcji.
W rozmowie z „WP Sportowymi Faktami” Fabiański przyznał, iż jedną z propozycji złożył Everton, który widział w nim rolę drugiego bramkarza. Było także zapytanie z Legii Warszawa, czyli klubu, z którego w 2007 roku ruszał do Arsenalu. Do tego dochodziły inne rozmowy i sondowanie rynku.
– Miałem kilka propozycji, z Evertonu na drugiego bramkarza, było zapytanie z Legii, prowadziłem różne rozmowy. Uznaliśmy jednak z rodziną, iż nie chcemy zmieniać miejsca zamieszkania. Pamiętam rozmowę w trakcie poprzedniego sezonu z rodziną i osobami z West Hamu. Założyłem wtedy, iż rozegram jeszcze jeden sezon i raczej będę się żegnał. Poprzednie lato nieco zmieniło moje myślenie – powiedział.
Powrót do Ekstraklasy po niemal dwóch dekadach byłby wydarzeniem symbolicznym. Fabiański nie gra w polskiej lidze od 2007 roku, kiedy opuszczał Legię. Ostatecznie jednak kwestie rodzinne i stabilizacja w Anglii przeważyły.
Paradoksalnie obecny sezon nie układa się idealnie ani dla niego, ani dla stołecznego klubu, który rozważał jego sprowadzenie. Legia balansuje w dolnych rejonach tabeli, a sam bramkarz zmagał się z problemami zdrowotnymi i pauzował z powodu kontuzji pleców. Zapowiedział jednak, iż jego powrót na boisko jest coraz bliżej.

2 godzin temu















