W niedzielne popołudnie Lech Poznań spotka się przy Bułgarskiej z rywalem, z którym w dotychczasowej historii rywalizował najczęściej. Historia gier Kolejorza z Legią Warszawa sięga naszego pierwszego sezonu w Ekstraklasie (dawnej I-lidze), czyli rozgrywek 1948, w których Lechitom od razu udało się pokonać stołecznych.
ReklamaWiele klasyków jest już mocno zakurzonych, choćby o tych z XXI wieku, o których pisaliśmy więcej -> TUTAJ spora część kibiców może już nie pamiętać. Jeszcze mniej z Was pamięta lub wie o szlagierach pomiędzy Lechem a Legią rozgrywanych choćby na innym stadionie, niż na obiekcie przy Bułgarskiej. Dziś cofamy się do najciekawszych rywalizacji pomiędzy Lechem a Legią mających miejsce w poprzednim XX wieku, które odbyły się w Wielkopolsce.
Pierwsze, historyczne spotkanie Lecha Poznań z Legią Warszawa odbyło się 19 czerwca 1948 roku na legendarnym obiekcie na Dębcu, którego ruiny wciąż istnieją. W tamtym meczu Legioniści jako pierwsi wyszli na prowadzenie, jednak później dwukrotnie prowadzili Lechici. W 71 minucie prowadziliśmy choćby 4:2, ale Warszawiacy w dwie minuty doprowadzili do remisu. Decydujący cios wówczas Poznaniacy, którzy na 5 minut przed końcem zdobyli bramkę na 5:4 zwyciężając tym samym w pierwszym historycznym spotkaniu pomiędzy obiema ekipami. Rok później również na Dębcu i to w sezonie, w którym Lech pierwszy raz w swojej historii uplasował się na podium ligi, Poznaniacy odnieśli swoje najwyższe domowe zwycięstwo nad Warszawiakami w historii. Już po 26 minutach prowadziliśmy 3:0 triumfując ostatecznie 4:1. Bramkę dla gości zdobył wówczas słynny Kazimierz Górski, a trafienia dla nas zaliczyli niemniej słynni Teodor Anioła oraz Edmund Białas.
W 1951 roku Lech poniósł swoją pierwszą domową porażkę z Legią. Wówczas Poznaniacy przegrali 1:3, a honorowego gola dla Lecha zdobył Teodor Anioła. Legendarny snajper naszego klubu w kolejnych latach bardzo często strzelał bramki zespołowi Legii mając patent na Warszawiaków, którzy w pierwszych latach na ogół nie radzili sobie w stolicy Wielkopolski. Sytuacja zmieniła się na gorsze w 1956 roku już na starym obiekcie Warty im. Edmunda Szyca. Wtedy Lech poniósł swoją najwyższą domową porażkę z Legią przegrywając z „Wojskowymi” w obecności prawie 40 tysięcy widzów na trybunach aż 0:6, a cztery gole dla przyjezdnych zanotował wówczas legendarny zawodnik Legionistów, Lucjan Brychczy. W 1964 roku obie drużyny rozegrały interesujący mecz w 1/16 finału Pucharu Polski. W nim Poznaniacy ulegli u siebie Legii 2:4, choć dwie decydujące bramki dali sobie wbić dopiero w dogrywce. Lepiej było za to latem 1972 roku, gdy na inaugurację sezonu 1972/1973 zespół Lecha Poznań na dawnym stadionie Warty i w obecności ponad 40 tysięcy pokonał Legię Warszawa 1:0. Jedyną bramkę w tamtym spotkaniu pod koniec zawodów z rzutu wolnego zdobył Roman Jakóbczak, stołecznej drużynie nie pomógł choćby Kazimierz Deyna.
