Magda Linette odpadła w 1/8 finału turnieju w Dubaju, po czym udanie rozpoczęła turniej w Meksyku. W pierwszym spotkaniu zwyciężyła 7:6, 6:3 z Tatjaną Marią. W drugim meczu w Meridzie Poznanianka zdecydowanie nie grała swojego najlepszego tenisa.
REKLAMA
Zobacz wideo Papież, Mario i Obeliks śpiewali „Barkę". Tak wygląda dart w Polsce!
Wiele niewymuszonych błędów Linette w pierwszym secie, ale nie przeszkodziły one w triumfie
Wydawało się, iż druga rywalka Magdy Linette w Meridzie nie będzie wymagająca. Niestety, Polka źle weszła w spotkanie przeciwko reprezentantce Andory. Początkowo mecz z Victorią Jimenez Kasintsevą miał wyrównany przebieg. Jednak od stanu 2:2 rozpoczął się trudny moment dla naszej zawodniczki. Linette grała zbyt pasywnie, jej rywalka miała więc dużo komfortu w swoich poczynaniach, z czego błyskawicznie korzystała. Polka została przełamana (2:3), mocno się do tego przyczyniając, bo do tego momentu popełniła aż 15 niewymuszonych błędów.
- Nie można powiedzieć, iż jest to dobry mecz Magdy - stwierdził wprost komentujący to spotkanie na antenie Canal+ Dawid Celt. Chwilę wcześniej zrobiło się już 2:4. W siódmym gemie Polka wreszcie uruchomiła skuteczny serwis. Dzięki trzem asom doprowadziła do stanu 3:4. Linette kontynuowała dobrą passę, przełamując rywalkę na 4:4. przez cały czas jednak grała zbyt wolno, choć to jej nie przeszkodziło w wyjściu na prowadzenie w secie (5:4). Ostatecznie po błędach rywalki zwyciężyła w pierwszej partii 7:5.
Zabrakło szczęścia w drugim secie. Zadecydował tie-break
Na początku drugiego seta Magda Linette zmuszała Victorię Jimenez Kasintsevą do częstego biegania, ale rywalka nie ustępowała w walce o ćwierćfinał. - Polka ma wszystko w swoich rękach, ale długo czeka, piłka opada i nasza zawodniczka popełnia błąd - przyznał Celt, który zwrócił także uwagę na dużą nerwowość w grze Linette.
Poznanianka, dzięki forhendowi, poprawiła nieco grę w defensywie. 20-letnia Kasintseva jednak nie straciła rezonu i po swoim serwisie prowadziła już 3:1. W szóstym gemie w grze na przewagi ostatecznie więcej zimnej krwi zachowała Polka, dzięki czemu doprowadziła do stanu 3:3. Czyżby to miał być ten moment spotkania, w którym Magda Linette osiągnie spokojną przewagę? Po swoim serwisie wyszła na 4:3, wygrywając trzy gemy z rzędu. Zapowiadał się więc podobny scenariusz do tego z pierwszego seta, w którym Polka także odrabiała straty.
34-latka w kolejnym gemie miała spore kłopoty z returnem po dobrym serwisie Andorki. Po długiej, zaciętej grze na przewagi Kasintseva wyrównała stan drugiego seta (4:4). Następnie, Linette popełniła sporo błędów przy swoim serwisie, ale finalnie okazała się lepsza w gemie. Andorka nie miała już marginesu błędu. Ostatecznie utrzymała nerwy na wodzy i nie pozwoliła na przełamanie - po krótkim crossie doprowadziła do remisu po 5.
Poznanianka gładko zwyciężyła kolejny gem (6:5), niestety w następnym nie dała rady zamknąć meczu. Tie-break przebiegł pod dyktando 20-latki, która miała aż trzy piłki setowe. Pierwsza i druga nie została wykorzystana przez Kasintsevą, po trzeciej Andorka doprowadziła do trzeciego seta.
Linette odrobiła straty, ale to, co stało się później...
Jak w decydującej partii zaprezentowała się Linette? Początek był wyrównany, ale w czwartym gemie doszło do chwili dekoncentracji naszej rodaczki. To kosztowało ją przełamanie i konieczność odrabiania strat (1:3). Wyzwaniu na tym etapie rywalizacji podołała. Mimo iż przegrywała już 1:4, to po kilkunastu minutach było 5:5.
W decydującym, 12. gemie, tyle szczęścia nie miała. Zaczęła popełniać błędy w najgorszym możliwym momencie. Zamiast doprowadzić do tie-breaka, to musiała bronić break pointów, a zarazem piłek meczowych. Przy trzecim skapitulowała, przegrywając 5:7 i cały mecz 1:2. Trwał on aż trzy godziny i 23 minuty! W ćwierćfinale turnieju WTA 500 w Meridzie Androka zagra ze zwyciężczynią meczu Shuai Zhang (86. WTA) - Emma Navarro (20. WTA). Dla Linette to już koniec rywalizacji.
Magda Linette - Victoria Jimenez Kasintseva 7:5, 6:7(5), 5:7

3 godzin temu














