Liverpool stał nad przepaścią w Lidze Mistrzów. Tak zagrał w rewanżu

1 godzina temu
Pierwszy mecz Liverpoolu z Galatasaray zakończył się sensacją - Anglicy przegrali na wyjeździe 0:1. A Turcy pokazali już, iż umieją wyeliminować faworyta, bo w poprzedniej rundzie ich ofiarą padł Juventus. Dziś wyzwanie było choćby większe, bo wtedy przed rewanżem Galatasaray miało trzybramkową przewagę, którą i tak niemal zniweczyło. Liverpool nie dał rywalom żadnych szans i wygrał aż 4:0!
Pierwszy mecz skończył się dla Liverpoolu koszmarnie. Już w 7. minucie gola zdobył Mario Lemina. Liverpool przez całą drugą połowę walił głową w mur i nie dał rady doprowadzić choćby do wyrównania. W rewanżu kibice angielskiego klubu liczyli na więcej.


REKLAMA


Zobacz wideo Władimir Semirunnij z rekordem toru podczas mistrzostw Polski w wieloboju


Liverpool dominował do przerwy. Salah zmarnował karnego!
I ich drużyna te oczekiwania spełniła. Liverpool w zasadzie nie wychodził z połowy Galatasaray, choć pierwszy konkret przyszedł dopiero w 25. minucie. To wtedy Dominik Szoboszlai - w tej chwili chyba najlepszy piłkarz angielskiego klubu - zdobył bramkę na 1:0 po ładnie rozegranym rzucie wolnym. Liverpool do przerwy miał jeszcze kilka dobrych okazji, ale wydawało się, iż pierwsza połowa skończy się tylko jednobramkowym zwycięstwem.


I wtedy znów swoją wielką przydatność udowodnił Dominik Szoboszlai. Reprezentant Węgier w samej końcówce pierwszej połowy wywalczył rzut karny. Paweł Raczkowski - w tym meczu zastępujący Szymona Marciniaka, który tuż przed startem spotkania zgłosił kontuzję pleców - przez chwilę się wahał, ale ostatecznie wskazał na jedenasty metr. Do rzutu karnego podszedł Mohamed Salah.
I Egipcjanin... uderzył katastrofalnie. Idealnie w to miejsce, w które rzucił się interweniujący Cakir. Chwilę później pierwsza połowa się skończyła. Mimo ogromnej przewagi Liverpool wygrywał tylko 1:0.


Fantastyczny Salah w drugiej połowie. Magia!
To zmieniło się w kilka minut po przerwie. Liverpool wyszedł na nią żądny krwi. Już w 52. minucie było 2:0 po bramce Ekitike. Asystę zanotował Salah, który przecież miał swoje do udowodnienia.


Galatasaray wznowiło grę i... od razu straciło kolejną bramkę. Znów najważniejszy udział przy golu miał Salah, który oddał pierwszy strzał. Cakir sobie z tym uderzeniem poradził, ale z dobitką Gravenbercha nie miał szans. 3:0 - z tak grającym Liverpoolem goście nie mieli nic do powiedzenia.
Salah polował na swojego gola i w końcu mu się udało. W 62. minucie Egipcjanin zdobył przepiękną bramkę po uderzeniu z dystansu. W drugiej połowie meczu z Galatasaray wyglądał, jakby odmłodniał o dekadę.


Liverpool wygrał rewanż 4:0 i awansował do ćwierćfinału. W nim piłkarze Arne Slota zagrają z obrońcami tytułu - Paris Saint-Germain.
Idź do oryginalnego materiału