Nieco później w 1974 roku przed 45 tysiącami ludzi Kolejorz ograł Legionistów 2:1, choć przegrywał w Poznaniu 0:1. W tamtym meczu znowu błysnął wspomniany Jakóbczak strzelając bramkę w końcówce. „Wojskowi” zrewanżowali się Lechowi w Poznaniu rok później, gdy prowadziliśmy 2:1, ale 3:2 na stadionie Warty wygrała Legia, która decydujące trafienie także zanotowała w samej końcówce. W 1979 roku znów na Wildzie ekipa Kolejorza pokazała charakter, bo mimo przegrywania z Legią do przerwy 0:1 ostatecznie zwyciężyła 2:1. Dwa lata później Lech Poznań rywalizował już z Legią Warszawa na obiekcie przy Bułgarskiej. Pierwszy mecz na obecnym terenie odbył się 10 czerwca 1981 roku, w nim trna oczach 30 tysięcy triumfowaliśmy rezultatem 2:1. Jeszcze więcej kibiców gromadziły trzy kolejne zwycięskie mecze z legionistami przy Bułgarskiej odpowiednio 2:0, 1:0 i 2:1. W tych dwóch ostatnich spotkaniach Kolejorz strzelał gole dopiero po zmianie stron, a w spotkaniu wygranym 1:0 zdobył bramkę w 90 minucie gry. Niestety, dobra passa Lechitów na starej już Bułgarskiej skończyła się w 1986 roku, gdy poznaniacy przegrali u siebie z legionistami aż 1:4.
Wybrane mecze z lat 90-tych
W późniejszych latach mecze Lecha z Legią nie cieszyły się już tak dużym zainteresowaniem, jak w pierwszej połowie lat 80-tych. Był jednak taki domowy mecz Lech Poznań z Legią Warszawa, w którym przegrywaliśmy u siebie 0:1 po trafieniu już w pierwszej minucie Wojciecha Kowalczyka, ale po raz kolejny w swojej historii potrafiliśmy odrobić straty i zwyciężyć u siebie 2:1. Dla zespołu Kolejorza bardzo pechowy był za to mecz w 1995 roku, w którym do 90 minuty prowadziliśmy 1:0. Warszawiacy wyrównali w doliczonym czasie gry za sprawą nielubianego w stolicy Wielkopolski, Jerzego Podbrożnego. Z kolei w 1998 roku Lech walczył o utrzymanie, a Legia biła się o europejskie puchary. Pod koniec rozgrywek Kolejorz grał u siebie właśnie z „Wojskowymi” i za sprawą hat-tricka Piotra Reissa zwyciężył 3:0.
Wybrane mecze z lat 90-tych
Reklama
Ostatni pamiętny mecz Lecha Poznań z Legią Warszawa przy Bułgarskiej i w poprzednim wieku miał miejsce wiosną 2000 roku. Lech bił się wtedy o utrzymanie w lidze, Legia grała o najwyższe cele, więc faworyt był wiadomy. Lech postanowił się mocniejszemu rywalowi, od 82 minuty prowadził 1:0 po golu Sławomira Suchomskiego z rzutu karnego, zaledwie minutę później wyrównał Bartosz Karwan, a w 88 minucie wprowadzony w drugiej połowie wychowanek Michał Goliński zdobył samobójczego gola. Samobójcze trafienie „Goliny” nie było jednak zwykłą bramką. Młody wówczas lechita chciał wybić piłkę tak, aby nie było rzutu rożnego dla Legii. Wychowanek Kolejorza postanowił zagrać do bramkarza, którego piłka minęła i pogrążyła Lecha, którego piłkarze zagrali wtedy w niecodziennych fryzurach (mieli pofarbowane włosy na niebiesko). Niedługo po porażce z Legią Warszawa 1:2 drużyna Lecha Poznań po 28 latach spadła z Ekstraklasy zajmując w okresie 1999/2000 ostatnie miejsce w tabeli.
Ostatnie klasyki pod koniec XX wieku
Dawniej byli też piłkarze, którzy grali zarówno w Lechu Poznań, jak i w Legii Warszawa. Pierwszym piłkarzem Kolejorza, który powędrował na Łazienkowską był w 1946 roku Henryk Skromny. W latach 50-tych warszawski kierunek obrali m.in. Florian Wojciechowski, Władysław Sobkowiak czy Janusz Gogolewski. W tamtych czasach rywalizacja Lecha z Legią nie wyglądała tak jak teraz, dlatego te ruchy nie odbijały się takim echem, jak później. W latach 80-tych Legię musieli zasilić legendy naszego klubu, czyli Jarosław Araszkiewicz i Mirosław Okoński. Wszyscy znają powody pójścia obu Lechitów do Warszawy i nigdy nikt normalny nie miał do nich pretensji o te „transfery”. Obaj piłkarze mieli wybór – gra w wojskowej Legii, albo normalna służba wojskowa.
Inaczej wyglądało już przejście do Legii czołowego na początku lat 90-tych snajpera Lecha Poznań oraz króla strzelców naszej ligi, Jerzego Podbrożnego. Ta postać do dziś jest nielubiana przez kibiców w Wielkopolsce. Pod koniec XX wieku do Legii za pieniędzmi powędrowali m.in. Maciej Murawski i Adam Majewski, którzy odeszli m.in. ze względu na problemy finansowe Lecha Poznań, a w XXI wieku na Łazienkowską powędrował choćby Paweł Kaczorowski, Kasper Hamalainen, Krystian Bielik czy Bartosz Bereszyński. Najgorzej miał popularny „Kaczka” po tym jak na obiekcie w Warszawie po zdobyciu Pucharu Polski przez Lecha Poznań w 2004 roku śpiewał „Legła Warszawa”, co sam zarzucił w szatni. Obrońca większej kariery przy Łazienkowskiej nie zrobił, nigdy nie został zaakceptowany jak choćby Kasper Hamalainen świętujący u nas mistrzostwo czy awans do Ligi Europy.
W dotychczasowej historii byli również piłkarze, którzy bezpośrednio zamienili Warszawę na Poznań. Pierwszym w 1967 roku był Andrzej Baczyński. Pod koniec lat 70-tych z Legii do Lecha trafił podstawowy golkiper „Wojskowych”, Piotr Mowlik, który w Poznaniu święcił największe sukcesy w swojej karierze takie jak mistrzostwa Polski i wiosną 2022 roku trafił do jedenastki 100-lecia Kolejorza. W ślady Mowlika poszli Bogusław Oblewski, Zbigniew Pleśnierowicz i Henryk Miłoszewicz, którzy też zapisali się w historii naszego klubu. Późniejsi zawodnicy, którzy z Legii trafili do Lecha, w tym na przykład Marcin Bojarski, Dariusz Solnica czy obecny komentator Canal Plus, Marcin Rosłoń, większej kariery przy Bułgarskiej już nie zrobili.
W ciągu wielu lat rywalizacji byli inni piłkarze mający swoje przygody w Lechu i w Legii, jednak nie zamieniali Poznania na Warszawę z dnia na dzień. Najpierw w Lechu a później w Legii występował choćby Jan Anioła, Dariusz Bayer, Mirko Poledica, Paweł Wojtala czy Marcin Klatt. Z kolei po grze w Warszawie później po paru latach do Poznania trafiali Stanisław Chmielecki, Henryk Paczkowski, Bogdan Kajdasz (w latach 50-tych), Wiesław Adamski, Jerzy Kasalik, Adam Dąbrowski, Jarosław Bako, Arkadiusz Onyszko oraz Sylwester Czereszewski, który w barwach „Wojskowych” był królem strzelców polskiej ligi.
Jeszcze parę lat temu w Lechu Poznań występował były bramkarz Legii Warszawa, Maciej Gostomski, który miał spory wpływ na zdobycie przez Kolejorza tytułu Mistrza Polski w 2015 roku. W stolicy grali za to bramkarze będący wcześniej u nas, a mowa tutaj o Radosławie Cierzniaku i Arkadiuszu Malarzu. Lata temu Radosław Cierzniak wystąpił tylko w jednym meczu Pucharu Intertoto, natomiast Malarz zagrał w dwóch ligowych spotkaniach Lecha Poznań, w tym raz przy Łazienkowskiej, kiedy od 2 do 29 minuty puścił aż 3 gole (Lech uległ Legii 1:3).
W ostatnim czasie także juniorzy przechodzi z Lecha Poznań do Legii Warszawa lub na odwrót. Kilka lat temu do naszej akademii z akademii Legii Warszawa przybył Maksymilian Tkocz, natomiast latem 2024 roku z akademii Lecha Poznań do Legii Warszawa powędrował Jan Kniat. Te transfery nie wywołały jednak większego szumu, kibice Kolejorza mogą choćby nie wiedzieć o istnieniu takich graczy. Aktualnie w sztabie niedzielnego rywala Mistrza Polski są Paweł Frelik współpracujący u nas z Adamem Nawałką oraz Artur Węska będący trenerem rezerw.
Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat)















